Maciej Berek został wskazany przez posłów KO jako kandydat na sędziego TK, po wcześniejszej rezygnacji z funkcji ministra.
Donald Tusk tłumaczy tę decyzję jego kompetencjami prawniczymi, choć sam przyznaje, że kandydatura byłego ministra stoi w sprzeczności z wcześniejszą zasadą odsuwania polityków od Trybunału.
Politologowie widzą w decyzji Tuska zarówno polityczną kalkulację, jak i oznakę bezradności wobec kryzysu Trybunału.

Maciej Berek odchodzi z rządu i ma być sędzią Trybunału Konstytucyjnego

W poniedziałek w Monitorze Polskim opublikowano postanowienie prezydenta Karola Nawrockiego z 14 sierpnia o odwołaniu Macieja Berka z urzędu ministra ds. nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu.

Tego samego dnia na stronie Sejmu pojawiła się informacja, że były minister jest kandydatem na sędziego Trybunału Konstytucyjnego – jego kandydaturę zgłosiła grupa posłów klubu parlamentarnego Koalicja Obywatelska. Sam premier Donald Tusk poinformował w ostatni czwartek, że wyraził warunkową zgodę na odejście Berka z Rady Ministrów i jego kandydowanie na sędziego TK. Berek miałby zastąpić w TK sędziego Justyna Piskorskiego, którego kadencja wygasa we wrześniu.


Maciej Berek odchodzi ze stanowiska. Jego obowiązki przejmie szefowa RCL

Podczas czwartkowej konferencji premier podkreślił, że Berek to „jeden z najwybitniejszych polskich prawników praktyków”, który ze „swojej apolityczności i niepartyjności” uczynił znak rozpoznawczy. – Więc wyraziłem taką warunkową zgodę na (jego) rezygnację z rządu i na kandydowanie (do TK) – powiedział Tusk.

Koalicjanci KO mają poważne wątpliwości wobec nominacji byłego ministra

Kandydaturę dotychczasowego ministra bardzo niejednoznacznie oceniają partnerzy koalicyjni KO. Obok ocen neutralnych pojawiają się głosy krytyczne. Szefowa Kluby Lewicy Anna Maria Żukowska przypomniała w Polsat News, że koalicja rządząca uchwaliła (w 2024 r. – PAP) ustawę o Trybunale Konstytucyjnym wprowadzającą czteroletnią karencję dla członków rządu oraz parlamentarzystów ubiegających się o funkcję sędziego.

Nie weszła ona w życie tylko z powodu sprzeciwu ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudy. Kandydatura Berka jest zaś sprzeczna z tą ustawą.

– Mieliśmy być inni niż PiS, mieliśmy robić to inaczej, a nie dokładnie tak samo – powiedziała Żukowska.

Z kolei Marek Sawicki z PSL ocenił w rozmowie z PAP, że kandydatura Berka nie jest poważna, jednocześnie zastrzegł, że przez najbliższe dwa tygodnie będą trwały dyskusje na ten temat.

PAP zapytała politologów, jak oceniają zgłoszenie przez grupę posłów Koalicji Obywatelskiej (pod zgłoszeniem nie ma podpisu Donalda Tuska – PAP) kandydatury Berka.

Politolog: Tusk może próbować przejąć Trybunał na własne potrzeby

Prof. Anna Wojciuk z Uniwersytetu Warszawskiego oceniła ten ruch jako przejaw pewnego rodzaju cynizmu politycznego. 

-Ponieważ nie udało się przywrócić Trybunału Konstytucyjnego jako niezależnej instytucji, Tusk postanowił działać metodami PiS i zawłaszczyć politycznie Trybunał. To może być przygotowywanie się na utratę władzy, by TK był punktem oporu – powiedziała PAP politolog. W scenariuszu utrzymania władzy (przez KO – PAP) może chodzić o stworzenie instytucji, służącej do walki z prezydentem Nawrockim i blokującej jego ruchy – dodała.

Jej zdaniem decyzja o zgłoszeniu Berka na sędziego TK to „kontynuowanie PiS-owskiej linii, zgodnie z którą takie instytucje jak TK są wyraźnie po jakiejś stronie sporu i grają w jednej drużynie z partią rządzącą”.

Wojciuk powątpiewa w taki scenariusz, by wokół Berka – jako wyrazistej kandydatury – wybuchł ostry spór polityczny, co z kolei przywróciłoby korzystny dla KO ostry spór wokół osi rządzący-opozycja, osłabiony ostatnio przez podziały w PiS. – Jeżeli to jest plan na antagonizowanie sceny politycznej, to jest bardzo mało trafiony. Zbyt dużo wątpliwości wokół kandydatury Berka jest w samej koalicji – powiedziała uwagę politolog.

Zwróciła też uwagę, że nie wiadomo, jak ostatecznie w sprawie Berka zachowają się koalicjanci KO, tj. PSL, Lewica czy Polska 2050. Tym bardziej że – jak zauważała – przy tej okazji mają szanse spróbować budować swoją pozycję polityczną jako jako obrońcy wartości, których do tej pory broniła cała koalicja rządowa. W tym kierunku idą np. wypowiedzi Żukowskiej czy Sawickiego.

– Zapewne jednak będą wchodzić w grę jakieś targi. Zobaczymy, co Tusk koalicjantom da za poparcie Berka – zaznaczyła Wojciuk. Jej zdaniem Berek, wyrażając zgodę na kandydowanie do TK, dużo stracił na wizerunku bezpartyjnego państwowca.

– Jeśli do Trybunału Konstytucyjnego zostanie wybrany Maciej Berek lub inna naznaczona politycznie osoba, to cała opowieść, jak powinno wyglądać państwo i jego instytucje, do której odwoływała się opozycja w latach 2015-23, straci sens. Gdy PiS wróci do władzy i będzie zawłaszczał kolejne instytucje, nie będzie już argumentów – dodała Wojciuk.


Żądają dopuszczenia do pracy. Spór o pełny skład Trybunału Konstytucyjnego trwa

Konarski: nominacja Berka pokazuje brak pomysłu na kryzys TK

Rektor Akademii Finansów i Biznesu Vistula prof. Wawrzyniec Konarski ocenił zaś w rozmowie z PAP, że zgłoszenie kandydatury Berka jest działaniem o charakterze taktycznym, a zarazem dowodem na brak pomysłu, jak poradzić sobie z problemem dysfunkcjonalności Trybunału Konstytucyjnego.

– Wysuwanie kogoś takiego jak Maciej Berek na funkcje sędziego TK jest odejściem Tuska od dotychczasowej strategii i odejściem bolesnym dla wielu jego wyborców – ocenił Konarski. Jego zdaniem Tusk popełnia błąd zarówno z punktu widzenia oceny rządów obecnej koalicji, jak i z punktu widzenia reputacji państwa na zewnątrz.

Podjęcie takiej decyzji, dodaje prof. Konarski, może też świadczyć o słabości zaplecza eksperckiego otaczającego Tuska. – Donald Tusk jest blisko statusu męża stanu, ale nie jest to człowiek, który umiałby się otoczyć ludźmi rozumiejącymi strategiczne myślenie o tym, co to jest rządzenie. W jego otoczeniu jest wiele osób przypadkowych, którzy są dla niego balastem. Mam wrażenie, że premier tego nie rozumie – powiedział prof. Konarski. Dodał, że akurat nie dotyczy to samego Berka, który w tym co dotąd robił był kompetentny.


Inspekcja pracy wzięła się za umowy cywilnoprawne. Trzycyfrowa liczba kontroli

Szef rządu przyznał przedstawiając w czwartek kandydaturę Berka, że ma on tę „wadę”, że był ministrem w rządzie. Dodał też, że sam nie zmienił poglądu, że w TK nie powinno być „najmniejszych śladów polityki”, ale – jak powiedział – nie mógł już dłużej patrzeć na sytuację wokół Trybunału.

– Więc ja biorę na siebie odpowiedzialność za to, że niektórzy (…) czują się jakby rozczarowani, bo przecież byłych ministrów miało nie być (w TK). Ja rozumiem tę zasadę, sam jestem do niej przekonany, ale to, co najważniejsze dzisiaj, to jest praca ludzi maksymalnie kompetentnych, odważnych – powiedział Tusk.