Jak podaje portal Nasza Niwa, Aleksandr Łukaszenka chce wykreślić dużą liczbę obiektów z Państwowego Spisu Zabytków. Ze skanu jednego z dokumentów w tej sprawie wynika, że w praktyce oznacza to dewastację polskiego dziedzictwa na Białorusi. Czy nasza kultura jest dla reżimu niewygodna?
Gdy myślimy o rządzonej przez Aleksandra Łukaszenkę Białorusi i stosunkach polsko-białoruskich, myślimy przede wszystkim o wojnie hybrydowej i kryzysie uchodźczym na granicy, prześladowaniach mniejszości polskiej, więźniach politycznych i coraz ściślejszej współpracy wojskowej białoruskich władz z Rosją. W tym wszystkim ginie inny bardzo ważny temat z perspektywy Polski i Polaków – los dziedzictwa kulturowego Rzeczypospolitej na wschodzie.
Jak podaje portal Nasza Niwa, Mińsk przygotowuje się do wykreślenia dużej liczby obiektów z Państwowego Spisu Zabytków. Na telegramowym kanale „Spadczyna”, zajmującym się tematyką konserwatorską, pojawił się skan rozporządzenia podpisanego przez Aliaksandra Iljaszewicza, wiceprzewodniczącego Mińskiego Obwodowego Komitetu Wykonawczego, skierowanego do przewodniczących rejonowych komitetów wykonawczych.
Iljaszewicz w tym dokumencie każe urzędnikom przygotować grunt pod wypełnienie „polecenia Rady Ministrów w sprawie wyłączenia niektórych nieruchomych obiektów materialnych historyczno-kulturowych”.
O jakich obiektach jest mowa? W poście załączona jest też lista nieruchomości z rejonu Kliecka, które mają zostać wkrótce pozbawione statusu zabytku. Znajdziemy na niej pałac Radziwiłłów z XVIII wieku, fragmenty dworu Wojniłłowiczów, majątki szlacheckie: Jeleńskich w Tuchach, Wendorffów w Hołynce, Czarnockich w Lacieszynie, Łobockich w Cieśniówce i wreszcie drewniany wiatrak w Szajkach.
Z 30 chronionych w rejonie obiektów usuwane są tylko te związane z polskim dziedzictwem. Zdaniem redakcji Naszej Niwy dowodzi to przygotowywanej przez Mińsk szeroko zakrojonej polityki niszczenia polskiego dziedzictwa materialnego.
By obiekt wcześniej wpisany na listę zabytków z niej usunąć, prawo białoruskie wymaga, by doszło do „utraty wartości” poprzez degradację go do stanu, który wyklucza restaurację. Białoruscy urzędnicy latami zaniedbywali wyżej wymienione budynki.
Przykładowo, wiatrak w Szajkach zawalił się w 2025 roku, bez reakcji lokalnych władz. Po usunięciu obiektu ze spisu dochodzi do całkowitego wyburzenia, czego przykładem jest los dworku Orlickich pod Połockiem w 2021 r.
Od czasu protestów z 2020 r. Polska, za sprawą swojego poparcia dla białoruskiej opozycji, stała się głównym czarnym charakterem białoruskiej propagandy. Działania Mińska nie ograniczają się tylko do aspektów politycznych czy prześladowań polskiej mniejszości w postaci zamykania polskich szkół, ale dotykają również historii i dziedzictwa materialnego Rzeczypospolitej i Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Na początku 2022 r. sam Łukaszenka winą za protesty Białorusinów obarczył „romantyzację i eksponowanie pewnych okresów w historii narodu białoruskiego”: „Cóż więc dziwnego, że w całym kraju było więcej portretów litewskiej i polskiej szlachty niż na przykład bohaterów Wielkiej Wojny Ojczyźnianej czy naszej najnowszej historii? […] Obserwowaliśmy skutki takiego «patriotycznego» wychowania w 2020 roku”.
Można – a nawet trzeba – ubolewać nad porażką naszej polityki wobec wschodniego sąsiada, przez którą możemy tylko wyrazić swoje oburzenie wobec skandalicznych decyzji, niszczących na naszych oczach historię naszego regionu.
Polscy politycy i dyplomaci powinni bić na alarm w instytucjach organizacji międzynarodowych zajmujących się konserwacją zabytków, zarówno na forum unijnym, jak i ONZ wraz z wywieraniem presji na Mińsk, by porzucił swoje zamiary. Warto jednak się zastanowić też nad wnioskami, jakie możemy wysnuć z tego dokumentu na przyszłość.
Obecne białoruskie władze promują wersję białoruskości, którą można nazwać „zielono-czerwoną”, od barw flagi państwowej opartej na fladze Białoruskiej SRR. Jest to Białoruś dumna z przynależności do „trójjedynego narodu ruskiego” i Związku Sowieckiego, z walki z „polskimi panami” i katolicyzmem jako forpocztą wpływów „zgniłego Zachodu”. Taka Białoruś będzie zawsze Polsce i jej dziedzictwu wroga. Zarazem jednak istnieje inna Białoruś, której przedstawicieli mijamy często na swoich ulicach — w cytowanym artykule Nasza Niwa wspomina o niejakim „Tadevušu Kaściušce”.
Paradoksalnie działania białoruskich władz pokazują, że dziedzictwo I Rzeczypospolitej i Wielkiego Księstwa Litewskiego nie są jakąś odległą przeszłością, opisaną w zakurzonych książkach, która co najwyżej może posłużyć za scenerię dla serialu komediowego na Netfliksie. Jest to dziedzictwo, które nadal inspiruje ludzi do sprzeciwu wobec brutalnej dyktatury, do ryzykowania swoim życiem i zdrowiem w imię przyświecających jej wartości.
Myśl, że rozpadające się dworki szlacheckie mogą mieć znaczenie polityczne, może wydawać się śmieszna. Władze w Mińsku traktują ją jednak ze śmiertelną powagą. Te dworki szlacheckie przypominają przecież, że istnieje alternatywa wobec sowieckiej historiografii, „sojuszu” z Rosją i odcięcia się od świata zachodniego.
Na swój sposób działania białoruskich urzędników przypominają, że polska kultura może być atrakcyjna, a dla niektórych – nawet groźna. W demokratycznej, zamożnej Polsce, gdzie w dobrym tonie jest narzekać na wszystko to, co polskie, bardzo łatwo jest o tym zapomnieć.
Z drugiej strony, nawet jeśli nie mamy narzędzi, by powstrzymać białoruskie władze od wandalizmu, możemy podjąć się innych działań. Autor posta na kanale „Spadczyna” pyta się retorycznie: „Czy uważacie, że 5 tysięcy wartości historycznych i kulturowych to kropla w morzu w porównaniu do pół miliona obiektów objętych ochroną w Polsce?” Białoruski Państwowy Spis Zabytków jest bardzo skromny w porównaniu do analogicznych spisów w Polsce czy na Litwie. Widzimy też, że raczej nie będzie pod tym kątem lepiej w przyszłości.
Polska powinna, we współpracy z Litwą, białoruskimi władzami na uchodźstwie i żyjącymi w Polsce białoruskimi historykami, konserwatorami i intelektualistami, stworzyć alternatywny spis zabytków na Białorusi na podstawie tekstów źródłowych, archiwaliów i zdjęć satelitarnych.
Nie możemy bezpośrednio przeciwdziałać polityce Mińska, możemy jednak zniweczyć cel jej przyświecający i nie pozwolić na wymazanie łączącej Polskę, Białoruś i Litwę historii poprzez staranną jej archiwizację.
Taki „Białoruski Spis Zabytków na Uchodźstwie” pozwoliłby monitorować zarówno działania białoruskich władz, jak i stan polskiego, litewskiego i białoruskiego dziedzictwa narodowego. Być może w przyszłości taki spis mógłby też stać się podstawą do rekonstrukcji zabytków, które urzędnicy Łukaszenki skazali na wyniszczenie.
Nie odzyskamy bezcennych przykładów kultury materialnych naszych przodków. Jak jednak wie każda osoba, która mieszka w Warszawie, nie ma żadnego powodu, by się godzić z takim stanem rzeczy. Warszawska Starówka może być pogardliwie nazywana „Disneylandem” – i tak znajduje się na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO.
Publikacja nie została sfinansowana ze środków grantu któregokolwiek ministerstwa w ramach jakiegokolwiek konkursu. Powstała dzięki Darczyńcom Klubu Jagiellońskiego, którym jesteśmy wdzięczni za możliwość działania.
Dlatego dzielimy się tym dziełem otwarcie. Ten utwór (z wyłączeniem grafik) jest udostępniony na licencji Creative Commons Uznanie Autorstwa 4.0 Międzynarodowe. Zachęcamy do jego przedruku i wykorzystania. Prosimy jednak o podanie linku do naszej strony.
