Niemiecka gospodarka od kilku lat zmaga się z problemem słabnącego popytu na jej towary na najważniejszych rynkach światowych. Coraz wyraźniej widać jednak, że część strat rekompensuje rosnąca wymiana handlowa z Europą Środkowo-Wschodnią. W tym procesie szczególne miejsce zajmuje Polska, która stała się jednym z najważniejszych odbiorców niemieckiego eksportu.
Według danych przedstawionych 13 sierpnia przez Niemieckie Stowarzyszenie Gospodarki Wschodniej, w pierwszej połowie 2026 r. niemiecki eksport do 29 państw Europy Środkowo-Wschodniej i Azji Centralnej wzrósł o 7,4 proc., do 154,4 mld euro. Oznacza to wzrost o niemal 11 mld euro. Jednocześnie eksport Niemiec do USA i Chin zmniejszył się łącznie o ponad 10 mld euro. To pokazuje, jak istotne stają się dla niemieckich firm rynki znajdujące się znacznie bliżej ich własnych granic.
Najbardziej spektakularny wzrost odnotowano w handlu z Polską. W pierwszych sześciu miesiącach 2026 r. niemiecki eksport nad Wisłę zwiększył się o 9,2 proc., osiągając 53,8 mld euro. Polska stała się tym samym czwartym największym rynkiem eksportowym Niemiec – po Stanach Zjednoczonych, Francji i Holandii.
Jeszcze bardziej wymowny jest fakt, że Polska znalazła się zdecydowanie przed Chinami. Eksport niemieckich towarów do Państwa Środka wyniósł w pierwszej połowie roku zaledwie około 36,3 mld euro, co daje Chinom dopiero dziewiąte miejsce w zestawieniu.
Nie jest to jedynie krótkotrwała zmiana. Już w 2025 r. Polska należała do najważniejszych odbiorców niemieckiego eksportu, a niemieckie przedsiębiorstwa coraz mocniej traktują Europę Środkową jako alternatywę dla bardziej odległych i niestabilnych rynków.
Znaczenie Polski należy rozpatrywać w szerszym kontekście problemów niemieckiego modelu gospodarczego. Przez lata jego siłą była sprzedaż samochodów, maszyn, urządzeń przemysłowych i chemikaliów na rynki całego świata. Szczególne znaczenie miały Stany Zjednoczone i Chiny.
Ten model staje się jednak coraz trudniejszy do utrzymania. Chińskie firmy nie tylko ograniczają import, ale coraz częściej konkurują z niemieckimi producentami na rynkach światowych. W pierwszej połowie 2026 r. niemiecki eksport do Chin spadł o ponad 12 proc., podczas gdy import z Chin wzrósł o 8,9 proc. Niemiecki deficyt w handlu z Państwem Środka sięgnął już 55 mld euro.
Również relacje ze Stanami Zjednoczonymi stały się bardziej niepewne w związku z polityką taryfową Waszyngtonu. W efekcie niemieckie firmy coraz większą uwagę kierują na rynki europejskie.
Wzrost znaczenia Polski nie wynika wyłącznie z rosnącego popytu konsumpcyjnego. Polska stała się ważnym elementem europejskich łańcuchów dostaw. Niemieckie firmy wykorzystują polskie fabryki i poddostawców m.in. w przemyśle motoryzacyjnym, maszynowym, elektronicznym, chemicznym i spożywczym.
W 2025 r. polsko-niemieckie obroty handlowe w pierwszej połowie roku przekroczyły 90 mld euro. Niemcy sprzedały Polsce towary za 49,4 mld euro, podczas gdy import z Polski wyniósł 40,6 mld euro.
Relacja jest więc korzystna dla obu stron, choć Niemcy nadal utrzymują znaczącą nadwyżkę w handlu z Polską. Jednocześnie rosnący eksport Polski do Niemiec pokazuje, że polska gospodarka stopniowo przesuwa się w górę europejskich łańcuchów wartości.