Ponad miesiąc temu przełożony został mecz Chicago Fire – Vancouver Whitecaps, w którym Robert Lewandowski miał zadebiutować w Major League Soccer. Wtedy chodziło o pogorszenie jakości powietrza w związku z dymem, który dotarł nad USA z pożarów kanadyjskich lasów.

Przez jakiś czas był spokój, ale żywioł po raz kolejny dał o sobie znać. I znów dotyczyło to meczu Chicago Fire. Pechowy okazał się Inter&Co Stadium w Orlando na Florydzie. W 43. minucie sędzia Rosendo Mendoza nagle kazał piłkarzom opuścić boisko, a kibice musieli udać się w bezpieczne miejsce. Spotkanie zostało przerwane z powodu burzy panującej w okolicach obiektu.

Minęło 30 minut i nic. Minęła godzina… i nic. W końcu pojawił się komunikat, że mecz zostanie wznowiony o godz. 4.11. I tak faktycznie się stało. Udało się go dokończyć i Chicago Fire wygrali szósty mecz z rzędu. Przy sporym udziale Roberta Lewandowskiego, bo to on zdobył zwycięską bramkę.

ZOBACZ WIDEO: Polak żyje w Hiszpanii jak w raju. „Nie muszę się martwić o jutro”

O aspektach stricte piłkarskich nie ma jednak sensu dyskutować, bo to nie było to wybitne widowisko. Niewiele do gry wnosił Lewandowski. Raczej mało się działo.

Goście szybko wyszli na prowadzenie, gdy już w 4. minucie szereg błędów w defensywie Orlando City wykorzystał Puso Dithejane. Co ciekawe, asystował mu… Polak. Ale nie Lewandowski, a David Poreba, dla którego był to debiut w MLS. Przywitał się z ligą w najlepszy możliwy sposób.

Co dalej? Po blisko dwugodzinnej przerwie mecz został wznowiony.

Wyrównał w 52. minucie David Brekalo, wykorzystując precyzyjne dośrodkowanie Antoine’a Griezmanna z rzutu rożnego. Natomiast ostatnie słowo należało do gości. A konkretnie Lewandowskiego. Polak wywalczył rzut karny (bezmyślnie faulował go Robin Jansson), a następnie sam go wykorzystał, uderzając pewnie w boczną siatkę (—–> ZOBACZ).

Dzięki temu Lewandowski został bohaterem, a Chicago wygrało na wyjeździe 2:1.

Orlando City SC – Chicago Fire 1:2 (0:1)
0:1 Puso Dithejane 4′
1:1 David Brekalo 52′
1:2 Robert Lewandowski (k.) 69′

Składy:

Orlando: Maxime Crepeau – Griffin Dorsey (78′ Eduard Atuesta), David Brekalo, Robin Jansson, Adrian Marin (43′ Tiago) – Ivan Angulo, Wilder Cartagena (43′ Zakaria Taifi), Luis Otavio, Tyrese Spicer (43′ Marco Pasalić) – Justin Ellis (64′ Daryl Dike), Antoine Griezmann.

Chicago: Chris Brady – Jonathan Dean, Joel Waterman, Jack Elliott, Andrew Gutman (61′ Viktor Radojević) – Anton Saletros, Dje D’Avilla, David Poreba (61′ Robin Lod) – Puso Dithejane, Robert Lewandowski (83′ Sam Rogers), Jonathan Bamba (61′ Maren Haile-Selassie).

Żółte kartki: Luis Otavio, Jansson (Orlando) oraz Radojević, Rogers (Chicago).

Sędzia: Rosendo Mendoza.