POLITICO jako pierwsze poinformowało w poniedziałek, że premier Wielkiej Brytanii prowadził wymianę wiadomości z osobą podającą się za Susie Wiles, jedną z głównych doradczyń prezydenta USA. Ta kluczowa doradczyni padła wcześniej ofiarą włamania do telefonu, choć Biały Dom oświadczył, że te dwa incydenty nie są ze sobą powiązane.

„Wszyscy politycy, jak wiadomo, spotykają się z takimi naciskami i wyzwaniami, ale ja postąpiłem właściwie” — powiedział Burnham podczas wizyty w Wolverhampton. „Doszło do minimalnej wymiany informacji bez żadnych konsekwencji, a sprawa została szybko zgłoszona” — dodał.

Nawet ksiądz wita cię tutaj słowami „Salam alejkum”Zachód słońca w Alum Rock, wielokulturowej dzielnicy Birmingham charakteryzującej się wysokim poziomem ubóstwa

„Zdałem sobie sprawę, że należy to zgłosić, i tak zrobiłem. Postąpiłem więc właściwie” — powiedział również.

Incydent ten wywołał pytania dotyczące potencjalnych luk w bezpieczeństwie narodowym w zakresie komunikacji wysokich rangą polityków.

Sekretarz obrony Wes Streeting znalazł się wśród trzech ministrów gabinetu, których numery telefonów zostały w poniedziałek znalezione w Internecie przez serwis POLITICO.

We wtorek poseł Liberalnych Demokratów James MacCleary wezwał do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie wymiany wiadomości Burnhama, którą określił jako „niebezpieczne naruszenie bezpieczeństwa”.

W liście do przewodniczącego Komisji Wywiadu i Bezpieczeństwa napisał: „To niedopuszczalne naruszenie. Bezpieczeństwo komunikacji premierów powinno być absolutnym priorytetem — a jednak wydaje się, że w tym przypadku nie zastosowano rutynowych środków ochrony przed tego rodzaju naruszeniami”.

Burnham nie chciał powiedzieć, czy rząd planuje zmienić procedury w odpowiedzi na to oszustwo, ale podkreślił, że „podjęto właściwe działania zarówno tutaj, jak i w Stanach Zjednoczonych”.