Cztery miesiące temu sprawili jedną z największych sensacji sezonu 2025/2026 w Europie. FC Thun, w pierwszym roku po awansie do najwyższej klasy rozgrywkowej, pogodził wielkie firmy jak FC Basel czy Young Boys Berno i zdobył tytuł mistrza Szwajcarii.

W czwartek właśnie ten klub stanie na drodze Lecha Poznań w IV rundzie kwalifikacji do Ligi Europy. Ten sam klub, ale nie ta sama drużyna. Po wielkim sukcesie w zespole doszło do  poważnych zmian, które odbiły się na wynikach na początku nowego sezonu.

Z kim więc zmierzy się Kolejorz? Czy kibice mają się czego obawiać przed starciem na Bułgarskiej?

Wielki sukces i wielkie straty

Nie było wątpliwości – architektem gigantycznego sukcesu FC Thun był Mauro Lustrinelli. Były piłkarz, a potem szkoleniowiec drużyny najpierw wprowadził ją do Super Swiss League, a potem ją wygrał. Jak? Przede wszystkim cierpliwa budowa drużyny, dostosowanie taktyki do jakości piłkarzy i konsekwentna gra. Efekt?

ZOBACZ WIDEO: #dziejesięwsporcie: Bramkarz grał jak w transie

Najwięcej zwycięstw (aż 24 w 35 kolejkach), najwięcej strzelonych goli (76) i bezapelacyjny triumf w rozgrywkach. Lustrinellego już jednak nie ma w klubie. Kilka tygodni po sukcesie, kierując się tezą, że drugi raz pociąg do Bundesligi może nie zatrzymać się akurat w małej górskiej miejscowości, Szwajcar skorzystał z oferty Unionu Berlin. Jego miejsce na ławce zajął Gian-Luca Privitelli, wcześniej pracujący z reprezentacją Helwetów do lat 20.

Ale to nie koniec. Z drużyny odeszły też jej dwie największe gwiazdy – pomocnik Franz-Ethan Meichtry (trafił do FC Genoa) i najlepszy strzelec Elmin Rastoder (kupił go Panathinaikos Ateny). Łącznie klub opuściło aż 12 graczy, przyszło aż 15. Trudno więc było oczekiwać cudów.

– Najlepsi piłkarze odeszli, a to prawdopodobnie jeszcze nie koniec transferów. To wszystko zakłóciło przygotowania drużyny do nowego sezonu. Ale przede wszystkim FC Thun, który długo był klubem pół-zawodowym, nie było przygotowane na taki sukces. Trochę się w tym wszystkim pogubili – tłumaczy Ryszard Komornicki, były reprezentant Polski, od lat mieszkający w Szwajcarii, trener m.in. FC Arauu czy FC Luzern.

„To bardzo naiwny futbol”

Wyniki na starcie sezonu? Szybkie odpadnięcie w eliminacjach Ligi Mistrzów po dwumeczu z Dinamem Zagrzeb (1:1 i 2:3) i bolesne porażki w lidze: aż 0:6 z Young Boys Berno i 2:4 z FC Basel.

Według Komornickiego zmienił się styl gry drużyny – nowy szkoleniowiec stawia na piłkę ładną dla oka i dobre relacje z piłkarzami.

– Nowy trener zupełnie inaczej podchodzi do gry drużyny niż jego poprzednik. Mówi publicznie, że najważniejsza jest przyjemność z gry, ludzkie podejście do zawodników. To ładnie brzmi, ale to bardzo naiwne i to widać na boisku. Każdy by chciał ładnie grać, ale najważniejsze są jednak wyniki, w drużynie nie trzeba się kochać. Wcześniej drużyna wyróżniała się dobrą defensywą, organizacją gry i szybkim przejściem do ataku. Teraz w obronie popełniają bardzo dużo błędów. To też jest związane z tym, że większość nowych zawodników to piłkarze bardzo młodzi, którzy powracali z wypożyczeń. Brakuje im doświadczenia.

Według naszego eksperta doskonale widać po Privitellim, że do tej pory pracował przede wszystkim z zespołami młodzieżowymi. Poza prowadzeniem kadry Szwajcarii U-20, był też trenerem juniorów, choćby w FC Thun czy w FC Basel.

– O ładnej grze można mówić gdy pracuje się z juniorami, w dorosłej piłce liczą się wyniki, nie ma miejsca i czasu na naukę – przekonuje.

6:0 i złe emocje przed Lechem

Do meczu z Lechem mistrz Szwajcarii przystąpi po wyeliminowaniu Vikingua Reykjawik (3:0 i 2:3) w LE i po bardzo efektownym zwycięstwie. W 1/32 krajowego pucharu FC Thun zaliczyło efektowny wynik 6:0, jednak ich rywalem było FC Saxon-Sports z tamtejszej piątej ligi. Według Komornickiego i w tym meczu było jednak widać nerwy u zawodników.

– Po tym meczu więcej niż o wyniku mówiło się o zachowaniu piłkarzy, którzy po strzeleniu gola z rzutu karnego przez Furkana Dursuna, uciszali kibiców gospodarzy przystawiając palec do ust. A przecież to była drużyna z piątej ligi! To chyba dowód, że po krytyce przestali trzymać ciśnienie, pojawiły się złe emocje. A krytykę trzeba po prostu akceptować i skupić się na grze.

Uczestnik mistrzostw świata z 1986 roku jest zdania, że jeśli Lech Poznań podejdzie skoncentrowany do starcia ze swoim rywalem, będzie miał bardzo duże szanse na wyeliminowanie Szwajcarów.

Komornicki: – Jeżeli Lech Poznań nie zlekceważy rywala, to ma duże szanse na zwycięstwo. I chyba rewanż z Aarhus sprawi, że o łagodnym podejściu do przeciwnika już nie będzie mowy, już dostali swoją nauczkę. Kto wie, może wybiorę się na rewanż? Domyślam się, że Darek Skrzypczak, były piłkarz Lecha, też mieszkający w Szwajcarii, będzie chciał obejrzeć swój były klub na żywo.

I dodaje: – Dobrze byłoby awansować, taki sukces jest polskiej piłce potrzebny. A do tego ja będę miał łatwiejsze życie – po porażkach polskich klubów to nie mogę tutaj wyjść na ulicę, zaraz się muszę tłumaczyć znajomym!

Tomasz Skrzypczyński, WP SportoweFakty