Trzy ligi, trzy pierwsze miejsca

To może być jeden z najbardziej wyjątkowych sezonów w dotychczasowej karierze Andersena. Duńczyk reprezentuje Vojens w Danii, Smedernę w Szwecji oraz Betard Spartę Wrocław w Polsce. Wszystkie trzy zespoły są obecnie na szczycie swoich lig.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Trudno więc znaleźć lepszy dowód na to, że 18-letni zawodnik zrobił w ostatnim czasie bardzo duży krok do przodu.

Sam Andersen nie przywiązuje jednak przesadnej wagi do indywidualnych statystyk. — Mamy teraz przed sobą cztery różne cele i w każdej z nich walczymy o mistrzostwo, więc to naprawdę dobry znak. We Wrocławiu również mamy bardzo dobre liczby, ale przede wszystkim cieszę się z tego, jak funkcjonuje cały zespół. Mamy naprawdę mocną drużynę i dużą konkurencję wewnątrz składu — mówi Andersen.

I właśnie słowo „zespół” pojawia się w jego wypowiedziach wyjątkowo często. — Kiedy jednego zawodnika nie ma albo nie może wystąpić, ktoś inny dostaje swoją szansę i potrafi ją wykorzystać. To pokazuje, jak duża jest siła tej drużyny. Dla mnie najważniejsze jest to, że wszyscy jedziemy w jednym kierunku i wspólnie walczymy o sukces. Indywidualne wyniki są ważne, ale zdecydowanie bardziej cieszy mnie dobra jazda całej drużyny — dodaje.

Toruń nie zabrał Sparcie pozycji lidera

W niedzielę wrocławianie musieli jednak przełknąć gorzką pigułkę.

Na Motoarenie miejscowy Pres Toruń pokonał Spartę 48:42. Goście nie wracali jednak do Wrocławia z pustymi rękami. Sześciopunktowa porażka oznaczała zdobycie przez nich punktu bonusowego, a to wystarczyło, aby zachować pierwsze miejsce w tabeli PGE Ekstraligi. I właśnie bonus może mieć ogromne znaczenie w końcowym rozrachunku.

Sparta jest już bardzo blisko zapewnienia sobie zwycięstwa w fazie zasadniczej. W ostatniej kolejce sezonu zasadniczego wrocławianie pojadą na Stadionie Olimpijskim z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa. Przed własną publicznością będą więc mieli okazję przypieczętować pierwsze miejsce.

Andersen w Toruniu nie miał może statystycznie spektakularnego występu, ale w trzech swoich startach wywalczył 5 punktów i dwa bonusy. Jak na zawodnika rywalizującego w piekielnie mocnym składzie Sparty, była to kolejna cenna cegiełka.

I tutaj dochodzimy do największego atutu Duńczyka. Andersen nie ukrywa, że wejście do zespołu naszpikowanego zawodnikami światowej klasy nie było łatwe. Wręcz przeciwnie.

— Początek nie był dla mnie łatwy, szczególnie że zawodnicy Sparty są niesamowicie szybcy, zwłaszcza na domowym torze. Musiałem znaleźć swój rytm i nauczyć się jechać w taki sposób, żeby dorównać im kroku — przyznaje.

Dla młodego zawodnika może to być jednak najlepsza możliwa lekcja. Wrocławianie mają w składzie żużlowców, od których można czerpać doświadczenie na każdym kroku. Andersen znalazł się więc w środowisku, w którym nie musi sam szukać odpowiedzi na wszystkie pytania.

— Mam obok siebie zawodników ze ścisłej światowej czołówki i mogę obserwować ich każdego dnia, uczyć się od nich i korzystać z ich doświadczenia. Wszyscy są naprawdę świetnymi ludźmi i bardzo dobrze czuję się w tej drużynie. Nie mogłem sobie wymarzyć lepszego miejsca, żeby zrobić kolejny krok w swojej karierze — podkreśla.

I trudno się z nim nie zgodzić. Właśnie ten element może być w przypadku Andersena najważniejszy. Nie chodzi wyłącznie o liczbę zdobywanych punktów. Duńczyk dostał możliwość codziennego funkcjonowania w środowisku, w którym każdy szczegół jest podporządkowany walce o najwyższe cele. Dla zawodnika na tym etapie kariery to doświadczenie może być bezcenne.

„To najlepsze miejsce, w jakim mogę być”

Andersen nie ma zresztą wątpliwości, że przejście do Sparty było właściwym ruchem. — W tej chwili Wrocław jest najlepszym miejscem, w jakim mogę być. Naprawdę bardzo dobrze się tam czuję i mam poczucie, że trafiłem do właściwego klubu na tym etapie kariery — mówi.

We Wrocławiu nie ma jednak miejsca na samozadowolenie. To klub, który co roku interesuje tylko jeden wynik. Mistrzostwo. Presja jest ogromna, ale Andersen nie odbiera jej jako czegoś negatywnego.

— Tak, oczywiście, oczekiwania w takim klubie są duże, ale nie nazwałbym tego presją w negatywnym znaczeniu. Nikt nie przychodzi do mnie i nie mówi: „musisz zrobić to albo to”. Wszyscy po prostu wiedzą, po co jesteśmy w Sparcie. Chcemy wygrywać i walczyć o mistrzostwo — tłumaczy.

To podejście dobrze pokazuje mentalność, jaka panuje we wrocławskim zespole. Każdy zawodnik ma świadomość, że walczy o najwyższe cele, ale jednocześnie nikt nie próbuje przerzucać odpowiedzialności na pojedynczego żużlowca.

Osiem osób, jeden cel

Andersen zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. W Sparcie nie ma miejsca na indywidualne interesy.

— Mamy ośmiu zawodników, którzy każdego dnia mają dokładnie ten sam cel. Każdy z nas chce być najlepszy i kiedy wyjeżdżamy na tor, walczymy tak długo i tak mocno, jak tylko możemy — przekonuje.

To właśnie rywalizacja wewnętrzna może być jednym z powodów, dla których Sparta jest tak mocna. Każdy wie, że nawet przy słabszym występie ktoś czeka za jego plecami. Każdy musi więc być gotowy. Andersen również.

I wygląda na to, że coraz lepiej odnajduje się w tej rzeczywistości. Sparta jest o krok od wygrania fazy zasadniczej, a Andersen może mieć przed sobą jeszcze kilka bardzo ważnych tygodni. Najpierw Włókniarz na Olimpijskim. Potem play-offy.

A później walka o najważniejsze trofeum. — Zdobycie mistrzostwa byłoby czymś wielkim i mam nadzieję, że uda nam się to zrobić. Nie czuję jednak, żeby klub nakładał na nas dodatkową presję. Oni po prostu oczekują, że będziemy wykonywać swoją pracę najlepiej, jak potrafimy. Jesteśmy grupą bardzo dobrych zawodników i wszyscy doskonale wiemy, jakie mamy możliwości. Teraz musimy tylko przełożyć je na tor — kończy Andersen.

I być może właśnie to ostatnie zdanie najlepiej opisuje jego sytuację. Duńczyk ma już odpowiednie środowisko, znakomitych nauczycieli i zespół walczący o najwyższe cele. Teraz pozostaje mu tylko zrobić kolejny krok.

Jeżeli nadal będzie rozwijał się w takim tempie, pytanie nie będzie już brzmiało, czy Mikkel Andersen może zostać zawodnikiem światowego formatu. Pytanie będzie brzmiało: Jak szybko to nastąpi?