Mieszkający w Polsce Ukrainiec Serhii Halchuk rozważa skierowanie do sądu rodzinnego sprawy polskiej rodziny, która pojawiła się publicznie w koszulkach z hasłem wymierzonym w UPA i Stepana Banderę. Halchuk przedstawia się jako dziennikarz i bloger zajmujący się m.in. relacjami polsko-ukraińskimi.

Mieszkający w Polsce Ukrainiec Serhii Halchuk zapowiedział w opublikowanym we wtorek na TikToku nagraniu, że może zwrócić się do sądu rodzinnego w sprawie polskiej rodziny, której członkowie – w tym dzieci – pojawili się w koszulkach z hasłem skierowanym przeciwko UPA i Stepanowi Banderze. Chodziło o hasło „J*BAĆ UPA I BANDERĘ”.

Halchuk przedstawia się jako dziennikarz, bloger i założyciel Hugo Media Group. Według jego profilu w serwisie Nowiny Wschodnie zajmuje się m.in. polityką międzynarodową, migracją, bezpieczeństwem informacyjnym i sprawami społecznymi, a szczególną uwagę poświęca społeczności ukraińskiej za granicą, relacjom polsko-ukraińskim i przeciwdziałaniu dezinformacji.

Halchuk publikuje także na portalu Nowiny Wschodnie. W lipcu zamieścił tam m.in. materiał dotyczący domniemanego ataku na ukraińskich nastolatków w Legnicy oraz tekst poświęcony wypowiedzi Grzegorza Brauna na temat Polaków walczących na Ukrainie.

O sprawie polskiej rodziny Halchuk opowiedział w nagraniu zamieszczonym w mediach społecznościowych. Jak relacjonował, wcześniej sam rozpowszechnił jej fotografię.

„Wszyscy doskonale pamiętacie tę fotografię, prawda? W internecie powstało bardzo dużo wpisów na temat polskiej rodziny, która ze swoim dzieckiem chodzi po mieście w koszulkach, na których pod adresem Bandery i UPA używane są nieprzyzwoite, wulgarne słowa” – powiedział.

@_hugo_media♬ оригінальний аудіозапис – HUGO | Media Group

Kobieta widoczna na fotografii miała skontaktować się następnie z Halchukiem i zwrócić się do niego z żądaniem usunięcia zdjęcia. Z jego własnej relacji wynika, że po rozpowszechnieniu fotografii miała otrzymywać groźby i znaleźć się na „czarnej liście Ukraińców”.

„Poprosiła mnie, żebym usunął ten wpis. Zaczęto wysyłać jej groźby. Trafiła na jakąś czarną listę Ukraińców. O co dokładnie chodzi – szczerze mówiąc, nie wiem” – przekazał.

Zobacz: Panczenko wypowiada się za Polaków i chce nadać Zełenskiemu „obywatelski order”

Halchuk usunął wpis, ale twierdzi, że na tym nie zamierza kończyć sprawy. Jak mówi, zwrócił się po poradę do prawnika Przemysława Lisa-Markiewicza i pokazał mu korespondencję z kobietą.

Według relacji Ukraińca prawnik miał zaaprobować decyzję o usunięciu fotografii, a następnie zasugerować podjęcie działań wobec rodziny.

„Teraz powinieneś przygotować odpowiedni pozew do sądu rodzinnego dotyczący sposobu wychowywania dzieci” – miał powiedzieć adwokat, według relacji Halchuka.

Sam Halchuk zaczął również wypytywać kobietę o powody noszenia przez rodzinę antybanderowskich koszulek.

„Dlaczego w ogóle to robicie? Chodzicie z dzieckiem, nosicie takie koszulki?” – miał do niej napisać.

Według jego relacji kobieta odpowiedziała, że jej babcia zginęła na Wołyniu. Jednocześnie miała podkreślić, że nie żywi wrogości wobec Ukraińców, a jej sprzeciw dotyczy konkretnie Bandery.

„Nie chodzi o ogólną nienawiść do Ukraińców – to konkretna sytuacja związana z Banderą. Ona bardzo lubi Ukraińców” – relacjonował Halchuk.

Kobieta miała również tłumaczyć, że jej dzieci znają gorsze słowa niż znajdujące się na koszulkach, a następnie wskazać, iż nie potrafią jeszcze czytać.

Mimo tego Halchuk stwierdził, że prawnik miał zalecić mu zainteresowanie sprawą sądu rodzinnego.

„Dlatego mój adwokat poradził mi, żebym nie pozostawiał tej sprawy bez reakcji i koniecznie zwrócił się do sądu rodzinnego, aby sąd rodzinny zbadał, w jaki sposób wychowywane są tutaj dzieci” – powiedział Ukrainiec.

Na zakończenie zwrócił się do swoich odbiorców, pytając, czy również zdecydowaliby się na taki krok.

Czytaj: Ukraińska aktywistka: Nie oddam Polski. Miller: To nie jest twoja Polska [+VIDEO]

Jesteśmy najbardziej rzetelnymi mediami w Polsce

Jesteśmy najbardziej rzetelnymi mediami w Polsce

„Spełniłem jej prośbę – usunąłem wpis. Ale jak myślicie, co zrobilibyście wy? Zwrócilibyście się do sądu rodzinnego?” – mówił.

W innym wpisie Halchuk także krytykował m.in. dostępność koszulki z napisem „J*BAĆ UPA I BANDERĘ”, sprzedawanej przez polski sklep za 119 zł, a także podobnych produktów oferowanych na Allegro.

Pisał o powstawaniu rynku wokół – jak to określił – „radykalnych treści”. Jednocześnie sam przyznał, że sprzeciw wobec Bandery i UPA nie oznacza automatycznie wrogości wobec Ukraińców.

„Krytyka UPA czy Bandery sama w sobie nie jest nienawiścią do Ukraińców i nie jest automatycznie przestępstwem” – napisał Halchuk.

Dalej ocenił, że granica zostaje jego zdaniem przekroczona wtedy, gdy krytyka polityczna lub historyczna przechodzi w groźby, poniżanie albo nawoływanie do nienawiści wobec ludzi ze względu na ich ukraińską narodowość. Nie wskazał jednak, gdzie coś takiego miałoby mieć miejsce w tym przypadku.

Kresy.pl