Korona Kielce pokonała w sobotę Widzew 2:1 po dwóch golach Morgana Fassbendera.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Drugi z nich wzbudził kontrowersje.

— Wynik meczu Widzew — Korona został wypaczony — napisał dla TVP Sport ekspert tej stacji, były sędzia Rafał Rostkowski.

— Uznanie gola dającego gościom zwycięstwo 2:1 to błąd podwójny. Po pierwsze: dlatego, że będący na pozycji spalonej Morgan Fassbender przytrzymywał Sebastiana Bergiera i właśnie dlatego widzewiak po chwili spóźnił się i nie zdołał zablokować piłki lecącej do bramki. Po drugie: dlatego, że Fassbender odniósł korzyść z pozycji spalonej — przyjął piłkę i to właśnie on kopnął ją do bramki — przekonywał Rostkowski.

Kolegium Sędziów broni arbitrów

Kolegium Sędziów nie zgodziło się z jego argumentacją. Na stronie Łączy Nas Piłka umieszczono analizę wspomnianej sytuacji.

Decyzja potwierdzona przez Prezydium Kolegium Sędziów PZPN:

Bramka zdobyta prawidłowo – brak wpływu na obrońcę przez zawodnika na pozycji spalonej

Wyjaśnienie:

— Piłkę zagraną w pole karne z rzutu wolnego wybija obrońca Widzewa (nr 8). Następnie trafia ona do napastnika Korony (nr 22), który zdobywa bramkę, a arbiter ją uznaje.

Przeanalizujmy całą sekwencję wydarzeń:

— w momencie wykonania rzutu wolnego zawodnik Korony (nr 22) znajduje się na pozycji spalonej i walczy z przeciwnikiem z Widzewa (nr 99) o pozycję (nie dochodzi do przewinienia z art. XII);

— piłka zagrana jest w inną strefę pola karnego (brak zatem przewinienia z art. XI — wykonywanie ewidentnego działania, które jednoznacznie wpływa na możliwość zagrania piłki przez przeciwnika);

— następnie obrońca Widzewa (nr 8) wybija nogą piłkę, która trafia w naturalnie ułożoną rękę innego napastnika Korony (nr 6, kontakt ręki z piłką jest nierozmyślny, a zawodnik ten nie zdobywa bramki bezpośrednio, ani natychmiast po tym fakcie)

— w dalszej kolejności do piłki dochodzi napastnik Korony (nr 22), który zdobywa bramkę.

„Cała sekwencja wydarzeń od momentu wykonania rzutu wolnego do momentu zdobycia bramki została dokładnie przeanalizowana przez sędziów VAR, którzy potwierdzili prawidłowość jej zdobycia” — napisał organ związku.

Mecz prowadził Karol Arys. Za VAR odpowiadali Łukasz Szczech i Michał Obukowicz.