15 sierpnia w Warszawie odbyła się defilada z okazji święta Wojska Polskiego. Szef MON na paradzie tłumaczył, dlaczego w 106. rocznicę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej na Wisłostradzie obecne jest angielskie słowo „SAFE”. – S jak sojusze, A jak armia, F jak fabryki, E jak Europa. Cztery filary, cztery wyrazy. Nie na sprzedaż i nie do zastąpienia – wyjaśnił Władysław Kosiniak-Kamysz. Karol Nawrocki powiedział potem, że „wszystkie klucze do polskiego bezpieczeństwa muszą być w Warszawie”.


– Nie możemy zamknąć naszego bezpieczeństwa w sejfie, do którego klucze są w innych stolicach Europy, nawet tych przyjaznych, nawet tych ważnych – kontynuowała głowa państwa. W poniedziałek o sprawę był pytany na konferencji prasowej rzecznik rządu. – Klucze do polskiego bezpieczeństwa są w Warszawie. I jest bardzo źle, kiedy ktoś ze względów czysto politycznych chce te drzwi do polskiego bezpieczeństwa zaryglować – mówił Adam Szłapka.

Karol Nawrocki na defiladzie nawiązał do SAFE. Adam Szłapka: Na szczęście prezydent był za słaby


Zdaniem rzecznika rządu „to chciał zrobić dokładnie Nawrocki, blokując gigantyczne środki na modernizację polskiej armii”. – Na szczęście prezydent był za słaby, żeby zablokować możliwości modernizacyjne polskiej armii i pieniądze na SAFE już są wydawane w polskich firmach zbrojeniowych. Będzie więcej sprzętu, nowych technologii, miejsc pracy i będziemy po prostu bezpieczniejsi – przekonywał Szłapka. Dodał, że program wymyślono w Warszawie.


Rzecznik rządu wyjaśniał, że Polska przekonała inne stolice do tego, że „warto w tych niespokojnych czasach, żebyśmy wspólnie ponosili ciężar wzmacniania bezpieczeństwa Europy”. – To jest oczywiste i proste jak konstrukcja cepa – kontynuował rzecznik rządu. Szłapkę zdziwiło, że głowa państwa „tego nie rozumie”. – Wyraźnie tutaj się poddał narracji PiS-u. Błąd, poważny błąd. Na szczęście polska armia się będzie modernizować, niezależnie od tego, czy się to prezydentowi podoba, czy nie – zakończył.


Czytaj też:
Nawrocki zaliczył sporą wpadkę. „Wielcy obrońcy Monte Cassino” Czytaj też:
Po defiladzie w Warszawie zawrzało. „Kilku żołnierzy zasłabło”