Rząd proponuje podniesienie progu podatkowego ze 120 tys. do 130 tys. zł oraz wprowadzenie nowej, 24-proc. stawki PIT dla osób zarabiających od 130 do 150 tys. zł — poinformował Donald Tusk. Osoby zarabiające powyżej 130 tys. zł, ale mniej niż 150 tys. zł, miałyby być objęte 24-proc. stawką podatku. Obecnie osoby, których dochody przekroczą poziom 120 tys. zł dochodu, od nadwyżki płacą stawkę 32 proc.

Rząd planuje ponadto podnieść stawkę CIT z 19 do 22 proc. dla firm, których roczne przychody przekraczają 50 mln euro [200 mln zł]. To oznacza, że nowe przepisy obejmą największe przedsiębiorstwa na rynku. Dodatkowo rząd zamierza zwiększyć daninę solidarnościową dla najlepiej zarabiających, czyli ponad 1 mln zł rocznie.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoZmiany w podatkach. Fala komentarzy

Zmiany, o których poinformował szef rządu, wzbudziły — w zależności od ugrupowania — różne emocje.

„Mamy skomplikowane podatki? Rząd chce je jeszcze bardziej skomplikować, zamiast podnieść kwotę wolną, tak jak obiecywali w kampanii wyborczej. Nowa stawka PIT: 24 proc. i do tego wyższy CIT dla firm i niższy limit dla ryczałtowców. Krótko mówiąc: więcej liczenia, więcej zasad, więcej zamieszania” — stwierdził szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker.

„Zmiany w podatkach to oczekiwana przez miliony Polaków decyzja rządu. Proste, klarowne zasady. Nowe progi podatkowe to odpowiedź na oczekiwania klasy średniej, która dostała po krzyżu »ładem Morawieckiego«” — pochwalił szef klubu KO Zbigniew Konwiński.

„Podnosimy pierwszy próg podatkowy ze 120 do 130 tys. zł. Oznacza to, że większa część dochodów będzie objęta najniższą, 12-procentową stawką PIT, zanim podatnik przejdzie do kolejnego progu” — napisała posłanka KO Monika Rosa.

„Cieszę się, że również nauczycielom zostanie więcej w portfelu. Już prawie połowa z nich przekraczała próg 120 tys. zł rocznie i płaciła wyższe podatki. Podniesienie drugiego progu podatkowego do 130 tys. zł, kolejna niższa stawka podatkowa (24 proc. zamiast 32 proc. od 130 tys. zł do 150 tys. zł) to więcej pieniędzy w wielu domach Polaków” — przekazała wiceministra edukacji Katarzyna Lubnauer.

„Lepiej podatki upraszczać. A progi z inflacją waloryzować. Po prostu” — stwierdził należący do klubu parlamentarnego Centrum poseł Ryszard Petru.

Wśród opozycji pojawiły się wyraźnie krytyczne głosy.

„Tusk kombinuje i robi podatkową kosmetykę, zamiast na poważnie zająć się sprawą. Ogłosił właśnie, że podobno będziemy mieli więcej w portfelu. […] Jeżeli naprawdę chcecie zostawić Polakom więcej pieniędzy, poprzyjcie naszą propozycję. Nie PR i kosmetyka, tylko realnie niższe podatki” — napisał kandydat PiS na premiera Przemysław Czarnek.

„Ewidentnie zbliża się kampania wyborcza. Tusk ogłosił szumnie manewr księgowy zgodnie z zasadą: obniżka przez podwyżkę. […] Gdyby Tusk rzeczywiście chciał pomóc, powinien: wprowadzić kwotę wolną od podatku na poziomie 60 tys. zł; uwzględnić propozycję PiS podnoszącą próg podatkowy z poziomu 120 tys. zł do 180 tys. zł” — stwierdził rzecznik PiS Rafał Bochenek.

„12 tys. zł rocznie vs. 3,6 tys. zł rocznie. To różnica w oszczędnościach między propozycją PiS podniesienia drugiego progu podatkowego a delikatną kosmetyką podatkową Tuska. Nowy próg 24 proc. to żadna rewolucja podatkowa i mierna korzyść dla Polaków. To jedynie półśrodek opakowany w kampanijny slogan. Jeśli chcemy realnie pomóc prawie 3 mln podatników, przyjmijmy propozycję PiS dotyczącą drugiego progu podatkowego do 180 tys. zł” — napisał wicerzecznik PiS Mateusz Kurzejewski.

„Stan Wyjątkowy”: Starcie totalne Tuska i Nawrockiego. „Nadpremier” odchodzi. PiS w potrzaskuDonald Tusk i Karol Nawrocki