Już w pierwszym wyścigu półfinału Drużynowych Mistrzostw Polski Juniorów w Toruniu doszło do poważnego wypadku. Jan Przanowski najlepiej wyszedł spod taśmy i przewodził stawce, ale młody zawodnik klubu z Grudziądza stracił panowanie nad motocyklem na wyjściu z drugiego łuku.
Żużlowcowi Maszewski GKM-u Grudziądz postawiło przednie koło, a dwóch rywali jadących za nim zdołało go ominąć. Niestety, Błażej Pasieka z WTS Sparty Wrocław nie był w stanie skorygować toru jazdy i uderzył w plecy oraz kask Jana Przanowskiego.
ZOBACZ WIDEO Miał rację z zagranicznymi juniorami. Dzisiaj apeluje o kolejne radykalne zmiany
Całe zdarzenie wyglądało bardzo groźnie, a junior reprezentujący GKM został przewieziony do szpitala. Po kilku godzinach zaczęły docierać coraz bardziej pozytywne informacje na temat jego stanu zdrowia. Wybrzeże Gdańsk, do którego jest wypożyczony na rozgrywki Krajowej Ligi Żużlowej, poinformowało, że u juniora nie wykryto żadnych złamań, ale decyzją lekarzy został on na noc w szpitalu.
Natomiast w mediach społecznościowych GKM-u czytamy, że u Jana Przanowskiego doszło do wstrząśnienia mózgu. Wobec obecnych przepisów wiąże się to z 10-dniowym zawieszeniem licencji. To oznacza, że Wybrzeże będzie mogło skorzystać ze swojego juniora nawet w rewanżowym spotkaniu półfinałowym przeciwko OK Kolejarzowi Opole zaplanowanym na 30 sierpnia.
Po pierwszym meczu wydaje się jednak, że wszystko jest jasne, a Gdańszczanie już powoli myślą o finale, dlatego wieści, że obrażenia u Jana Przanowskiego są niewielkie i nie czeka go długa przerwa, mogą cieszyć kibiców Wybrzeża, którzy bardzo mocno liczą na awans, a junior wypożyczony z GKM-u był ważnym ogniwem w ostatnich spotkaniach.