W zeszłym tygodniu po atakach dronów zatrzymały się wszystkie trzy terminale zbożowe w porcie Noworosyjsk, przez które łącznie eksportowano z Rosji około 25 mln ton zboża. Pod koniec lipca zatrzymał się także terminal zbożowy w Tamanie, a kilka tygodni wcześniej władze wstrzymały żeglugę przez Cieśninę Kerczeńską. W rezultacie zablokowane zostały porty nad Morzem Azowskim, przez które Rosja eksportowała około 40 proc. swojego zboża.Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

— Obecnie praktycznie cały rosyjski eksport zboża przez basen Azowsko-Czarnomorski został wstrzymany — stwierdza dyrektor generalny ośrodka analitycznego SovEkon Andriej Sizow. Działa jedynie port w Tuapse — najmniejszy spośród terminali głębokowodnych.

W minionym sezonie na porty basenu azowsko-czarnomorskiego przypadało 88 proc. wszystkich morskich wysyłek zboża z Rosji. Przesłano tamtędy 46,3 mln ton zboża, z czego ponad 29 mln ton przez terminale nad Morzem Czarnym.

Ataki sparaliżowały rosyjski eksport zbóż. „Dla rolników to katastrofa”

Dla rolników oznacza to katastrofę gospodarczą — alarmuje prezes Rosyjskiego Związku Zbożowego Arkadij Złoczewski. Jak podkreśla, „nie ma komu sprzedać dobrych zbiorów z 2026 r.” (prawie 140 mln ton). — Magazyny zapełniają się każdego dnia, a popyt się zatrzymał, eksporterzy praktycznie przestali kupować zboże — ubolewa Złoczewski.

W rezultacie spadają krajowe ceny zboża — 12 tys. rubli (ok. 530 zł) za tonę pszenicy klasy 4. w porównaniu z 15 tys. rubli (ok. 665 zł) w zeszłym roku. — To katastrofalny poziom, kolosalne straty — mówi Złoczewski.

Władimir Putin miał wyznaczyć służbom tajny cel na 2026 rok. „Zniszczyć NATO i UE od środka”Władimir PutinEksperci nie liczą na pozytywny scenariusz

Nadszedł okres szczytowego eksportu (sierpień-grudzień), ale problem polega na tym, że zupełnie nie wiadomo, kiedy zboże „trafi na statki”. Przewidywania, że całość niewywiezionego obecnie zboża uda się wysłać później, wydają się zbyt optymistyczne — zwłaszcza biorąc pod uwagę zimowe burze, zamarzanie rzek i Morza Azowskiego. Nie da się dodatkowo wcisnąć zboża do „rury eksportowej”, która i tak już działa na granicy przepustowości — zauważa Sizow.

Dla rolników oznacza to masowe bankructwa. „Wielu nie przetrwa tego sezonu […], zwłaszcza po kilku latach pogarszania się sytuacji finansowej” — ostrzega Sizow.

Główne konsekwencje będą odczuwalne nie w tym, ale w następnym sezonie, ponieważ rolnicy mogą nie mieć środków na siew roślin ozimych — uważa Złoczewski. — Nie ma skąd wziąć pieniędzy, kredyty są niedostępne, nikt nie wypłaca zaliczek, dlatego trzeba prowadzić działalność przy takich stratach. Jeśli nie otrzymamy wystarczającego finansowania, siew roślin ozimych zakończy się fiaskiem — mówi.