OGLĄDAJ. Wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski gościem Rocha Kowalskiego
Maciej Berek został kandydatem do objęcia funkcji sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Sprawa bliskiego współpracownika Donalda Tuska, który jeszcze do niedawna był ministrem, spotkała się ze zdecydowanym sprzeciwem opozycji. Jej przedstawiciele zarzucają premierowi zakłamanie i hipokryzję.
Według wicerzecznika Prawa i Sprawiedliwości Mateusza Kurzejewskiego mamy do czynienia z „syndromem nieistniejącej instytucji” ze strony obecnej władzy. – Sam Berek mówił, że Trybunał Konstytucyjny nie istnieje, więc chce iść teraz do instytucji, której nie ma – ocenił, podkreślając, że jest to „bardzo dziwne”. – Donald Tusk przebija kolejne szczyty hipokryzji podczas swojej kadencji – ocenił.
Co z obietnicami premiera? „Chcą upolitycznić Trybunał”
Zdaniem Kurzajewskiego rząd walczył o „rzekomo odpolitycznienie” Trybunału Konstytucyjnego, by następnie wysłać tam „najbliższego współpracownika” premiera. – To chyba drugi najważniejszy współpracownik, bo pierwszym jest Roman Giertych, ale on podobno jest szykowany na ministra sprawiedliwości, więc wszystko się tam zgadza – ironizował.
Jak przyznał, widzi dwa możliwe motywy zaistniałej sytuacji. – Albo Maciej Berek szuka szalupy ratunkowej, ponieważ Donald Tusk wie, że straci władzę w przyszłym roku po wyborach parlamentarnych, albo chcą nagle stwierdzić, że za sprawą przyjścia Berka do Trybunału Konstytucyjnego, który jednak już istnieje, będą używać tej instytucji do walki z prezydentem – uznał.
Obustronna krytyka. „Jak on spojrzy im w oczy?”
Poseł PiS określił ten ruch skandalicznym, ale niezbyt zaskakującym, ponieważ, jak ocenił, Donald Tusk przejawia hipokryzję od momentu przejęcia władzy w 2023 roku. – Nawet działacze Komitetu Obrony Demokracji skrytykowali tę decyzję i plany premiera – zauważył. Zastanawiał się również, jak szef polskiego rządu spojrzy teraz w oczy wszystkim „kodziarzom”.
PiS odcina się od zarzutów
Jak skomentował, sprawa jest bez precedensu, ponieważ do tej pory nie było przypadku, aby w TK zasiadali członkowie rządu. Prowadzący zwrócił jednak uwagę, że pojawiały się tam osoby przechodzące bezpośrednio z ław poselskich czy senatorskich. W odpowiedzi Kowalski usłyszał, że aktualnie sytuacja jest zupełnie inna. – Mówimy o człowieku, który odpowiadał za legislację, za cały obieg dokumentacji, za przygotowywanie projektów ustaw i rozporządzeń oraz opiniowanie ich w ramach całego rządu – tłumaczył Kurzejewski.
Donald Tusk mówił, że nie będzie potulną ciocią i że będzie interweniował. Stosują metodę: albo pałą, albo uchwałą i to się do tej pory sprawdzało, jeśli chodzi na przykład o Telewizję Polską w likwidacji czy o wejście do KRS-u. Te metody siłowe są już pewnym standardem Donalda Tuska. Oczywiście to jest skandaliczne, my o tych sprawach nie zapomnimy, a koniec tego rządu zbliża się wielkimi krokami
Gość audycji wspomniał także o decyzji Karola Nawrockiego w tej sprawie. Wyraził nadzieję, że kandydatura Berka zostanie szczegółowo zbadana przez Kancelarię Prezydenta. – Natomiast jeśli to będzie trwało dłużej niż tydzień, to marszałek Czarzasty zorganizuje w Sejmie piękną uroczystość cyrkową, tak jak kilka miesięcy temu – podkreślił, nawiązując do złożenia ślubowania przez nowo wybranych sędziów TK, od których prezydent nie odebrał przysięgi.
Redakcja poleca