Przez długi czas wydawało się, że Stal ma potencjał na to, aby wjechać do fazy play-off. Sytuacja skomplikowała się po zawieszeniu Rasmusa Jensena przez duńską federację. Jednak nawet wtedy drużyna miała wszystko w swoich rękach. Sensacyjny remis na własnym torze z Polonią Piła ostatecznie zaważył na tym, że Stal dalej będzie musiała drżeć o utrzymanie. W Bydgoszczy podopieczni Krzysztofa Kasprzaka zdołali zdobyć zaledwie 32 punkty.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
— Dobrze jechali chłopaki, starali się, jak mogli. Od paru lat Bydgoszcz to trudny teren, co widać w meczach z innymi drużynami. Ten tor wygląda łatwo z trybun, ale wiem, jak ciężko się tutaj jedzie. Na początku była jedna linia przy płocie, a następnie, gdy tam napadało, to zrobiła się maź i szybszy był krawężnik. Bardzo dobrzy juniorzy są w Polonii, a młodzież to klucz do zwycięstwa. My możemy być zadowoleni z pojedynczych biegów. Jedziemy w fazie play-down i będziemy robić wszystko, aby utrzymać się w lidze — powiedział po meczu Krzysztof Kasprzak.
Kasprzak komentuje spór z Franciszkiem Majewskim
Oprócz walki o ligowy byt, która w obliczu braku Jensena nie musi należeć do najłatwiejszych, klub popadł w konflikt ze swoim najlepszym juniorem, Franciszkiem Majewskim. W ostatnich tygodniach dużo mówiło się o niespodziewanym odsunięciu zawodnika od składu oraz nawet o zakazie trenowania z zespołem. Jak widać, konflikt trwa dalej. Przed meczem w wywiadzie dla Canal+ Kasprzak tłumaczył, że Majewskiego nie ma na meczu w Bydgoszczy, gdyż ten miał bać się wsiąść na motocykl.
Po meczu menedżer Stali nie gryzł się w język. Jego zdaniem Majewski odstawia cyrk! W tym tygodniu ma dojść do kolejnych rozmów z zawodnikiem.
— Franciszek Majewski miał w środę pojechać w Tarnowie dwa albo trzy biegi, ale odmówił jazdy, gdyż przez półtora tygodnia nie siedział na motocyklu i bał się o swoje zdrowie. Nikt mu na siłę nie kazał jechać, ale pierwszy raz w swojej karierze spotkałem się z sytuacją, żeby ktoś po półtora tygodnia bał się na żużlu jeździć. Widziałem Fredrika Lindgrena, który wsiadał na motocykl po miesiącu i robił w Zielonej Górze punkty. Jest to już dla mnie trochę śmieszne, ale zobaczymy, jak to wszystko się skończy. Dzisiaj nikt nie chciał brać odpowiedzialności, a skoro w środę bał się jeździć, to myślę, że dzisiaj również by się bał, dlatego został w domu i jest bezpieczny — opisał sytuację Kasprzak.
— Rozmowy z zawodnikiem będą w przyszłym tygodniu. Nikt mu nie blokuje jazdy, nadal będzie trenował z nami w kolejnych tygodniach. Dziwię mu się trochę, bo jest młody, ma 20 lat. Jeżeli ja bym w jego wieku robił takie cyrki, jak on, to wydaje mi się, że bym już w takim klubie nie jeździł. My zrobimy tak, żeby dalej jeździł, bo nikt mu nie chce psuć kariery, wbrew tym bzdurom, które opowiada. Miejmy nadzieję, że chłopak się opanuje i dalej będzie jeździł na żużlu — dodał.
Jak widać, wokół Stali wciąż jest gęsto. A lada moment klub czeka walka o utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Zdaniem Krzysztofa Kasprzaka spór z Franciszkiem Majewskim jest jednak odosobnionym przypadkiem, a atmosfera w drużynie cały czas pozostaje bez zarzutu.
— Ta sytuacja nie wpływa na naszą atmosferę w drużynie. Ci doradcy, których ma, pewnie by chcieli, żeby to się odbiło na nas, ale absolutnie to na nic nie wpływa i cały czas jesteśmy skoncentrowani, żeby dobrze zakończyć sezon — podsumował Kasprzak.