Jacek Bachalski
2026-08-17 07:55
710
Chcemy „Walczaków” w polityce! Są momenty w polityce przełomowe. Nawarstwienie się w jednym czasie kliku bardzo groźnych zjawisk wokół Polski wymaga od elity naszego kraju odwagi, bardzo dużej wyobraźni i tym samym odpowiedzialności za zbiorowość.
Nasze polskie 5 minut nie może skończyć się po najbliższych wyborach do parlamentu, które odbędą się za rok z hakiem. Będąc kiedyś aktywnym politykiem potrafię sobie wyobrazić dotkliwą dla Polski zmianę warty z obecnych populistów na skrajnych populistów – demagogów. Nie pasuje mi robienie z nas – Polaków – bezkrytycznych idiotów. Bo tak oceniam PoPis. Obecnie KoPis. Dlatego poszukuje już teraz inicjatyw i ich liderów, które przytrzymają ten szczęśliwie zamknięty szlaban dla tych z obecnej opozycji wyznaczając jednocześnie pomysł na sposób uwolnienia energii Polaków. Jako społeczeństwo mamy ogrom niewykorzystanego potencjału, który niestety zblokowany jest od lat przez tchórzliwą i kunktatorską politykę PoPisu. Potrzebujemy tlenu. A kto szuka ten znajdzie…
Będę pokazywał Wam ludzi, którzy chcą i powinni tę misję zrealizować. Na początek ekonomista, polityk, dziś poseł – Ryszard Petru. Następnym będzie profesor Marcin Matczak – prawnik, filozof, społecznik i „ prawie” gorzowianin, jako że maturę uzyskał w naszym mieście.
Poczytajcie i przyjdźcie na pierwsze spotkanie, które zorganizuję w Gorzowie 23/09/26 o 17.00. Gdzie? Poinformuję niebawem. Sala nie będzie z gumy, więc poproszę Was o potwierdzenie obecności na mój mail: jacek@Bachalski.pl. Acha, i będzie niespodzianka.
Rozmowa z Ryszardem Petru:
1. Dlaczego Polska potrzebuje dziś nowej partii i dlaczego partii wolnościowej?
– Bo w polskiej polityce jest dziś ogromna, niezagospodarowana dziura. Spora część elektoratu Konfederacji głosuje na nią jako na mniejsze zło, nie dlatego, że akceptuje cały jej program. To ludzie czekający na poważną rozmowę o gospodarce: o podatkach, które nie karzą za pracę, o państwie, które ufa przedsiębiorcy zamiast go podejrzewać, o energii, która nie dobija przemysłu. Takiej oferty po stronie demokratycznej dziś po prostu nie ma. I nie może to być kolejny dodatek do największej partii koalicji, bo satelitów nikt nie traktuje poważnie. Potrzebna jest formacja, która wystartuje samodzielnie: wolnościowa, bo wolność to proste przepisy i zaufanie państwa do obywatela, i jednocześnie proeuropejska, bo te dwie rzeczy wcale się nie wykluczają.
2. Jakie inne niż KO-wskie postulaty Pana partia chce przeforsować w nowej koalicji demokratycznej? Trzy najważniejsze?
– Wskażę trzy. Pierwszy to pełny pakiet podatkowy, nie kosmetyka – żadnych nowych podatków, żadnych podwyżek stawek, a przy tym obniżka składki zdrowotnej do poziomu sprzed Polskiego Ładu, bez uzależniania jej od dochodu. Obiecywano sześćdziesiąt tysięcy złotych kwoty wolnej i chyba nic z tego nie będzie – ja mówię wprost, że obniżek podatków nie robi się podwyżkami gdzie indziej. Drugi to stabilność prawa jako twardy wymóg, nie slogan: zmiany podatkowe wyłącznie od stycznia, roczne vacatio legis, interpretacja podatkowa w trzydzieści dni zamiast dzisiejszych kilku miesięcy. Trzeci to energetyka i zbrojeniówka oparte na prywatnym kapitale, a nie na państwowych molochach – to jedyny sposób, by zbić najwyższe w Europie ceny prądu dla przemysłu.
3. Co brakuje dzisiaj rządzącym, że nie wykorzystują swoich 5 minut dla Polski, aby pchnąć gospodarkę jeszcze bardziej do przodu?
– Przede wszystkim odwaga. Kiedy słyszę o obniżkach podatków realizowanych przez podnoszenie stawek gdzie indziej, to nie jest reforma, tylko gra pozorów. Brakuje też gotowości powiedzenia koalicjantom „nie, kiedy proponują rozwiązania na kredyt – jak choćby emerytury dla artystów. Bez tego nie buduje się wiarygodności. Do tego dochodzi brak wizji dłuższej niż jedna kadencja – inwestycje w energetykę, zbrojenia czy system emerytalny wymagają stabilności liczonej w dekady, a u nas reguły gry zmieniają się co budżet. I wreszcie nadmierne zaufanie do państwowych molochów zamiast prywatnego kapitału. Razem daje to rządzenie od kryzysu do kryzysu, zamiast budowania przewagi na kolejną dekadę.
4. Kogo i jak chce Pan przekonać do swoich postulatów przed wyborami? Kto się przyłączy do inicjatywy?
– Przede wszystkim tę część elektoratu, która dziś głosuje na twarde ugrupowania jako na
mniejsze zło, bez pełnej akceptacji ich programu. To przedsiębiorcy zmęczeni niestabilnością prawa, profesjonaliści czekający na prostszy system podatkowy i wyborcy, którzy nie chcą wybierać między wolnością gospodarczą a Europą, bo dziś muszą. Przekonuję ich konkretami, nie sloganami – policzalnymi obietnicami: ile zaoszczędzą, ile zyska ich firma, o ile skróci się czas oczekiwania na decyzję urzędu. Na tym etapie nie chcę zapowiadać konkretnych nazwisk – rozmowy trwają, a ogłoszę je, kiedy będą gotowe, nie wcześniej dla samego efektu medialnego.
5. Trzy ważne zmiany, na które czekają Polacy
– Po pierwsze prostszy system podatkowy – prawie dwie trzecie Polaków mówi wprost, że to najbardziej ułatwiłoby im życie, i to nie jest postulat radykałów, tylko głównego nurtu przedsiębiorczości. Po drugie tańsza energia – nasz przemysł płaci dziś najwyższe ceny prądu w Europie, wyższe niż w Niemczech, co blokuje inwestycje w przemysł, centra danych i sztuczną inteligencję. Po trzecie krótsze kolejki w ochronie zdrowia – na wizytę u specjalisty czeka się dziś średnio ponad cztery miesiące, dwa razy dłużej niż kilkanaście lat temu, mimo rosnących nakładów. Polacy nie czekają na więcej pieniędzy w systemie, tylko na system, który realnie skraca kolejki.
6. Koalicja z Morawieckim wchodzi w grę?
– Nie. Trudno mi sobie wyobrazić koalicję wokół polityka, którego flagowa reforma jest dokładnie tym, co chcę odwrócić. Cofnięcie podwyżki składki zdrowotnej, którą Mateusz Morawiecki wprowadził w Polskim Ładzie w 2022 roku, i przywrócenie prostej, przewidywalnej składki sprzed tamtej zmiany, to jeden z moich centralnych postulatów. Nie da się budować wspólnego projektu z kimś, kogo dorobek programowy jest właśnie punktem wyjścia mojej krytyki – to byłoby niewiarygodne wobec wyborców, zanim jeszcze zdążylibyśmy cokolwiek razem zaproponować.
7. Chiny czy USA w polityce zagranicznej będą bliższe Polsce na najbliższe 5 lat? Jakie relacje z Ukrainą po wojnie?
– USA pozostaje naszym sojusznikiem strategicznym na dekady – głęboko wierzę w fundamenty tej relacji, mimo bieżących napięć. Chin nie można ignorować, ale trudno dziś przewidzieć, czy w kolejnych latach postawią na większą neutralność, czy będą wspierać naszych przeciwników, takich jak Rosja – to wymaga czujności, nie naiwności. Z Ukrainą po wojnie chcę relacji partnerskich, opartych na wspólnym bezpieczeństwie i odbudowie gospodarczej, w której polskie firmy odgrywają realną rolę – silna, stabilna Ukraina to też bezpieczniejsza i bogatsza Polska, nie ciężar do udźwignięcia.
8. Jaki jest cel liczbowy procentowego poparcia w wyborach?
– Nie chcę dziś deklarować konkretnego procentu Wiem natomiast, że przekaz, o którym mówię, trafia dziś do blisko trzech milionów osób – tyle liczy potencjalny elektorat szukający poważnej rozmowy o gospodarce, a nie kolejnej odsłony sporu na emocjach. Ile z tych osób realnie przekonamy do tego projektu, pokażą najbliższe miesiące kampanii, nie sondaże robione dziś, zanim jeszcze w pełni przedstawiliśmy program. Wolę zbudować coś trwałego niż obiecać liczbę na wyrost.
9. Skąd środki na kampanię?
– Tego się nie obawiam – jest w Polsce sporo ludzi dobrej woli, gotowych wesprzeć projekt, w który wierzą, jeśli tylko zobaczą w nim konkret, nie kolejne hasło wyborcze. Jeśli program przekona ludzi swoją konkretnością, środki na kampanię się znajdą – to nie jest dziś moja główna troska, bo pieniądze idą tam, gdzie jest wiarygodny pomysł, a nie odwrotnie.
10. Ocena stanu polskiego modelu leczenia, główne postulaty ws. niezbędnych zmian?
– Stan jest zły i mimo rosnących nakładów systematycznie się pogarsza – to trzeba powiedzieć wprost. Na wizytę u specjalisty czeka się dziś średnio ponad cztery miesiące, dwa razy dłużej niż kilkanaście lat temu. Na badanie diagnostyczne – prawie trzy miesiące, a od lekarza rodzinnego do wymiany stawu kolanowego mija ponad dwa lata. Owszem, wydajemy na zdrowie publicznie mniej niż zachód Europy, ale licząc też wydatki prywatne różnica jest mniejsza, niż się wydaje – problemem jest brak współpracy tych dwóch systemów, nie tylko pieniądze. Dlatego mój postulat jest prosty: najpierw naprawa struktury – odciążenie SOR-ów, skrócenie etapowości leczenia, rozliczanie efektów – a dopiero potem poważna rozmowa o dodatkowych pieniądzach.