Z najnowszego sondażu UCE Research dla Onetu wynika, że 39,6 proc. obywateli jest za tym, aby obecnie rządzący dostali szansę sprawowania władzy przez kolejne cztery lata. Przeciwników wygranej koalicji w 2027 roku jest jednak więcej, bo 47,4 proc. Ekspert ds. wizerunku i komunikacji kryzysowej Sebastian Drobczyński ocenił, że „słynne sto obietnic Donalda Tuska” oraz niezrealizowane zapowiedzi koalicjantów negatywnie wpływają na aktualne notowania. – Rząd jest punktowany nie tylko przez opozycję, ale też wewnątrz koalicji – zwrócił uwagę. 

Sprawdzian dla koalicji

Analizując dotychczasowe działania ekipy rządzącej, gość Polskiego Radia 24 zauważył też trudności w codziennym sprawowaniu władzy. Pojawiające się podczas trwania kadencji problemy koalicjantów określił „szramami na szkle”. Jak dodał, wyraźnym kłopotem może okazać się również sytuacja na prawicy. – Oczywiście część osób nie wyobraża sobie połączenia Konfederacji z Prawem i Sprawiedliwością, z Morawieckim i tak dalej, ale jutro się może okazać, że powstanie tam jedna lista – stwierdził.

Przedstawiciele koalicji rządzącej stoją także przed dużym wyzwaniem w zakresie budowania politycznego przekazu, który umożliwiłby im ponowne stanięcie na czele parlamentu i stworzenie skutecznego rządu. – W mojej ocenie to bardzo trudne zadanie – przyznał.

Redakcja polecaNadchodzi kampania. Czego możemy się spodziewać?

Drobczyński odniósł się również do zbliżającej się kampanii wyborczej i taktyki, jaką mogą obrać politycy stanowiący dzisiaj większość w Sejmie. Jak stwierdził, wyborcy po raz kolejny usłyszą, że są to najważniejsze wybory po 1989 roku. Według gościa audycji gra nie będzie się też toczyć wyłącznie o to, czy ktoś jest „za Tuskiem, czy przeciw Tuskowi”. – To będzie za mało – stwierdził.

Drobczyński wskazał też na konieczne działania opozycji. Kluczową rolę mają odegrać tu „neutralni wyborcy”. – Twardy elektorat będzie głosował zawsze na określone partie. Największa walka będzie o ten neutralny, czyli ten, który jest gotowy pójść na wybory, ale jeszcze jest skłonny zagłosować na jednych bądź na drugich – powiedział, wskazując na prawdopodobną „przepływowość pomiędzy ugrupowaniami”. Możliwą receptą mogą okazać się konkretne i umiejętnie tworzone obietnice wyborcze, a nie wyłączna polaryzacja społeczeństwa wokół premiera. – Na tym ta kampania się skupi – podsumował. 

Redakcja poleca