W sobotę 15 sierpnia przez Warszawę z okazji Święta Wojska Polskiego przeszła defilada. Żołnierze i nowoczesny sprzęt wojskowy paradowali Wisłostradą, podziwiani przez tłum obserwatorów.

Defilada w Warszawie. Prezydent Nawrocki o cenie wolności


Prezydent Karol Nawrocki powitał zgromadzonych oraz żołnierzy, rozpoczynając swoje przemówienie od wyrażenia swojej dumy. – Stoję przed wami jako dumny obywatel RP i reprezentant narodu, który doskonale zna cenę płaconą za niepodległość i wolność – zaczął.


– Narodu, który zna cenę prowadzenia wojen. I, mimo że zasadnicza większość z nas nie brała udziału w wojnach, to duch tego narodu zna cenę niepodległości, wolności i cenę wojen. Ona bije z każdego regionu Polski. Widać ją także w stolicy – podkreślał Nawrocki.


– Znamy współczesne zagrożenia, potrafimy ocenić je także dzięki przeszłości. 15 sierpnia w naszym kalendarzu to przede wszystkim dzień narodowej pamięci i dzień największego militarnego i wojskowego zwycięstwa polskiego wojska w XX w. Dzień pamięci o naszych bohaterach, zwycięzcach – mówił.

Nawrocki przypomniał „Cud nad Wisłą”


Były szef IPN przeprowadził krótką lekcję historii, wspominając początki państwa polskiego po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku. Mówił o wojnie polsko-bolszewickiej i przekonaniu sowieckich dowódców o słabości naszego kraju.


– Wojsko było zaledwie formowane, nie było szans na zwycięstwo, na utrzymanie kraju. Sowieccy dowódcy, w tym Józef Stalin, mówili wprost: W drodze na Berlin, pokonamy polskie przepierzenie, przejdziemy po trupie białej Polski. Tak się nie stało. Tamto zwycięstwo jest dla nas punktem odniesienia – stwierdzał Nawrocki.


– Musimy wiedzieć, że nie stało się tak, ponieważ naród był odporny, był silny. Wyszedł z ponad wieku zniewolenia, ale przeniósł kulturę, wartości, wartości chrześcijańskie, które jedni wyznawali, a ci którzy nie wyznawali, to chociaż szanowali jako fundament budowania narodowej wspólnoty – zaznaczał.


– Był to naród zbudowany wokół kompasu wartości. Były nimi wolność i obrona niedawno odzyskanej wolności, wartości chrześcijańskie, przywiązanie do kultury, która przetrwała zabory – wymieniał.

Nawrocki pojednawczo o potrzebie współdziałania


Prezydent dodawał, że w 1920 roku nasz naród był podzielony pod względem politycznym, ale też wiedział o konieczności kończenia sporów na kwestiach bezpieczeństwa kraju. – Naród wiedział, że aby sprzeczać się o Polskę, trzeba Polskę obronić. A Polska jest jedna i wszyscy stanęli razem – przypominał.


Nawrocki podkreślał, że wróg i jego pociski nie pytają atakowanych o ich poglądy polityczne. – Nie zapomnijmy, że jesteśmy jednym narodem, a jego bezpieczeństwo jest ważniejsze niż polityczne spory – mówił.


Po podziękowaniu żołnierzom, prezydent zwrócił się do obecnego na wydarzeniu wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza.


– Będę dbał o to panie premierze, aby dobre projekty obecnego rządu nie zginęły w politycznej rywalizacji po roku 2027, po kolejnych wyborach. Tak dla stabilizacji w wojsku. Nie jest wstydem, że dzisiejszy rząd realizuje ramowy plan działania poprzedników. To wielka odpowiedzialność, że udaje się realizować te projekty, które służą polskiemu wojsku – podkreślał.


Pod koniec prezydent zaostrzył nieco ton swojego wystąpienia. – Wszystkie klucze do polskiego bezpieczeństwa muszą być w Warszawie. Nie możemy zamknąć naszego bezpieczeństwa w sejfie, do którego klucze są w innych stolicach Europy, nawet tych przyjaznych – mówił, krytykując program SAFE.


– Polskie siły zbrojnie nie potrzebują obcojęzycznych przymiotników, aby się określać. Sprzęt, który dziś zobaczymy, mogliśmy kupić dzięki płaconym przed Polaków podatkom. Musimy mieć świadomość, że na sztandarach Wojska Polskiego od wieków wypisany jest „Bóg, Honor, Ojczyzna”, a nie SAFE – podsumował.


Czytaj też:
Tusk oskarżał polskich polityków. „Wznoszą ramiona do Pana Boga, powołują się na honor” Czytaj też:
Nawrocki pisał do żołnierzy. Sikorski jednym zdaniem zburzył narrację