Przymusowa mobilizacja w Rosji nabiera tempa — wskazują przedstawiciele rosyjskiej organizacji Idite Lesom [„idźcie przez las”, w wolnym tłumaczeniu: „odczepcie się”], która pomaga osobom unikającym służby wojskowej. Między 10 a 18 sierpnia organizacja otrzymała 14 skarg od krewnych osób przymusowo wcielonych do wojska.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoMobilizacja „po rosyjsku”. Jeden zatrzymany przed sklepem, drugi zabrany z pracy
W Iżewsku w Udmurcji 10 sierpnia rosyjskie służby zatrzymały jednego z mężczyzn na ulicy i przewiozły do wojskowego biura rejestracji i poboru. Trzy dni później trafił do jednostki wojskowej w obwodzie rostowskim. Inny mężczyzna, mimo zaświadczenia od psychiatry został zmuszony do podpisania wojskowego kontraktu.
Obywatel zatrzymany w Noworosyjsku został pobity na komisariacie policji. Według jego siostry podrzucono mu narkotyki i zaproponowano wybór: postępowaniem karne z groźbą 20 lat więzienia albo wysłanie na wojnę. Ostatecznie mężczyzna podpisał kontrakt i został przewieziony do jednostki wojskowej.
Obawiają się mobilizacji. Dziesiątki Rosjan na granicy z Gruzją
W obwodzie archangielskim rosyjskie służby zatrzymały mężczyznę za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym. Następnego dnia jego krewni dowiedzieli się, że podpisał kontrakt i jest przygotowywany do wyjazdu na wojnę.
Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku 62-letniego mężczyzny z problemami zdrowotnymi, który otrzymał w pracy zwolnienie z mobilizacji. Według jego krewnych, w ciągu kilku godzin od aresztowania wydano mu paszport i legitymację wojskową, aby nie mógł wrócić do domu po dokumenty. Został wywieziony na Krym.
Przymusowa mobilizacja trwa również w Omsku. Jeden mężczyzna został zabrany bezpośrednio z miejsca pracy, a kontrakt wojskowy mieli podpisać za niego policjanci. Drugiego mężczyznę policja zatrzymała pod sklepem pod pretekstem testu na obecność narkotyków. Mężczyzna twierdził, że nie podpisał kontraktu, ale mimo to został wywieziony na front.
Grupa Idite Lesom radzi krewnym zatrzymanych, aby szybko ustalili miejsce ich pobytu i zweryfikowali podpisane przez nich dokumenty. Przedstawiciele organizacji zalecają również udokumentowanie okoliczności zatrzymania, nazwisk funkcjonariuszy, rozmów telefonicznych i korespondencji.
Oficjalnie w Rosji nie ma powszechnej mobilizacji. Władze w Moskwie zaprzeczają planom ogłaszania wielkiego poboru i twierdzą, że nie ma takiej potrzeby.