„Okupanci przestawili się z magazynów [w których gromadzone są zapasy gazu] bezpośrednio na infrastrukturę wydobywczą, w szczególności w obwodzie połtawskim. Od początku roku przeprowadzono dziesiątki ataków. Dlaczego nie na magazyny? Zniszczenie podziemnych zbiorników jest praktycznie niemożliwe ze względu na dużą głębokość, a uszkodzenia urządzeń naziemnych są naprawiane dość szybko” — zauważa ekspert we wpisie na Facebooku.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoUkraina potrzebuje gazu

W tej sytuacji w Ukrainie występuje deficyt wydobycia, ponieważ w wyniku ataków na odwierty jest ono okresowo ograniczane.

„Ukraina może potrzebować dodatkowego zakupu około 800 mln m sześc. gazu (około 400 mln euro, czyli ok. 1 mld 723 mln 136 tys. zł)” — twierdzi Omelczeko.

Ukraina w potrzasku. Szuka ratunku u sojuszników. Polska boi się powtórki z poprzedniego kryzysuZbiory pszenicy w obwodzie kijowskim w Ukrainie (zdjęcie poglądowe)

Wskazuje też, że ukraiński „Naftohaz” ma trudności z pozyskaniem europejskich kredytów po restrukturyzacji zadłużenia. Jak twierdzi, obecnie kraj zużywa 15–20 mln m sześć. gazu dziennie, a cała pozostała ilość jest przeznaczana na zasilanie magazynów.

W ten sposób Ukrainie udało się dotychczas zgromadzić około 14 mld m sześc. (wraz z gazem buforowym i przejściowym). Ekspert podkreśla: to o 35 proc. więcej (czyli o 3,6 mld m sześc.) niż w 2025 r. „Cel do 20 października: osiągnięcie podstawowego poziomu 14,6 mld m sześc. Obecne własne wydobycie wystarcza na pokrycie zapotrzebowania bez importu” — dodaje.