IVICA VRDOLJAK: Raz lepiej, raz gorzej, ale jest nieźle.
Pytam, bo niedługo zagra pan w meczu jubileuszowym z okazji 110-lecia Legii Warszawa.
Kilka dni temu grałem w meczu w oldbojach reprezentacji Chorwacji i do dziś go czuję w kolanie. Biegali za mnie Mario Mandžukić czy Ivica Olić…
Niektórych kolegów spotkam po latach, bo w tym meczu wystąpi bardzo wielu zawodników. Nie wiem, jakie są plany, słyszałem, że mecz może być podzielony na trzy części. Cieszę się, że znowu zagram przy Łazienkowskiej.
Obecność na liście powołanych którego z byłych kolegów najbardziej pana ucieszyła?
Z wieloma zawodnikami miałem fajną relację, ale najbardziej kolegowałem się z Miroslavem Radoviciem, z którym wciąż utrzymuję kontakt. Cieszę się, że zagram — choć nie wiem, czy w jednym zespole — z Vadisem Odjidją-Ofoe. Wcześniej nie miałem takiej możliwości.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
To byłby mocny środek pola, a jak pan ocenia środek pola Legii w meczu z Radomiakiem?
Dobrze wyglądał Bartosz Kapustka, nie mówię tego tylko dlatego, że strzelił dwa gole. Dużo pomógł w ostatniej linii Rafał Augustyniak. Ułatwiał rozgrywanie piłki. Mecz się tak ułożył, że Legia była lepsza, dominowała i zasłużenie wygrała wysoko.
W tym sezonie Legia nie posiada takiego składu, aby być faworytem do mistrzostwa, ale ma Marka Papszuna. Po tym, jak zespół nie wywalczył awansu do europejskich pucharów, w klubie pewnie przez chwilę był smutek, ale może dobrze się stało. Jeżeli w Legii jest kryzys finansowy i nie ma tak szerokiej kadry, jej atutem jest koncentracja wyłącznie na lidze, podczas gdy inni walczą w pucharach. Rywale będą musieli rotować składem i potracą punkty.
Jeżeli Legia złapie dobrą zaliczkę, może się włączyć do walki o mistrzostwo z Lechem Poznań i Jagiellonią Białystok. Do tego daleka droga, ale doceniam pracę Marka Papszuna. To ciekawy trener, który wie, jak wyciągnąć maksa z zespołu. Od początku jego pracy gra Legii w defensywie już nie kuleje. A w ofensywie dobrze poczuli się Rafał Adamski czy Łukasz Zjawiński. Strzelają ważne gole. Nie boję się o obronę, gdy trenerem jest Papszun, a w ataku ważne, że nie brakuje skuteczności.

Paweł Piotrowski / newspix.pl
Ivica Vrdoljak
Co najbardziej pan lubi w Legii Papszuna?
Podoba mi się defensywa i zespołowość. W Legii nie ma takich zawodników jak za moich czasów. Na myśli mam Ondreja Dudę, Rafała Wolskiego, Miro Radovicia, Guilherme czy Danijela Ljuboję. Oni, gdy drużyna miała trudny dzień, mogli z niczego strzelić gola. Michał Kucharczyk czy Michał Żyro potrafili po prostu uciec obrońcom i dać coś więcej. Dziś Legia nie ma zawodników, którzy dzięki swoim indywidualnym umiejętnościom strzelą gola z niczego. Papszun stawia na jedność, bo jest tego świadomy. Widać w grze Legii pomysł, musi być też koncentracja i poświęcenie.
Legia na papierze nie ma najmocniejszej drużyny w Ekstraklasie, ale jej atutem będzie jedność. Zgoda?
Tak, a atutem może być także brak gry w europejskich pucharach. Legia nie powinna tracić punktów z powodu wymuszonych rotacji. W Kielcach nie wygrała, ale dalej jest w czubie tabeli. W meczach z głównymi kandydatami do mistrzostwa legioniści mogą wygrywać lub remisować, a wtedy szansa na tytuł będzie rosła.

Marcin Solarz / newspix.pl
Radość piłkarzy Legii Warszawa po wygranej z Radomiakiem Radom
Dziesięć punktów w pierwszych czterech meczach to był cel, który udało się zrealizować. To obiecujący początek.
Nie można wygrać każdego meczu, ale w Warszawie budują twierdzę, tak jak było kiedyś. Pamiętam sezon, w którym każdy rywal przyjeżdżał na Łazienkowską z przekonaniem, że może wygrać. Teraz to się zmienia. Jeżeli Legia będzie wygrywała większość meczów u siebie i regularnie punktowała na wyjazdach, będzie mogła realnie myśleć o walce o mistrzostwo.
Przed meczem z Radomiakiem wielu kibiców mówiło, że pierwszy raz od dawna są tak pewni wygranej. Papszun przywraca mentalność zwycięzców?
Tak. Pewnie Legia byłaby jeszcze silniejsza, gdyby do zespołu dołączyło mocne nazwisko. Jednak nawet obecnie drużyna radzi sobie dobrze.
Czy dostrzega pan jeszcze braki w tej kadrze?
Lubię skrzydłowych, wygrywają pojedynki. System Papszuna nie przewiduje klasycznych skrzydłowych, bo Legia gra wahadłami. Dlatego mój pomysł upada. Tym bardziej że Paweł Wszołek i Ruben Vinagre na starcie sezonu wyglądają bardzo dobrze. Może wzmocnienie lub konkurencja przydałaby się w środku pola. Nie jestem trenerem, a z boku łatwo się marudzi. Obecnie Legia wygląda solidnie. Ważny jest rozsądek, bo drużyna dobrze weszła w sezon, więc transferów nie ma co robić na siłę.

Igor Jakubowski / newspix.pl
Marek Papszun
Michal Ševčik nie jest skrzydłowym, ale w debiucie wniósł dużo kreatywności.
I jeszcze strzelił gola. Musi potwierdzić taką formę w następnych meczach, więc sporo pracy przed nim.
Kto był najlepszym piłkarzem meczu z Radomiakiem?
Bardzo mi się podobał Augustyniak, to samo Vinagre, Wszołek, Adamski, Kapustka… Mogę wymienić nawet pół drużyny, ale także to drugie niewymienione pół było dobre. Zespół nie miał słabego punktu. Jeżeli rozgrywasz taki mecz, każdy dostaje skrzydeł. Piłkarze się nie boją, nikt się nie chowa, tylko każdy chce piłkę. Kiedy oglądasz spotkanie z Koroną, w którym Legia remisuje 1:1, nie widać tylu kozaków. Jeśli wygrywa kilkoma golami, sytuacja jest inna. Piłkarze nie czuli presji i zagrali świetnie.
Jak pan ocenia okno transferowe?
Wyniki powiedzą wszystko. W przeszłości były mocne nazwiska, a okazywało się, że nie było tak idealnie. Na razie nowi gracze dobrze się komponują, więc wszyscy możemy dać kciuka w górę. Trzeba poczekać. Nadal uważam, że Legia powinna sprowadzić mocniejsze nazwiska. Papszun woli jednak piłkarzy, którzy rozumieją jego zasady i to on musi wybrać takich, którzy pasują do jego stylu. Bardzo ufam Papszunowi, doceniam go i mu wierzę.
Co dalej z Miletą Rajoviciem? W meczu z Radomiakiem ponownie został wygwizdany, po meczu nie świętował wygranej z kibicami. Czy pamięta pan podobną sytuację?
Nie kojarzę takiej. Jest mu trudno, to nie jego wina, że Legia tyle za niego zapłaciła. On dochodzi do sytuacji bramkowych, ale ich nie wykorzystuje, a napastnika rozliczamy z goli, tych ma mało. Musi się podnieść, ale czy to mu się uda? Ma więcej konkurencji, bo do zespołu dołączył Jan Kuchta, więc może warto byłoby go wypożyczyć?
Nie chcę się jednak wtrącać. Są zawodnicy, którzy w kolejce do gry obecnie są przed nim, na przykład Adamski. Śledziłem go jeszcze w Pogoni Grodzisk Mazowiecki, zasuwał, robił swoje i dokładał gole. Zwrócił na siebie uwagę. Adamski miał być dla niego konkurencją, a obecnie może być napastnikiem numer jeden.