W oborach, gdzie produkuje się mleko na najsłynniejszy włoski ser, wentylatory praktycznie nie przestają pracować już od dwóch miesięcy. Gdy temperatury w północnych Włoszech zbliżają się do 40 st. C., krowy stoją niemal nieruchomo z wywieszonymi językami, a automatyczne zraszacze moczą im grzbiety.
Przedłużające się upały generują dodatkowe koszty dla wartej 4 mld euro (według aktualnego kursu 17 mld zł) branży produkującej Parmigiano Reggiano, zmuszając rolników do ponoszenia znacznych wydatków na chłodzenie zwierząt. Z kolei susza i kurczące się zasoby wody utrudniają uprawę paszy niezbędnej do ich wyżywienia.
Rolnicy otrzymali wsparcie od władz regionalnych, UE oraz konsorcjum producentów na rzecz dostosowania się do upałów. Twierdzą jednak, że fundusze te nie wystarczają na pokrycie coraz większych nakładów inwestycyjnych.
Producenci sera objętego ochroną nie mają możliwości ucieczki w chłodniejsze miejsce. Zgodnie z surowymi przepisami regulującymi chronioną nazwę Parmigiano Reggiano — która zabezpiecza jego wartość dodaną na rynku — krowy, ich mleko i ser muszą pozostawać związane z określonym obszarem północnych Włoch. Co najmniej 75 proc. paszy musi być również uprawiane lokalnie.
Europa wysycha. Tyle kosztują nas fale upałów. „Gospodarczy cios”
Według Giovanniego Buonaiuto, weterynarza z Konsorcjum Parmigiano Reggiano, które broni interesów producentów, krowy mleczne mogą zacząć odczuwać stres cieplny już przy temperaturze ok. 25 st. C., w zależności od wilgotności. Podczas trawienia ich układ pokarmowy wytwarza znaczne ilości ciepła. Krowy mają jednak stosunkowo niewiele gruczołów potowych, za pomocą których mogłyby je rozpraszać. — To tak, jakby krowa miała w sobie grzejnik — tłumaczy POLITICO Buonaiuto.
Wraz ze wzrostem temperatury krowy jedzą mniej i dłużej stoją, aby wystawić się na działanie przepływającego powietrza. Mniej odpoczywają i przeżuwają pokarm, a przedłużające się upały mogą również wpływać na płodność.
Buonaiuto twierdzi, że produkcja mleka spadła w okresie letnim średnio o ok. 10 proc., choć wpływ ten różni się znacznie między gospodarstwami w zależności od stosowanych przez nie systemów chłodzenia.
Przegrzanie stad
Federica Dall’Aglio, która hoduje 400 sztuk bydła na równinach w pobliżu miasta Parma, mówi, że każda krowa produkuje dziennie od 5 do 6 kg mleka mniej, co stanowi spadek o ok. 20 proc. — i to pomimo wentylatorów i zraszaczy zainstalowanych w celu ochrony stada.
Rolniczka dodaje, że krowy spędzają obecnie większość czasu pod wentylatorami i zraszaczami, ponieważ niechętnie oddalają się od systemów chłodzących.

MARCO BERTORELLO / AFP
Produkcja Parmigiano Reggiano, Reggio Emilia
Również poza oborami rolnicy dostosowują swój harmonogram pracy do upałów. Niektórzy koszą i zbierają siano już o 3.00 lub 4.00 rano, jak mówi Buonaiuto, czyli zanim poranne upały spowodują, że siano zacznie się kruszyć. O 8.00 lub 9.00 rano może być już zbyt gorąco.
Utrzymanie chłodu dla krów wiąże się z wysokimi kosztami.
Luca Cotti, hodowca bydła mlecznego w szóstym pokoleniu i prezes stowarzyszenia rolników Coldiretti w północnym regionie Emilia-Romagna, zauważa, że podczas ekstremalnych upałów zużycie energii elektrycznej w oborach może się podwoić, a nawet potroić, ponieważ systemy chłodzenia działają niemal nieprzerwanie.
Rolnik przypomina sobie, jak 20 lat temu martwił się zimą, kiedy mróz zamrażał wodę pitną i inne instalacje w oborze. Teraz inwestycje są ukierunkowane na przetrwanie lata.
Nowa norma
Ekstremalne letnie upały były kiedyś zjawiskiem wyjątkowym i mogły trwać tydzień, a potem temperatury spadały — mówi Cotti. Teraz, jak dodaje, „to norma”. W tym roku „od czerwca upały nie ustępują ani na chwilę”.
Dla niektórych mniejszych producentów posiadających starsze obiekty pojawia się pytanie, czy inwestycja nadal się opłaca.
Rodzina Dall’Aglio inwestuje w systemy chłodzenia od ok. 15 lat, a ostatnio zamontowała panele słoneczne, aby zrekompensować rosnące zapotrzebowanie na energię elektryczną.
Tego typu technologie stają się powszechne w całym łańcuchu dostaw Parmigiano Reggiano. Jak informuje prezes konsorcjum Nicola Bertinelli, ok. połowa gospodarstw mlecznych, dostarczających 70 proc. mleka, zainwestowała w zaawansowane systemy chłodzenia, w tym wentylatory, czujniki ruchu uruchamiające rozpylacze wody oraz automatyczne monitorowanie temperatury.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Pozostałe 30 proc. mleka pochodzi głównie z gospodarstw położonych na chłodniejszych wzgórzach i w górach.
W związku z utrzymującymi się wysokimi temperaturami, niedostatecznymi opadami deszczu oraz poziomami wody w głównych jeziorach alpejskich zbliżającymi się do historycznych minimów władze dorzecza rzeki Pad, która poprzez sieć dopływów i kanałów zasila rolnictwo w północnych Włoszech, ogłosiły wysoki stopień suszy.
„Mamy nadzieję, że to się jak najszybciej skończy”
Lucerna, będąca ważnym źródłem paszy dla krów, jest stosunkowo odporna na suszę dzięki głębokim korzeniom.
Jednak Dall’Aglio mówi, że jej rodzina intensywnie nawadniała uprawy, aby zapewnić w tym roku dobre zbiory siana.
Kiedy poziom rzek jest zbyt niski, by umożliwić nawadnianie, niektórzy rolnicy muszą zamiast tego pompować wodę gruntową, co może sprawić, że nawadnianie będzie ok. pięć razy droższe ze względu na energię potrzebną do jej wydobycia — twierdzi Lorenzo Catellani ze stowarzyszenia rolników CIA Agricoltori Emilia-Romagna.
Coldiretti wzywa polityków, by traktowali magazynowanie wody jako element infrastruktury, a nie jako środek pomocy w sytuacjach kryzysowych.
Cotti twierdzi, że władze regionalne i krajowe muszą inwestować w zbiorniki wodne i inną infrastrukturę do magazynowania wody. Argumentuje, że pojedyncze gospodarstwa nie są w stanie samodzielnie rozwiązać narastającego problemu niedoboru wody.
Paradoksalnie producenci parmezanu zazwyczaj martwią się o zbyt dużą, a nie zbyt małą produkcję — i w tym roku starali się ją ograniczyć. — Zawsze mamy wciśnięty hamulec — mówi Cotti, dodając, że wysokie ceny sprawiają, że rolnicy nie mają większych trudności ze zwiększeniem produkcji w razie potrzeby.
Pomimo tych trudności producenci uważają, że nie ma niebezpieczeństwa, by we Włoszech zabrakło parmezanu. Silna pozycja sera na rynku światowym daje rolnikom większe możliwości inwestycyjne niż producentom z bardziej wrażliwych sektorów rolniczych.
Na razie inwestycje te pozwalają utrzymać stabilną produkcję parmezanu, choć mniejsi rolnicy posiadający starzejące się obory mogą ostatecznie zdecydować się na zamknięcie działalności, zamiast wydawać pieniądze potrzebne na dostosowanie gospodarstw. Na razie nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać na spadek temperatur.
— Działamy dalej w ten sposób — mówi Cotti. — Mamy nadzieję, że to się jak najszybciej skończy.