Występ w turnieju ATP Masters 1000 w Cincinnati był dla Novaka Djokovicia pierwszym od czasu Wimbledonu i zarazem jedynym przed kolejną imprezą Wielkiego Szlema – US Open. Serb jednak odpadł po swoim inauguracyjnym meczu, w II rundzie (w I rundzie miał wolny los) sensacyjnie przegrywając 6:2, 4:6, 4:6 z notowanym na 50. miejscu w światowym rankingu Thiago Agustinem Tirante.
– Przede wszystkim gratuluję mojemu przeciwnikowi. Szczerze mówiąc, to nie był dla mnie przyjemny mecz. Nie czułem się dobrze. Ale to nie pierwszy raz i z pewnością nie ostatni – mówił podczas konferencji prasowej.
ZOBACZ WIDEO: Nowicki bezlitosny dla samego siebie. „Obraz nędzy i rozpaczy. O Boże!”
Djoković cierpiał w sobotnim upale i wilgoci w Cincinnati. I szczerze przyznał, że te warunki miały negatywny wpływ na jego zdrowie, co przełożyło się na słabą postawę na korcie.
– Warunki nie były problemem. Było nim schorzenie zdrowotne. Cierpię na nie od wielu lat i sprawia mi wiele kłopotów, gdy jest gorąco i wilgotno – wyjawił.
– Wiedziałem, że te warunki będą mieć na mnie wpływ. Ale było też inne rzeczy – nerwy i wszystko, co wiąże się z takim meczem. To wszystko pogarsza sytuację i tak właśnie się stało – dodał.
Dla 39-latka z Belgradu był to 16. w karierze występ w Cincinnati Open. Zapytany, czy jeszcze zagra w tym turnieju, odparł: – Mam nadzieję, że tak, ale niestety wygląda na to, że nie. Lecz zobaczymy, co przyniesie przyszłość.