
Bartosz Bocheńczak jest kandydatem Konfederacji na prezydenta Krakowa
Łukasz Gągulski / PAP
Kandydat Konfederacji na prezydenta Krakowa Bartosz Bocheńczak stwierdził w środę, że – jeśli wygra wybory – nie będzie zakazywał wszystkiego, co mu się nie podoba. Słowa te padły w kontekście marszów równości. Polityk zadeklarował też, że nikt z partii nie zasiądzie w zarządach i radach nadzorczych spółek miejskich.
Kandydat Konfederacji na prezydenta Krakowa Bartosz Bocheńczak zadeklarował, że jako prezydent nie zakazywałby wszystkiego, co mu się nie podoba – odnosząc się w ten sposób do marszów równości.
Zapowiedział też, że żaden członek jego partii nie zasiądzie w zarządzie ani radzie nadzorczej miejskiej spółki.
Bocheńczak chce m.in. ograniczyć strefę czystego transportu, nie rozszerzać strefy płatnego parkowania i przeprowadzić audyt zadłużenia Krakowa.
W środę Bocheńczak uczestniczył w 100. odcinku „Mentzen Grilluje”, zorganizowanym na Rondzie Mogilskim w Krakowie. Kandydat na prezydenta, wraz ze współprzewodniczącym Konfederacji oraz z posłem Konradem Berkowiczem, grilował kiełbasy i rozdawał je przechodniom.
Kandydat Konfederacji ws. marszów równości: Nie wszystko, co mi się nie podoba, będę zakazywał
Jeden z uczestników spotkania zapytał Bocheńczka, czy – jeżeli zostanie prezydentem Krakowa – to zakaże organizowania w mieście marszów równości. Polityk odpowiedział, że może mu się „nie podobać wiele rzeczy”, m.in. to, że – w jego ocenie – „na takich marszach równości siana jest jakaś nienawiść”. – Natomiast nie wszystko, co mi się nie podoba, będę zakazywał – stwierdził.
Marsze równości odbywają się w stolicy Małopolski od 2004 r. Ostatnie trzy edycje miały patronat honorowy ówczesnego prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego (KO), który również uczestniczył w pochodach.
Kandydat chce ograniczyć SCT. Zapowiada też „rozwalenie” kolesiostwa w spółkach
Bocheńczak pytany był też w środę o problemy Krakowa oraz o to, jaka byłaby jego prezydentura. W odpowiedzi wskazywał m.in. na problem kolesiostwa, brak parkingów, strefę czystego transportu (SCT) i dług miasta. Zadeklarował „rozwalenie” kolesiostwa w spółkach miejskich.
Jego zdaniem najwyższe stanowiska w samorządowych, publicznych instytucjach powinny zajmować osoby spoza partii politycznych, eksperci wyłonieni w konkursach.
Deklaruję, że żaden członek mojej partii nie będzie pracował w zarządzie spółki samorządowej czy radzie nadzorczej
– powiedział kandydat Konfederacji.
Mówiąc o problemach transportowych ocenił, że dotychczas w mieście zarządzano „poprzez ideologię, walkę z kierowcami”. Zwrócił uwagę na korki drogowe oraz ceny biletów. Jak mówił, mieszkańcy skarżą się, że na 15-minutowym bilecie za 4 zł trudno im przejechać dwa przystanki. Jednym z największych problemów transportowych jest też, według Bocheńczaka, brak miejsc parkingowych i wysokie opłaty za parkowanie.
Kandydat Konfederacji zapowiedział likwidację strefy czystego transportu lub ograniczenie jej do minimum oraz nierozszerzanie strefy płatnego parkowania.
Zwracając uwagę na ok. 9-miliarodowe zadłużenie miasta, zapowiedział gruntowny audyt. Poruszył też temat budowy metra; ocenił, że jest ono potrzebne, ale finanse na inwestycję powinny pochodzić z Warszawy. Jak dodał, Krakowa nie stać na metro, choć jest ono potrzebne. Jego zdaniem w tej chwili miasto powinno rozwijać sieć tramwajową.
Wybory przedterminowe w Krakowie po odwołaniu Aleksandra Miszalskiego
Przedterminowe wybory w Krakowie odbędą się 27 września w związku z majowym referendum, w którym mieszkańcy miasta odwołali z funkcji prezydenta Aleksandra Miszalskiego (KO).
W poniedziałek komisarz wyborczy zakończył przyjmowanie zawiadomień o utworzeniu komitetów – ostatecznie zgłoszono ich 24, w tym 10 komitetów partii politycznych, jeden komitet organizacji oraz 13 komitetów wyborców.




