Mirra Andriejewa po zwycięstwach nad Ołeksandrą Olijnykową i Janice Tjen w 1/8 finału znów mierzyła się z Ukrainką. A przecież już w tym roku o ich spotkaniu było głośno.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoW styczniu w Brisbane Marta Kostiuk niespodziewanie wygrała bez straty seta, a już po meczu zawodniczki nie podały sobie rąk. W maju w Madrycie także lepsza była Ukrainka, ale już miesiąc później we French Open zwyciężyła Mirra Andriejewa. Ich mecz w Cincinnati zapowiadał się więc niezwykle emocjonująco.

A już początek meczu był naprawdę ciekawy. Wszystko zaczęło się fatalnie dla Ukrainki, która od razu przegrała swój serwis. Mirra Andriejewa odpowiedziała na to pewnym gemem serwisowym i Marta Kostiuk od razu musiała gonić wynik.

A takiego stanu rzeczy Ukraince nie udało się już zmienić. Andriejewa może i nie zanotowała ani jednego asa w pierwszym secie, ale serwowała na tyle skutecznie, że utrzymała przewagę i wygrała 6:4.

Mirra Andriejewa nie mogła liczyć na lepszy start! A potem to

No to co mogło wydarzyć się na start drugiej partii? Oglądaliśmy absolutną dominację Ukrainki! Wszystko zaczęło się od gry na przewagi, ale Marta Kostiuk utrzymała swoje podanie, później dwukrotnie przełamała rywalkę i prowadziła już 4:0.

Mirra Andriejewa mogła wściekać się na to, jak zmienił się obraz gry, ale w drugiej partii nie była w stanie nic z tym zrobić. Efekt? 0:6 po raptem 24 minutach!

Sensacja w Cincinnati! Rosjanka była wściekła

O wszystkim zadecydować miał więc trzeci set, a ten rozpoczął się kompletnie inaczej. Obie zawodniczki wyraźnie się nakręciły i nie było mowy o przełamaniach. Taki stan rzeczy trwał jednak tylko chwilę. To Martia Kostiuk przy stanie 2:1 zaskoczyła rywalkę, a potem przetrwała trudne chwile, wygrała grę na przewagi i była już o krok od awansu.

I tak też się stało! Kostiuk mimo złego początku meczu później spisała się kapitalnie i wygrała 4:6, 6:0, 6:2.

Ukrainka w następnej rundzie zagra z Coco Gauff lub Marie Bouzkovą.