Deficyt budżetowy w lipcu osiągnął 6,46 bln rubli (284 mld zł) przy prognozie na cały rok wynoszącej 3,8 bln rubli (167 mld zł), a biznes coraz bardziej obawia się przejęcia środków na finansowanie wojny. — Jeśli rządowi zabraknie pieniędzy, Putin po prostu przejmie aktywa. Dla niego to bez znaczenia. Myślę, że właśnie do tego zmierza sytuacja — mówi w rozmowie z „The Washington Post” wspólnik jednego z miliarderów.

— To nie jest miejsce, w którym chce się prowadzić interesy — dodaje, mówiąc o Rosji. — Jeśli istnieje możliwość wyprowadzenia pieniędzy, to się to robi.

Ponadto — jak zauważa w rozmowie z gazetą były wysoki rangą urzędnik finansowy — „powstaje wrażenie, że władza polityczna staje się mniej stabilna i w takim okresie lepiej tu nie przebywać”.

Niestabilność potęguje nasilenie ostrzałów ze strony ukraińskich dronów i rakiet. Początkowo Siły Zbrojne Ukrainy atakowały głównie infrastrukturę energetyczną, w tym terminale portowe eksportujące ropę, rafinerie, magazyny ropy i rurociągi, a także niektóre przedsiębiorstwa zbrojeniowe. Jednak w ostatnim miesiącu atakom zaczęły podlegać również inne firmy.

Są to przede wszystkim magazyny Wildberries. Według oświadczeń Ukrainy na tej platformie handlowej sprzedawane są towary podwójnego zastosowania, które mogą być wykorzystywane przez siły zbrojne. W ciągu miesiąca zaatakowano co najmniej 22 magazyny Wildberries, z czego 19 spłonęło w znacznym stopniu lub całkowicie, w tym największy — w miejscowości Koledino pod Moskwą. Łączna kwota strat poniesionych przez firmę oraz sprzedawców, których towary spłonęły w jej magazynach, może osiągnąć około 800 mld rubli (35 mld zł).

Ponadto Siły Zbrojne Ukrainy uderzyły w centrum kosmiczne w Samarze (za pomocą produkowanych tam rakiet Rosja rozbudowuje grupę satelitów Rasswiet, która jest uważana za odpowiednik amerykańskiego Starlinka i pomaga w naprowadzaniu dronów i rakiet), terminale zbożowe w Noworosyjsku oraz statki na Morzu Czarnym i Azowskim. To zmusiło Fesco, jednego z największych rosyjskich przewoźników kontenerowych, do rezygnacji z rejsów przez Morze Czarne i doprowadziło do wstrzymania eksportu zboża.

Poważny cios dla Rosji. Ukraina uderzyła w serce strategicznego projektu Putina. Australijski generał: zaczął się nowy etap wojnyWładimir Putin, po prawej stronie ukraińska rakieta Flamingo

Wszystko to kosztuje miliarderów sporo pieniędzy — przyznaje partner jednego z nich. — Muszą sięgać głęboko do kieszeni. Nie są przyzwyczajeni do zmagania się z tymi wszystkimi problemami — mówi. Między innymi z tego powodu, jak podkreśla w rozmowie z „WaPo” pewien moskiewski biznesmen, „wszyscy, którzy mogą, próbują wyprowadzić pieniądze z kraju, ale robi się to coraz trudniejsze”.

Według tego biznesmena i byłego urzędnika finansowego jednym z głównych kanałów wyprowadzania pieniędzy w obliczu zaostrzających się ograniczeń państwowych stało się otwieranie rachunków brokerskich w sąsiednim Kazachstanie, Kirgistanie i Armenii. — Stamtąd pieniądze te można inwestować na całym świecie — wyjaśnia były urzędnik finansowy.

Według danych Banku Rosji w drugim kwartale odpływ środków przekroczył 9,4 mld dol. (ponad 35 mld zł).

Rosjanie szturmują banki

Wyprowadzanie pieniędzy przez duże przedsiębiorstwa, między innymi z obawy przed ewentualną konfiskatą, pogłębia problemy finansowe w kraju — twierdzi były urzędnik finansowy. Dzieje się to bowiem na tle masowego wypłacania pieniędzy z rachunków bankowych.

Od początku roku do połowy sierpnia wzrosła łączna wartość gotówki w obiegu o 2,4 bln rubli (105 mld zł). To więcej niż w pierwszym roku wojny (2,2 bln rubli, czyli 97 mld zł), kiedy to władze musiały wprowadzić drakońskie ograniczenia, by powstrzymać szturm na banki po rozpoczęciu inwazji.

Według prognozy Sbierbanku do końca roku ilość gotówki w obiegu może wzrosnąć do 3,8 bln rubli (167 mld zł), co będzie dla Rosji historycznym rekordem.

— Drony latają, wszystko płonie, napięcie rośnie, a u ludzi najwyraźniej budzi się instynkt — pieniądze trzeba trzymać pod materacem, a nie gdzieś w bankach, skąd być może nigdy ich nie zwrócą — komentuje były urzędnik finansowy. Według niego dla niektórych banków okazało się to poważnym problemem.

— Nie spodziewały się tego i zainwestowały wszystkie środki gdzie indziej, a ludzie przychodzą i wypłacają po pół biliona rubli miesięcznie — zauważa.