Przyszłość Morza Bałtyckiego w dużej mierze zależy od
działań podejmowanych w Polsce. Nasz kraj odpowiada za największy udział
fosforu trafiającego do Bałtyku spośród państw regionu, a jednocześnie ma jeden
z największych potencjałów ograniczenia dopływu biogenów. 

Jednym z największych problemów Bałtyku pozostaje
eutrofizacja, czyli nadmierne wzbogacenie wód w azot i fosfor. Prowadzi ona do
masowego rozwoju glonów i sinic, a następnie – w wyniku rozkładu materii
organicznej – do deficytu tlenu. W najgorszych przypadkach powstają tzw. strefy
martwego dna, w których wiele organizmów nie jest w stanie przetrwać.

Polska ma w tym procesie szczególne znaczenie. Przez jej
terytorium przepływają Wisła i Odra – dwie z 11 największych rzek uchodzących
do Bałtyku. To właśnie wraz z ich wodami do morza trafiają znaczne ilości azotu
i fosforu pochodzących m.in. z gospodarki ściekowej i rolnictwa.

Polska ma największy potencjał redukcji 

Jak wynika z raportu „Ścieki a Bałtyk i wody w Polsce.
Systemowe ograniczenie niekontrolowanych zrzutów ścieków poza kanalizacją”,
przygotowanego przez Fundację Race For The Baltic we współpracy z Agencją
Wspierania Ochrony Środowiska, Polska należy do państw regionu o największych
wyzwaniach w zakresie gospodarki ściekowej.

Według danych HELCOM przywołanych w raporcie Polska
odpowiada za około 35 proc. całkowitego ładunku fosforu trafiającego do Bałtyku.
Jednocześnie z Polski pochodzi około 50 proc. azotu i 72 proc. fosforu
odprowadzanych do rzek na obszarze zlewiska Morza Bałtyckiego.

Skala problemu widoczna jest również w gospodarce ściekowej.
W 2024 roku z szamb i przydomowych oczyszczalni korzystało ponad 10,1 mln
Polaków, czyli 27,1 proc. mieszkańców kraju. Według autorów raportu nawet 220–270
mln m³ nieczystości ciekłych rocznie może przedostawać się do środowiska bez
wcześniejszego oczyszczenia.

Ograniczenie tych strat może być jednym z najważniejszych
działań, jakie Polska może podjąć na rzecz Bałtyku.

– Polska ma szczególną rolę do odegrania. Ze względu na
skalę naszego udziału w dopływie biogenów każda skuteczna redukcja osiągnięta
tutaj daje efekt, który wykracza daleko poza granice naszego kraju. To duża
odpowiedzialność, ale też ogromna możliwość zmiany. Jeśli chcemy realnie
poprawić stan Bałtyku, musimy działać tam, gdzie powstaje największa część
problemu – w gospodarce ściekowej, rolnictwie i sposobie zarządzania wodą na
lądzie – mówi Marcin Kotlarek, prezes Fundacji Race For The Baltic.

Bałtyk zaczyna się na lądzie

Źródeł problemu nie należy szukać wyłącznie nad morzem.
Zakwit sinic, który latem może prowadzić do zamknięcia kąpieliska, jest
końcowym efektem procesu rozpoczynającego się często setki kilometrów od
wybrzeża – przy nieszczelnym zbiorniku bezodpływowym, niewłaściwie
funkcjonującym systemie gospodarki ściekowej czy na polu, z którego nawozy
przedostają się do wód.

Nadmiar fosforu i azotu działa w Bałtyku jak nawóz. Pobudza
rozwój fitoplanktonu, którego obumierająca materia organiczna opada na dno i
podczas rozkładu zużywa tlen. W efekcie powstają obszary niedotlenione i
pozbawione tlenu.

Dlatego poprawa gospodarki ściekowej, skuteczniejsza
kontrola systemów indywidualnych oraz ograniczenie strat nawozów w rolnictwie
mogą przynieść korzyści nie tylko polskim rzekom i jeziorom, ale całemu
Bałtykowi.

Bałtyk można jeszcze odbudować

Skala problemu jest duża, ale są również powody do
ostrożnego optymizmu. Według danych przywoływanych przez Race For The Baltic od
lat 80. dopływ fosforu do Bałtyku zmniejszył się o ponad 40 tys. ton. Do
osiągnięcia poziomu maksymalnego dopuszczalnego ładunku, określanego jako MAI
(Maximum Allowable Inputs), potrzebna jest dalsza redukcja o około 5 tys. ton.

Osiągnięcie tego poziomu nie oznacza oczywiście
natychmiastowej odbudowy ekosystemu. Oznacza jednak stworzenie warunków, w
których Bałtyk będzie mógł stopniowo się regenerować.

– Najważniejsza wiadomość jest taka, że nie jest za późno.
Przez ostatnie dekady udało się bardzo znacząco ograniczyć dopływ fosforu do
Bałtyku. Wiemy, gdzie znajdują się główne źródła zanieczyszczeń i wiemy, jak je
ograniczać. Teraz potrzebujemy konsekwencji i przyspieszenia działań –
szczególnie w Polsce, bo to właśnie tutaj możemy osiągnąć największy efekt dla
całego Bałtyku – podkreśla Marcin Kotlarek.

Polska przewodzi HELCOM

Znaczenie Polski jest dziś jeszcze większe, ponieważ 1 lipca
2026 roku nasz kraj objął dwuletnie przewodnictwo w Komisji Helsińskiej
(HELCOM), odpowiedzialnej za współpracę państw regionu na rzecz ochrony
Bałtyku.

Jednym z priorytetów polskiego przewodnictwa jest
przyspieszenie realizacji Bałtyckiego Planu Działania (BSAP), którego celem
jest poprawa stanu środowiska morza, w tym ograniczenie eutrofizacji i dopływu
azotu oraz fosforu.

Polskie Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało silniejsze
zaangażowanie interesariuszy w realizację planu. Pierwsza ocena wdrażania
zaktualizowanego BSAP ma być przedmiotem spotkania ministerialnego HELCOM w
Warszawie w listopadzie 2026 roku.

To szczególny moment: Polska nie tylko należy do państw
mających największy wpływ na stan Bałtyku, ale przez najbliższe dwa lata będzie
również współodpowiadać za kierunek międzynarodowych działań na rzecz jego
ochrony.

Odpowiedzialność i szansa

Odbudowa Bałtyku wymaga współpracy wszystkich państw jego
zlewiska. Jednak skala dopływu biogenów z Polski sprawia, że działania
podejmowane w naszym kraju będą miały wyjątkowe znaczenie.

Potrzebne są inwestycje w gospodarkę ściekową,
skuteczniejsza kontrola szamb i przydomowych oczyszczalni, modernizacja
infrastruktury oraz ograniczenie strat azotu i fosforu w rolnictwie.

Bałtyk zaczyna się na lądzie. A jeśli chcemy realnie
poprawić jego stan, jednym z najważniejszych miejsc, w których trzeba działać,
jest właśnie Polska.

To nie tylko problem, ale również szansa. Im skuteczniej uda
się ograniczyć dopływ biogenów z naszego kraju, tym większy będzie efekt dla
całego Morza Bałtyckiego.

Więcej informacji o projekcie „Bałtyk zaczyna się na lądzie”
i kampanii „Widzisz sinice?” można znaleźć na stronie Fundacji Race For The
Baltic: www.rftb.pl

O Race For
The Baltic

Race For The Baltic to niezależna organizacja non-profit
działająca od 2013 roku na rzecz poprawy stanu Morza Bałtyckiego. Fundacja
współpracuje z naukowcami, biznesem, organizacjami społecznymi i instytucjami
publicznymi, koncentrując się m.in. na ograniczaniu dopływu biogenów i
przeciwdziałaniu eutrofizacji.