W czwartek 20 sierpnia Karol Nawrocki odesłał do Trybunału Konstytucyjnego uchwaloną przez Sejm ustawę „lex szarlatan”. Chodzi o przepisy, które miały chronić obywateli przed oszustami, oferującymi alternatywne pseudomedyczne terapie o niepotwierdzonej skuteczności.

Rzecznik prezydenta o „lex szarlatan”: Idea słuszna


„Trudno w to uwierzyć, ale prezydent Karol Nawrocki zablokował ustawę chroniącą pacjentów przed oszustami, wyłudzeniami i groźnymi niesprawdzonymi terapiami. Zamiast po stronie chorych stanął po stronie szarlatanów” – pisał premier Donald Tusk na X, komentując ruch Nawrockiego.


Rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz tego samego dnia wieczorem w Polsat News odniósł się do tych słów. – Od dłuższego już czasu te wpisy nie trzymają się ram prawnych, ani nie odnoszą do rzeczywistości – stwierdził. Podkreślał, że prezydent przygotował własny projekt ustawy w tej sprawie, przewidujący dodanie nowego przestępstwa w Kodeksie karnym i nadaniu Rzecznikowi Praw Pacjenta możliwości wejścia w rolę pokrzywdzonego.


– Ta ustawa budzi wątpliwości konstytucyjne – powtarzał. – Prezydent mówił o tym. Do jednego worka wrzucono szarlatanów, żerujących na chorych osobach oraz uczciwie prowadzących biznes przedsiębiorców zielarskich – zaznaczał Leśkiewicz. Przypominał, że jeśli prezydent ma wątpliwości konstytucyjne, to TK ma je rozwiać. W KPRP nie podobała się zwłaszcza możliwość zablokowania działalności rzekomych szarlatanów z późniejszą kontrolą następczą sądu.


– Z bezprawiem nie można walczyć bezprawnymi metodami – podkreślał Leśkiewicz, mówiąc o konstytucyjnej wolności działalności gospodarczej. – Idea ustawy jest dobra, prezydent to przyznał, ale środki budzą wątpliwość – dodawał. Jak mówił, nie jest to co prawda bubel prawny, ale niedopracowane przepisy.

Leśkiewicz krytycznie o wpuszczeniu Zięby do KPRP


Wcześniej tego samego dnia rzecznika prezydenta na konferencji prasowej pytano też o kontrowersyjnego Jerzego Ziębę. To osoba, która jak żadna inna zainspirowała powstanie przepisów „lex szarlatan”. Głośno było o tym, że przed dwoma tygodniami Zięba został przyjęty na spotkaniu w Kancelarii Prezydenta.


– Tak, to spotkanie było błędem. Nie wpłynęło w żaden sposób na decyzję pana prezydenta. To nie było spotkanie konsultacyjne w sprawie ustawy – zaznaczał Leśkiewicz. – To spotkanie było związane ze złożeniem petycji w trybie ustawy o petycjach – podkreślał.


– Przyszła grupa osób, która chciała złożyć petycję. Została przyjęta przez jednego z doradców. I w momencie składania petycji doszło do wymiany opinii na temat ustawy. Ale nie wobec osoby, która zajmowała się tą ustawą – mówił dalej.


– Ale rzeczywiście, gdybyśmy wiedzieli, że wśród tych osób, które przyjdą złożyć petycję, będzie pan Zięba, to po prostu pan Zięba do Kancelarii Prezydenta by nie wszedł – podsumował.


Czytaj też:
MZ po decyzji prezydenta: To bardzo zła wiadomość dla pacjentów Czytaj też:
Fala komentarzy po decyzji Nawrockiego. „Zamiast po stronie chorych, stanął po stronie szarlatanów”