Droga Kolejorza na rewanżowe starcie trzeciej rundy eliminacji Ligi Europy z KI Klaksvik zamieniła się w prawdziwy dreszczowiec. Z powodu gęstej mgły paraliżującej lotnisko Vágar w Tórshavn, maszyna z Poznańską ekipą zamiast w środę, wyleciała w czwartek. Następnie musiała zmienić kurs i awaryjnie lądować w norweskim Bergen. Drużyna spędziła tam kilka godzin, czekając na poprawę warunków atmosferycznych i zielone światło od farerskich służb lotniskowych.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoSzczęśliwy finał i wejście z marszu na murawę
Ostatecznie okno pogodowe nad Wyspami Owczymi uległo poprawie. Samolot z piłkarzami i sztabem szkoleniowym wyruszył w dalszą drogę i bezpiecznie wylądował u celu.
Szczęśliwe zakończenie tej wyczerpującej podróży oznacza, że rewanżowe spotkanie ostatecznie dojdzie do skutku, choć zespół przystąpi do niego z marszu, po ogromnym zamieszaniu logistycznym. Mistrzowie Polski będą bronić na trudnym terenie jednobramkowej zaliczki z pierwszego meczu przy Bułgarskiej (wygrana 1:0 po golu Yannicka Agnero).
Przypomnijmy, że jeszcze przed rozpoczęciem podróży z Norwegii klub poinformował, że jeśli wylądują zgodnie z planem, to spotkanie rozpocznie się o godz. 21.45 polskiego czasu.