Kontrowersje wokół publikacji dotyczą opracowania zatytułowanego „Polaków portret własny. Raport z badań DNA marki Polska” z 2025 r., którego autorką jest Barbara Mróz-Gorgoń — obecna pełnomocniczka rządu do spraw promocji marki Polski. W czwartek dokument wywołał krytykę ze względu na liczne błędy oraz podejrzenie szerokiego wykorzystania sztucznej inteligencji przy jego tworzeniu. Sama autorka wyjaśniała, że materiał miał charakter wewnętrzny i służył pracom think tanku, dodając, że nie powinien znaleźć się w internecie.Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoZapowiedź Błaszczaka
Wieczorem w czwartek Mariusz Błaszczak, kierujący klubem parlamentarnym Prawa i Sprawiedliwości, zabrał głos w tej sprawie na platformie X. Polityk zarzucił premierowi wybór osoby, która jego zdaniem nie powinna reprezentować kraju w obszarze promocji marki narodowej. Zapowiedział również konkretne kroki prawne wobec autorki opracowania.
„Do promocji marki Polska, (premier Donald) Tusk wysyła osobę, która wygenerowała pełen błędów raport w AI i bez skrupułów zainkasowała 200 tys. zł od (ministra Jakuba) Rutnickiego z MSiT. Barbara Mróz-Gorgoń powinna zostać błyskawicznie zdymisjonowana. Prawo i Sprawiedliwość złoży zawiadomienie do CBA i prokuratury o zbadanie tej sprawy” — napisał szef klubu PiS.
„Swoją drogą, kto doradzał Tuskowi wybór Mróz-Gorgoń do promocji marki Polska? (Kanclerz Niemiec Friedrich) Merz? Chcąc skompromitować Polskę, mógł jeszcze dorzucić (Dorotę) Wysocką-Schnepf i Jacka Murańskiego” — dodał polityk PiS.
Reakcja na zarzutyDo zarzutów odniosła się sama pełnomocniczka, publikując oświadczenie w serwisie X. „Przedstawiony raport nie był częścią zamówienia ani umowy z Ministerstwem Sportu i Turystyki” — napisała autorka raportu. „Praca badawcza została przeprowadzona zgodnie z zasadami nauk społecznych, rzetelnie i merytorycznie, w oparciu o opisaną metodologię” — zapewniła Mróz-Gorgoń. W rozmowie w Polsat News przyznała jednak, że do powstania raportu faktycznie użyto sztucznej inteligencji.Jak prywatny detektyw handlował taśmami polityków. Od Jana Kulczyka chciał ogromnej kwoty