Już przed meczem było jasne, że gospodarzy czeka arcytrudne zadanie. Marząc o wygraniu rundy zasadniczej musieli wygrać za Spartą za trzy punkty, czyli różnicą przynajmniej 15 punktów, a tymczasem wypadł im ze składu Patryk Dudek.

Reprezentant Polski mocno uderzył w bandę po starciu z Bartoszem Zmarzlikiem w pierwszym biegu sobotniego finału indywidualnych mistrzostw Polski w Ostrowie Wlkp. Szczegółowe badania w szpitalu nie wykazały wprawdzie żadnych złamań, ale 34-latek kilka godzin przed meczem przekazał informację, że w ligowym hicie nie wystartuje, bo potrzebuje kilku dni odpoczynku.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Za niego do składu wpisany został Jan Heleniak, którego od pierwszego biegu zastępowali postawowi juniorzy: Antoni Kawczyński i Mikołaj Duchiński.

Ten pierwszy od razu wprawił w ekstazę Motoarenę, bo na inaugurację wygrał, przywożąc za swoimi plecami indywidualnego mistrza świata z 2021 r., Artioma Łagutę.

W kolejnym biegu Kawczyński dołożył zwycięstwo, po którym KS Toruń objął prowadzenie, a następnie mocny cios wyprowadzili Mikkel Michelsen z Emilem Sajfutdinowem, ogrywając Brady’ego Kurtza i Macieja Janowskiego.

Liderzy Sparty do połowy meczu byli bezradni w konfrontacji z trzema największymi asami gospodarzy. Wspomniani Michelsen z Sajfutdinowem oraz Robert Lambert, nawet jeśli przegrywali starty, objeżdżali ich zadziwiającą łatwością.

To dawało Torunianom bezpieczne prowadzenie, ale by walczyć o bonus, brakowało wsparcia ze strony Noricka Bloedorna i Duchińskiego.

Przewaga Torunian stopniała do zera!

W 9. biegu jeden z toruńskich Galacticos — Lambert po słabszym starcie nie był w stanie przegonić Łaguty, ale niewiele to dało Sparcie, bo Janowski przegrał z Kawczyńskim.

Podobnie było w następnym wyścigu. Kurtz po fantastycznej walce wygrał z Michelsenem, ale kibice wpisali do programów czwarty z rzędu biegowy remis.

Dopasowanie liderów momentalnie spróbował wykorzystać menedżer Wrocławian — Piotr Protasiewicz. W 11. biegu za Kowalskiego wypuścił z rezerwy taktycznej Kurtza. Manewr sprawdził się w 100 proc. Goście wygrali 5:1 i zmniejszyli przewagę KS Toruń do ledwie czterech „oczek” (35:31).

Po kolejnym wyścigu był już remis, bo duet gospodarzy Kawczyński — Bloedorn zawiódł sromotnie. Jechali na remis, ale tak sobie przeszkadzali na torze, że minął ich obu Mikkel Andersen.

Gospodarze odzyskali minimalne prowadzenie w 13. biegu (40:38), dzięki geniuszowi Sajfutdinowa, który poradził sobie z Kurtzem oraz wsparciu Lamberta (przywiózł za sobą Łagutę).

Przed biegami nominowanymi Protasiewicz zaskoczył, bo postawił na Kowalskiego, kosztem znacznie lepiej punktującego Andersena. Baron miał pole manewru między Lambertem i Michelsenem i na przedostatni, niezwykle istotny wyścig, wybrał Brytyjczyka.

Ten w pierwszym podejściu do tego biegu starł się z Janowskim i po kontakcie jego przedniego koła z hakiem motocykla kapitana Sparty, przestał jechać. Sędzia Paweł Słupski zdecydował się przerwać wyścig i powtórzyć go w pełnej obsadzie.

W powtórce Lambert wygrał już start zdecydowanie, a na dodatek Bloedorn poradził sobie z Kowalskim i drużynowi mistrzowie Polski powiększyli swe prowadzenie do czterech punktów.

Pieczęć na wygranej gospodarzy postawił genialny tego wieczoru Sajfutdinow. Nie dość, że przywiózł trzy punkty, to jeszcze tak przyblokował Kurtza, że w walce o jeden punkt poradził sobie z nim Michelsen.

W ostatniej kolejce Torunianie jadą do Gorzowa, ale nawet wygrana za trzy punkty nic im nie da, jeśli Sparta wygra u siebie z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa, mającym w tym sezonie na koncie komplet porażek.

Ekipa z Dolnego Śląska może się już zatem praktycznie czuć zwycięzcą fazy zasadniczej. Dzięki temu to menedżer Protasiewicz będzie decydował, z kim jego zespół powalczy w półfinale play-off.

PGE EKSTRALIGA — 13. kolejka

PRES GRUPA DEWELOPERSKA TORUŃ — BETARD SPARTA WROCŁAW 48:42

PRES: Jan Heleniak ns; Robert Lambert 12 (3, 3, 2, 1, 3); Norick Bloedorn 4+1 (0, 1, 1*, 1, 1); Mikkel Michelsen 10 (3, 3, 2, 1, 1); Emil Sajfutdinow 14+1 (2*, 3, 3, 3, 3); Mikołaj Duchiński 1 (1, 0, 0, 0, 0); Antoni Kawczyński 7+1 (3, 3, 0, 1*, 0); Bartosz Derek. Trener: Piotr Baron.

SPARTA: Artiom Łaguta 12 (2, 2, 3, 3, 0, 2); Maciej Janowski 8+1 (0, 1*, 2, 0, 3, 2); Daniel Bewley ZZ; Bartłomiej Kowalski 3+3 (1*, 1*, 0, 1*, —, 0); Brady Kurtz 12+1 (1, 2, 2, 3, 2*, 2, 0); Marcel Kowolik 2 (0, 2, 0); Mikkel Andersen 5+2 (2, 1*, 2*); Nikodem Mikołajczyk ns. Trener: Piotr Protasiewicz.

Sędziował: Paweł Słupski.

Widzów: 16400.

Pierwszy mecz: 52:38 dla Sparty. Bonus: Wrocław.

Najlepszy czas: 59,433 s. – Robert Lambert (4. bieg)

Bieg po biegu:

1

Kawczyński, Łaguta, Kowalski, Bloedorn 3:3

2

Kawczyński, Andersen, Duchiński, Kowolik 4:2 (7:5)

3

Michelsen, Sajfutdinow, Kurtz, Janowski 5:1 (12:6)

4

Lambert, Kowolik, Kowalski, Duchiński 3:3 (15:9)

5

Michelsen, Kurtz, Bloedorn, Kowalski 4:2 (19:11)

6

Sajfutdinow, Łaguta, Janowski, Kawczyński 3:3 (22:14)

7

Lambert, Kurtz, Andersen, Duchiński 3:3 (25:17)

8

Sajfutdinow, Janowski, Kowalski, Duchiński 3:3 (28:20)

9

Łaguta, Lambert, Kawczyński, Janowski 3:3 (31:23)

10

Kurtz, Michelsen, Bloedorn, Kowolik 3:3 (34:26)

11

Łaguta, Kurtz, Michelsen, Duchiński 1:5 (35:31)

12

Janowski, Andersen, Bloedorn, Kawczyński 1:5 (36:36)

13

Sajfutdinow, Kurtz, Lambert, Łaguta 4:2 (40:38)

14

Lambert, Janowski, Bloedorn, Kowalski 4:2 (44:40)

15

Sajfutdinow, Łaguta, Michelsen, Kurtz 4:2 (48:42)