Miały być wymarzone wakacje na Teneryfie, ale dla kilkudziesięciu pasażerów rozpoczęły się od stresu i nerwów. Samolot Ryanair odleciał z Wrocławia bez bagaży – decyzję o ich pozostawieniu miał podjąć kapitan. Na Teneryfę dotarli więc ludzie bez ubrań, kosmetyków, a w niektórych przypadkach także potrzebnych leków. I nadal czekają.

W tym artykule przeczytasz:

Jak wyglądała sytuacja pasażerów po przylocie na Teneryfę.Dlaczego pasażerowie po przylocie musieli szukać podstawowych rzeczy i leków.Czy Ryanair w jakiś sposób odniósł się do sytuacji pasażerów.

Pasażerowie czwartkowego lotu z Wrocławia na Teneryfę zostali bez swoich walizek. Wśród nich była żona i syn pana Macieja, który od wczoraj próbuje dowiedzieć się, kiedy rodzina odzyska bagaż.

– Najgorsze, że oni też nie mają żadnych informacji. Nie informuje pasażerów, co jest z ich bagażami, kiedy one dotrą – mówi w rozmowie z Wrocławskimi Faktami pan Maciej.

Mężczyzna odprowadzał ich w czwartek na wrocławskie lotnisko. Po przylocie zamiast rozpocząć urlop, pasażerowie musieli czekać na informacje dotyczące swoich bagaży, które… do dziś nie pojawiły się w docelowym miejscu. Jak podkreślają, nie chodzi o pojedynczą zagubioną walizkę. Z relacji pasażerów wynika, że problem dotknął większą grupę podróżnych.

Lotnisko.Fot. Port Lotniczy Wrocław.
Sytuacja jak w filmie Barei

Po przylocie na Teneryfę gdy pasażerowie odkryli, że ich bagaży nie ma na taśmie, sytuacja zrobiła się nerwowa.

– Przedstawiciel Ryanaira poprosił ich na bok i wytłumaczył, że bagaży nie ma. No i nie wiadomo, kiedy będą – relacjonuje pan Maciej.

Jak przyznaje, sytuacja przypomina film Stanisława Barei i słynny cytat: „Nie mamy pańskiego płaszcza i co pan nam zrobi?”. Tymczasem ludzie, którzy dotarli na Teneryfę, zamiast rozpocząć urlop, podróżni musieli szukać w sklepach i aptekach podstawowych rzeczy, a w pozostawionych we Wrocławiu walizkach znajdowały się także leki.

– Zamiast się cieszyć tym wylotem, to oni tam teraz przeżywają stres – podsumowuje nasz rozmówca.

Port Lotniczy Wrocław potwierdza, że taka sytuacja miała miejsce, ale odsyła do przewoźnika.

– Mogę jedynie potwierdzić, że bagaże zostały we Wrocławiu. Decyzję podjął kapitan samolotu – mówi Bartosz Wiśniewski, rzecznik prasowy Portu Lotniczego Wrocław.

A jak tę sprawę komentuje Ryanair? Wrocławskie Fakty zapytały przewoźnika, skąd wzięły się problemy z bagażami i kiedy zostaną rozwiązane. Otrzymaliśmy w odpowiedzi krótką informację:

„Ze względu na prognozowane niekorzystne warunki pogodowe na trasie na Teneryfę Południową, w przypadku lotu z Wrocławia na Teneryfę z 20 sierpnia konieczne było zabranie dodatkowej ilości paliwa. W związku z tym, zgodnie z wymaganiami dotyczącymi masy i wyważenia samolotu, część bagaży rejestrowanych została przewieziona późniejszymi lotami na Teneryfę. Pasażerowie, których bagaż dotyczył, zostali o tym poinformowani. Bagaże otrzymały priorytet w transporcie na Teneryfę najbliższym dostępnym lotem, który przylatuje dzisiaj, 21 sierpnia.”

Fot. Port Lotniczy Wrocław.