Wiceminister reaguje na problemy Lecha Poznań. To koniec chaosu z wizami? - Zdjęcie główne

Autor: Kacper Paterski | Opis: Afrykańscy piłkarze Lecha Poznań mają za sobą wszystko, co najgorsze?

Napięcie związane z wizami dla lechitów sięga zenitu

Późnym wieczorem Marcin Bosacki w końcu odpowiedział na internetowe wezwania kibiców dotyczące wyjaśnienia całej sprawy związanej z problemami z wydaniem wiz dla Yannicka Agnero oraz Terry’ego Yegbe. To właśnie przez kłopoty związane z długotrwałym procesem dokumentacji obaj gracze utknęli w Senegalu i Nigerii, gdzie mieściły się wydziały konsularne dla ich krajów. Piłkarze byli zamknięci w hotelach i musieli zdać się na łaskę urzędników, od których nie było jasnych odpowiedzi w ich sprawie.

Atmosfera jest szczególnie napięta z tego względu, że Lech Poznań ryzykuje nieobecnością piłkarzy w arcyważnym dwumeczu z FC Thun, od którego może zależeć los gry w Lidze Europy. Terry Yegbe to póki co obok Wojciecha Mońki najlepszy środkowy obrońca w drużynie, a rosnący formą strzelecką Yannick Agnero najprawdopodobniej będzie musiał zastąpić walczącego z problemami zdrowotnymi Mikaela Ishaka. W przypadku braku Szweda i Iworyjczyka w ich miejsce przeciwko mistrzom Szwajcarii najpewniej wskoczyłby… młodzieżowiec Wojciech Szymczak.

Skala problemów była zatem niebagatelna i nic dziwnego, że kibice na Twitterze i Facebooku głośno apelowali do Marcina Bosackiego, by priorytetowo zajął się sprawą wiz. Kibice pół żartem, pół serio przypominali mu, że jako kibic Kolejorza powinien obligatoryjnie zadbać o to, by mistrzowie Polski przystapili do walki o Ligę Europy w możliwie jak najlepszym składzie.

Tymczasem Yegbe i Agnero siedzieli w dwóch różnych afrykańskich krajach z zabranymi paszportami, nie mogąc nic zdziałać. Sprawy nie ułatwiał też fakt, że piłkarze nie znajdowali się na żadnych listach priorytetowych, co oznaczało, że Lech musiał działać zgodnie z określonymi procedurami.

Wiceminister spraw zagranicznych konfrontuje się z zarzutami

Wiceminister spraw zagranicznych w obszernym poście na Facebooku w końcu poinformował fanów o tym, że obaj piłkarze są umówieni na odbiór wiz na jutro. Dodał też, że od tygodnia wiedzą o tym zarówno sami zainteresowani jak i klub, kiedy to widzieli się z konsulami, składając wnioski. Marcin Bosacki przypomina równocześnie, że niezależnie od tego jak mocno i długo kibicuje Kolejorzowi, jako minister w całej tej sytuacji nie ma głosu, bowiem wizy przyznają wspomnieni wcześniej konsulowie.

Przedstawiciel resortu bronił w swoim oświadczeniu postawy dyplomatów, twierdząc, że sam fakt zamknięcia procesu rozpatrzenia wniosku o wizy długoterminowe w cztery dni robocze świadczył o sprawności i dobrej woli konsulów. Tym samym wbił szpilkę krytykom, którzy obwiniali ich za rozwlekanie całej sprawy w czasie i brak należytej sprawczości.

Wiceminister wytłumaczył też kibicom, dlaczego niemożliwym było przyznanie najkrótszej z możliwych wiz na 48h, która mogła umożliwić piłkarzom grę przeciwko Klaksvik. Wiceminister zaznacza, że jest to inny proces niż ten dotyczący przyznania długoterminowej wizy otwierającej prawo do pracy i stały pobyt. Kluczowe, jak możemy się domyślić z treści postu, było konsekwentne trzymanie się procedur wizowych. 

Marcin Bosacki dodał także, że nieprawdą jest, że zawodnicy czekali dwa miesiące na rozpatrzenie sprawy przez konsula. Jak twierdzi polityk, jeden z nich pierwszy raz skontaktował się z konsulatem w połowie lipca, natomiast drugi pod koniec miesiąca. Sam komplet dokumentacji dostarczyli natomiast na początku sierpnia. Wtedy to ponoć bez zwłoki otrzymali termin na spotkanie.

Polityk nie omieszkał także zwrócić uwagi klubowi, dlaczego tygodniowy proces wizowy odbywa się, jak stwierdził, na ostatnią chwilę? Przypominał on, że poprzednie wizy wydane w innych krajach UE kończą się w sierpniu. Bosacki wysłał w eter także retoryczne pytania chociażby o to, dlaczego nie wystąpiono o wizy dużo wcześniej?

Szczególnie zwrócił tu uwagę na przypadek Yannicka Agnero, który jest w klubie od roku i w związku z tym, zdaniem lokalnego polityka, spokojnie mógł proces wizowy przejść w majowo-czerwcowej przerwie urlopowej. 

Trwa wyścig z czasem. Pierwszy mecz można spisać na straty? 

Sprawa wydaje się zatem jasna i rozstrzygnięta. Mecz z FC Thun odbędzie się w ten czwartek przy Bułgarskiej o godzinie 19:00, a piłkarze Lecha Poznań aktualnie ścigają się z czasem, by dopiąć wszystkie formalności na czas. Rewanż odbędzie się w Szwajcarii o 20:00 27 sierpnia. Logistycznie wątpliwe jest jednak to, by piłkarze zdążyli na sam mecz podróżując z Dakaru czy Abudży, nie mówiąc już o całym okresie przygotowawczym do tego spotkania.

Przypomnijmy, że dla Kolejorza problemy wizowe to nie pierwszyzna. Wcześniej opóźniły one przybycie do klubu Allahyara Sayyadmanesha, który zamiast na boiskach treningowych przesiadywał w konsulacie czekając na odbiór potrzebnych dokumentów. Tym samym do Poznania dotarł dopiero w ostatnim dniu obozu przygotowawczego we Wronkach, co wpłynęło na jego późniejsze wejście do drużyny w obecnym sezonie. 

Michał Korek

Miłośnik piłki nożnej i fan koszykówki. Przygodę z dziennikarstwem zaczął w liceum od założenia podcastu „Calcio Polska”. Na studiach dołączył do redakcji sportowej Radia Meteor i do telewizji uniwersyteckiej Kurier Akademicki. Współtwórca programu „Echo Milanello” na YouTube, redaktor strony Acmilan.com.pl. W 2022 roku zdobył wyróżnienie w XVI edycji międzynarodowego konkursu FanFila w kategorii poezja.