Kontuzja Mikaela Ishaka i problemy wizowe Yannicka Agnero sprawiły, że przed pierwszym meczem z FC Thun 1898 w IV rundzie eliminacyjnej Ligi Europy, mistrz Polski mógł stracić aż dwóch napastników, co zmusiłoby sztab do szukania alternatyw.
Ostatecznie ten drugi wraca do stolicy Wielkopolski i znajdzie się w kadrze na czwartkową potyczkę. Nie wiadomo natomiast, w jakim wymiarze zagra, bo jego nieobecność trwała aż 10 dni. Nie jest więc powiedziane, że będzie w stanie spędzić na boisku 90 minut.
W rewanżu z KI Klaksvik, na szpicy z konieczności wystąpił skrzydłowy Daniel Hakans. – Strzelił wtedy gola, nie mam więc powodu przypuszczać, że nie dałby rady. Zresztą w całej drugiej połowie zdobyliśmy aż cztery bramki i nasza ofensywa funkcjonowała dobrze – zaznaczył trener Niels Frederiksen.
Sam Hakans też nie widzi większego problemu z wcieleniem się w nie do końca typową dla niego rolę. – Jeśli trener podejmie taką decyzję, mogę ponownie wystąpić w ataku – przyznał.
Duński szkoleniowiec nie chce jednak forsować tego rozwiązania. – Nie rozważamy raczej scenariusza gry bez typowej dziewiątki. Napastnik jest ważnym elementem naszego modelu. Rewanż z Klaksvik pokazał, że możemy sobie radzić w takim ustawieniu, ale pójście w tym kierunku na dłużej byłoby niebezpieczne. To na pewno nie będzie nasz plan A, możemy go stosować tylko od czasu do czasu – oznajmił Frederiksen.
Pierwszy mecz IV rundy eliminacyjnej Ligi Europy Lech Poznań – FC Thun 1898 odbędzie się w czwartek o godz. 19.00. Transmisja w TVP Sport. Relacja tekstowa na WP SportoweFakty.
ZOBACZ WIDEO: W samo okienko! 19-latka zachwyciła