W połowie sierpnia premier Donald Tusk ogłosił, że Maciej Berek przestaje być ministrem nadzoru nad wdrażaniem polityki rządu. Niedługo potem okazało się, że klub posłów Koalicji Obywatelskiej zgłosił go na sędziego Trybunału Konstytucyjnego.Wystawienie polityka jako kandydata na członka TK spotkało się z falą krytyki również wśród polityków koalicji rządzącej. To m.in. upolitycznienie TK w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy doprowadziło do kryzysu praworządności w Polsce.Polityk PiS uderza w Tuska. „Wysyła do Trybunału swoją prawą rękę”
O kandydaturze Macieja Berka do Trybunału Konstytucyjnego mówił w programie „Onet Rano.” poseł PiS Andrzej Śliwka. — On będzie się musiał przez najbliższe trzy lata wyłączyć z każdej sprawy, bo w każdej brał udział. Do każdej sprawy jest stanowisko rządu, on za to odpowiadał — stwierdził.
POLECAMY: „Proszę mi znaleźć lepszego gościa niż on”. Kulisy operacji „Berek”

— Pan Maciej Berek jest politykiem, sam się tak nazywał. Nie ma przepisu prawnego, który by uniemożliwiał politykowi zasiadanie w Trybunale. Możemy dyskutować czy to jest dobre, czy złe — dodał Śliwka, pytany o to, czy należy wprowadzić zmiany w prawie, które uniemożliwiałyby politykom zasiadanie w Trybunale Konstytucyjnym.
— Tusk obiecywał w 2023 r., że nie będą wybierani politycy, a do Trybunału Konstytucyjnego wysyła swoją prawą rękę — ocenił poseł PiS.