Słowa Itamara Ben-Gwira odbiły się głośnym echem na świecie. Minister bezpieczeństwa narodowego Izraela podczas wywiadu udzielonego byłemu zakładnikowi Hamasu Romowi Brasławskiemu powiedział, że nie zgadzał się z Binjaminem Netanjahu w sprawie zawieszenia broni w Strefie Gazy.

— Uważam, że w Strefie Gazy należy prowadzić celowane zabójstwa, eliminując każdej nocy od 30 do 40 osób. Nie tylko tych, którzy stanowią bezpośrednie zagrożenie. Są tam ludzie, którzy nie zasługują na życie. Nie powinni żyć. To nawet nie są ludzie — powiedział.

Dodał, że opowiada się za masową emigracją Palestyńczyków ze Strefy Gazy i osadnictwem izraelskim na tym terytorium.

Wypowiedź ta wywołała oburzenie na całym świecie — z wielu krajów padają ostre słowa krytyki, w tym również ze Stanów Zjednoczonych. Milczy tylko jedna osoba, która zazwyczaj wypowiada się na każdy temat — Donald Trump, który udziela wsparcia izraelskiemu rządowi zdominowanemu przez skrajną prawicę.

Ostra krytyka płynie nawet ze strony kręgu przyjaciół Izraelczyków. Jacky Rosen, senatorka z proizraelskiej frakcji amerykańskich Demokratów, potępiła słowa izraelskiego ministra. — Wypowiedzi Ben-Gwira są potworne i nie da się ich w żaden sposób usprawiedliwić — powiedziała.

Nawet w Niemczech, które ze względów historycznych powstrzymują się od krytyki Izraela, panuje przerażenie. — Są to wypowiedzi, których my, jako rząd federalny, nie możemy w żadnym wypadku zaakceptować — powiedział wicekanclerz Lars Klingbeil. Wezwał też do „bardzo poważnego” rozważenia na szczeblu europejskim sankcji wobec Ben-Gwira.

Skrajnie prawicowy front

Itamar Ben-Gwir jest uważany za skrajnego prawicowca. Ze względu na jego poglądy polityczne Wielka Brytania, Australia, Kanada, Holandia i Francja nałożyły na niego zakaz wjazdu do swoich krajów. Nawet w Izraelu został on w 2007 r. skazany za podżeganie do rasizmu i wspieranie organizacji terrorystycznej. Lider skrajnie prawicowej, fundamentalistycznej partii Otzma Jehudit (Żydowska Siła) mieszka w osadzie na Zachodnim Brzegu okupowanej przez Izrael.

Oprócz Ben-Gwira w rządzie zasiada jeszcze jeden przedstawiciel skrajnej prawicy: Becalel Smotricz z fundamentalistycznej partii religijnej Mafdal — HaTzionut HaDatit (Religijny Syjonizm). Jego radykalna wizja zakłada następujący scenariusz — wzywa on do „skoncentrowania” około 2,2 mln Palestyńczyków na wąskim pasie ziemi na południu Strefy Gazy. Pozostała część Strefy powinna zostać — jego zdaniem — całkowicie zniszczona.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Skandaliczna wypowiedź Ben-Gwira może doprowadzić w Niemczech do zmiany podejścia do stosunków z Izraelem. — Nasza polityka wobec Izraela musi stać się bardziej zniuansowana i wymagająca niż dotychczas — powiedział niedawno Norbert Roettgen, polityk CDU zajmujący się polityką zagraniczną. On również domaga się nałożenia „dawno należnych sankcji” na izraelskiego ministra bezpieczeństwa narodowego.

Ostatnia krytyka ze strony Bidena

Podczas gdy na całym świecie rozlegają się głosy sprzeciwu wobec Ben-Gwira, w Białym Domu panuje uderzająca cisza. Kiedy jeszcze prezydentem USA był Joe Biden, Departament Stanu USA potępił ekstremistyczne wypowiedzi Ben-Gwira i Smotricza, uznając je za „podżegające i nieodpowiedzialne”. Za rządów Trumpa, który w imieniu bliskiego partnera — Izraela — wypowiedział wojnę Iranowi, jak dotąd jednak nie słychać żadnej krytyki radykalnych wypowiedzi skrajnie prawicowych polityków.

Dlaczego prezydent USA milczy? Philipp Adorf, ekspert ds. USA z Uniwersytetu w Bonn, wyjaśnia: — Koncepcja traktowania przeciwników z maksymalną surowością oraz odrzucania zastrzeżeń prawnych lub humanitarnych jako przeszkadzających ograniczeń wcale nie jest obca jego własnemu rozumieniu polityki.

Zbrodnia na oczach świata. „Mamy obowiązek mówić prawdę: Izrael dopuszcza się ludobójstwa na Palestyńczykach”Premier Izraela Binjmin Netanjahu, w tle dym unoszący się po izraelskim ataku na obóz uchodźców palestyńskich Muchajjam Dżabalija w północnej części Strefy Gazy, 31 sierpnia 2025 r.

Nie oznacza to jednak, że Trump popiera postulat Ben-Gwira dotyczący egzekucji Palestyńczyków. Również część republikańskiej bazy wyborczej ocenia twardą politykę Izraela znacznie bardziej przychylnie niż europejska opinia publiczna. — Osobisty atak na Ben-Gwira nie przyniósłby zatem większych korzyści w polityce wewnętrznej — uważa Adorf.

To, że w izraelskim rządzie zasiadają skrajni prawicowcy, wynika z układu sił w tym kraju. Premier Binjamin Netanjahu mocno potrzebuje poparcia mniejszych partii. — Netanjahu jest uzależniony od kaprysów tych ministrów. Gdyby ich powstrzymał, opuściliby rząd, a tym samym doprowadziliby do jego upadku — mówi geopolityk Klemens H. Fischer.

27 października Izrael wybierze nowy parlament. Prognozy wskazują, że prawicowemu blokowi Netanjahu grozi porażka. — Jeśli skrzydło centrolewicowe zdobędzie większość, Ben-Gwir odejdzie. Jeśli jednak Netanjahu ponownie zdoła utworzyć rząd, ekstremiści tacy jak Ben-Gwir nadal będą zasiadać w rządzie — mówi Fischer.