Karol Nawrocki w czwartek 20 sierpnia opublikował na X nagranie, w którym wyjaśniał przyczyny zawetowania kolejnej ustawy. Zaczął od podkreślenia, że nie jest „wetomatem”, jak czasem nazywają go jego przeciwnicy.

Nawrocki tłumaczył się z weta. Wbił szpilę Tuskowi


– W ciągu roku podpisałem 264 ustawy. Podpisałem te, które uznałem za potrzebne i korzystne dla Polski. Zawetowałem 41 projektów, które w mojej ocenie były szkodliwe dla obywateli, państwa albo naruszały zasady odpowiedzialnego stanowienia prawa – zaznaczał.


– Naprawdę, by ustawa była podpisana, niepotrzebna jest boska interwencja, jak to ostatnio sugerowano na Radzie Ministrów. Tu wystarczy dobre prawo, bez niemądrych wrzutek, służące obywatelom państwa polskiego – dodawał, wbijając szpilę premierowi Tuskowi.


Prezydent przypomniał też o projektach ustaw, które wychodzą z jego kancelarii. Jak mówił, przez rok skierował do Sejmu 22 własne inicjatywy ustawodawcze, z czego parlament uchwalił zaledwie jeden projekt. – Pozostałe 21 projektów utknęło w Sejmie. Nie podjęto nad nimi rzeczywistych prac i nie przedstawiono wobec nich lepszych rozwiązań. W większości po prostu trafiły do sejmowej zamrażarki – ubolewał.

Karo Nawrocki wetuje ustawę o publicznym transporcie zbiorowym


Najnowszą zawetowaną przez prezydenta ustawą była ta o organizacji przewozów publicznych. Nakładała ona na samorządy obowiązek zapewnienia komunikacji zbiorowej, by walczyć z wykluczeniem komunikacyjnym. Prezydent uznał, że proponowane przepisy mogły doprowadzić raczej do likwidacji kolejnych połączeń.


Prezydent wskazywał, że ustawa przewidywała skrócenie umów z przewoźnikami z 10 do 5 lat. Zwracał uwagę na brak zapewnienia stabilności przewoźnikom. Kancelaria Prezydenta przypomniała z kolei, że podobne rozwiązania zostały zawetowane już w listopadzie ubiegłego roku, ponieważ rząd chciał wówczas skrócić okres umów na przewozy z 10 do 3 lat.


– Trudno oczekiwać od lokalnego PKS–u czy przedsiębiorcy milionowych inwestycji, jeśli nie wie, czy za kilka lat nadal będzie miał kontrakt – dodawał. – Oczekuję od rządu rozwiązania prostego i skutecznego: stabilnego finansowania, silnej roli gmin i transportu dostępnego dla mieszkańców małych miast i polskiej wsi – mówił.


Nawrockiemu nie spodobał się też pomysł zastępowania regularnych autobusów tak zwanym „przejazdem na żądanie” samochodem osobowym. – Szczególnie, że przy takich przejazdach nie zagwarantowano ustawowych ulg dla seniorów, uczniów czy osób z niepełnosprawnościami. Takie rozwiązanie to nie jest walka z wykluczeniem transportowym – podsumował.

Minister infrastruktury odpowiada prezydentowi


Suchej nitki na wecie prezydenta nie zostawił minister infrastruktury Dariusz Klimczak. „10 milionów Polaków nadal będzie miało problem z dojazdem do pracy, szkoły, lekarza czy urzędu. Pan prezydent zapomniał, że białe plamy komunikacyjne nie mają barw politycznych, mają za to konkretny adres i dotyczą konkretnych ludzi” – pisał na X.


„Można zawetować ustawę, ale nie można zawetować potrzeb 10 milionów Polaków. Nie można zawetować ich prawa do normalnego życia i swobodnego przemieszczania się” – dodawał. Jak pisał, prezydent zablokował gwarancję dla minimum 4 par połączeń dziennie między gminami i powiatami oraz wprowadzenie standardów bezpieczeństwa.


„W ustawie zadbaliśmy o mieszkańców najmniejszych miejscowości, gdzie dotychczas nigdy nie jeździły autobusy, gdzie ze względu na położenie (np. przysiółek pod lasem) żaden wójt nigdy nie ustanowił tam regularnej linii. Stąd nasza ustawa wyszła z rewolucyjnym rozwiązaniem: przejazdy na żądanie samochodami osobowymi, które zorganizuje gmina na koszt rządowego funduszu, kiedy nie ma innej możliwości dostania się do lekarza lub w innych wyjątkowych sytuacjach” – podkreślał Klimczak.


„Nie trafiły do niego (prezydenta) argumenty, że dzisiaj jest problem z dublowaniem się nieskoordynowanych połączeń, a dzięki pracy integratora w postaci marszałka województwa mogliśmy ustanowić ich dużo więcej, połączenia byłyby częstsze i do wielu nowych miejscowości” – dodawał.


Czytaj też:
Tak Karol Nawrocki chce walczyć z „szarlatanami”. Zaproponował surową karę Czytaj też:
Fala komentarzy po decyzji Nawrockiego. „Zamiast po stronie chorych, stanął po stronie szarlatanów”