Protestujący w Ceucie trzymali hiszpańskie flagi i transparenty z napisami: „nie chcemy do Maroka” i „też jesteśmy ludźmi” oraz wznosili okrzyki: „jesteśmy zmęczeni” i „potrzebujemy rozwiązania”.
Wśród migrantów, z którymi rozmawiała Agencja Reutera, znalazł się 30-letni Nigeryjczyk, który zdecydował się na podróż w kierunku Europy ze względu na konflikt rozgrywający się w północno-wschodniej części jego kraju.
Z kolei Senegalczyk, z którym rozmawiali reporterzy, zapowiedział, że będzie wnioskował o ochronę międzynarodową ze względu na swoją orientację seksualną.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoSzturm migrantów na Ceutę. Teraz chcą ochrony międzynarodowej
Rząd Hiszpanii szacuje, że w zamieszkanej przez ok. 80 tys. osób Ceucie wciąż przebywa ok. 5 tys. z ponad 70 tys. osób, które nieco ponad dwa tygodnie temu nielegalnie przedostały się do hiszpańskiej eksklawy. Według władz miasta na jej terenie pozostało ok. 8 tys. osób.
Sytuacja w Ceucie miała być już pod kontrolą. Najnowszy raport opisuje miasto pogrążone w chaosie
Sytuacja wywołała przeciążenie systemu migracyjnego, w związku z tym część osób, które zostały w Ceucie, przebywa na plaży lub ukrywa się na peryferyjnych ulicach miasta i pobliskich wzgórzach.
W tym tygodniu hiszpański minister spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaska zapewnił, że migranci, którzy przedostali się do Ceuty, nie będą mogli w niej pozostać ani przedostać się na kontynent europejski.