Zespół z Miami przegrał właśnie trzeci mecz z rzędu. Po dwóch nieudanych spotkaniach z Monterrey (1:2) i Club Leon (2:3) w Leagues Cup przyszedł czas na powrót do rywalizacji w Major League Soccer. Wiadomo było, że rywal jest wyjątkowo wymagający.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Przed starciem w Nashville gospodarze mieli dwa punkty przewagi i nie chcieli tracić miejsca lidera Konferencji Wschodniej MLS na rzecz ekipy z Florydy. Dzięki zwycięstwu 4:1 tylko powiększyli przewagę do pięciu punktów.

Pudło Leo Messiego w meczu na szczycie!

Momentem, który mógł zdecydować o wyniku meczu i wywołał spore poruszenie, było podejście do piłki ustawionej na 11. metrze Leo Messiego. Wicemistrz świata zdawał sobie sprawę, że musi trafić do siatki po tym, jak wcześniej na prowadzenie zespół Nashville wyprowadził Andy Najar.

Intencje Argentyńczyka w 23. minucie świetnie wyczuł jednak Brian Schwake. Golkiper w ostatniej chwili wykonał ruch ręką do piłki, która zmierzała w światło bramki po płaskim uderzeniu. To nie było idealne.

Gwiazdor zmarnował drugi rzut karny w ciągu ostatnich tygodni. Podczas MŚ w meczu Argentyna — Egipt także nie strzelił gola po strzale z „wapna”. Do przerwy było 1:1 po tym, jak Messi asystował przy trafieniu Telasco Segovii.

To nie wystarczyło do tego, by choćby zremisować. 39-latek grał do końca i nie pomógł zespołowi po przerwie. Bramkarza Interu Miami pokonali jeszcze Mukhtar (dwukrotnie) i Surridge, co skutkowało bolesną porażką gości 1:4.

W końcówce Messi trafił jeszcze w słupek, ale nie zmniejszył strat. Jego zespół broni tytułu w MLS, ale obecnie nie prezentuje dobrej formy. W tym sezonie były zawodnik Barcelony i PSG wciąż ma na koncie 12 goli. Do tego dołożył ósmą asystę. W MLS po raz ostatni do siatki trafił jeszcze przed mundialem, w maju przeciwko Portland Timbers.