Choć urodził się w New Jersey jako syn polskich imigrantów, dzieciństwo spędzał w zupełnie innym świecie. „Moja rodzina pochodzi z Warszawy, więc wiele letnich miesięcy spędzałem z dziadkami, podróżując po ich ojczyźnie” — wspomina Wesley, a właściwie Wasilewski.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Lata 90. to był czas wielkich zmian i szoku kulturowego. W USA dzieciaki były rozpieszczone, miały wszystko. Polska po komunizmie była skromniejsza, ale to właśnie tam czułem się swobodniej i byłem szczęśliwszy niż w New Jersey
— zaznacza aktor, który z powodów zawodowych zmienił nazwisko, lecz nie zapomniał o swoich korzeniach.
Jego dziadkowie co roku zabierali go i starszą siostrę w inne miejsca: nad jeziora, w góry, do małych miasteczek i na wieś. Największe wrażenie zrobił na nim Kraków — miasto, które zachowało swój „starodawny klimat”.
Pierwsze kroki na planie i podróże, które zostają w pamięci
Paul swoją karierę zaczął wcześnie — już jako 16-latek grał w operze mydlanej. „Dojeżdżałem z New Jersey na Manhattan, łączyłem szkołę z pracą na planie. To nauczyło mnie samodzielności” — przyznaje.
W ostatnich latach ulubieniec widowni coraz częściej przemierza Stary Kontynent, łącząc obowiązki zawodowe z krótkim urlopem.
„Przelot i przestawienie się na nową strefę czasową to wyzwanie, więc zawsze staramy się z żoną zatrzymać na kilka dni, by poczuć atmosferę danego miejsca. Ostatnio odwiedziliśmy Warszawę i Paryż. Zwiedzanie na rowerach miejskich albo hulajnogach to dla mnie frajda” — zauważa.
Nie wszystkie podróże są sielankowe:
Raz zostałem okradziony, innym razem trafiłem do miejsc, gdzie zanieczyszczenie środowiska było przerażające. Takie rzeczy mnie drażnią.
Bujne życie Elona Muska — 14 dzieci z czterema kobietami