Scenariuszy jest kilka. Jeden z nich zakłada, że Trybunał Konstytucyjny uzna, że tzw. ustawa Lex szarlatan jest zgodna z ustawą zasadniczą. Nie wiadomo jednak, kiedy TK podejmie taką decyzję. I jest jeszcze pytanie, czy wówczas prezydent Karol Nawrocki podpisze nowe prawo. Może się wówczas tłumaczyć, że przedstawił własną propozycję.
Ministerstwo Zdrowia stawia sprawę jasno:
– Po skierowaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego dalszy los przepisów zależy od jego orzeczenia.
To reakcja na decyzję Karola Nawrockiego. Prezydent nie podpisał Lex szarlatan i odesłał projekt ustawy do TK. Ten ma ocenić, czy przepisy są zgodne z polską konstytucją.
Zobacz także:
![]()
Prezydent zdecydował ws. Lex szarlatan. Nie ma podpisu pod ustawą
Przypomnijmy, że formalnie dokument nosi nazwę Ustawa o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. To rządowy i bardzo długo oraz szeroko konsultowany projekt, który ma być narzędziem do zwalczania pseudomedycyny. Głównym założeniem rządowego projektu jest bezprecedensowe wzmocnienie pozycji ustrojowej i operacyjnej Rzecznika Praw Pacjenta (RPP). Nowe prawo przyznaje mu instrumenty bezpośredniego nadzoru i interwencji, które dotychczas stanowiły domenę Prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ustawa wprowadza trzy kluczowe mechanizmy prawne, które mają diametralnie zmienić dotychczasową opieszałość proceduralną:
Ostrzeżenia publiczne: Rzecznik zyska prawo do natychmiastowego alarmowania opinii publicznej, jeśli uzna, że działania danej strony postępowania niosą realne i bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia lub życia pacjentów.
Decyzje tymczasowe: RPP będzie mógł nakazać podmiotom niezwłoczne zaprzestanie określonych działań lub zaniechań jeszcze przed formalnym zakończeniem całego, często wielomiesięcznego postępowania administracyjnego.
Prawa prokuratorskie: Urząd otrzyma możliwość skutecznego żądania wszczęcia postępowań oraz uczestnictwa w nich na prawach przysługujących prokuratorowi w sprawach cywilnych dotyczących ochrony praw pacjenta.
Dodatkowo walka z tzw. podziemiem znachorskim i nielicencjonowanymi praktykami medycznymi ma być wspierana wyjątkowo surowymi restrykcjami finansowymi. Ministerstwo Zdrowia, we współpracy z RPP, przygotowało system kar, który ma pełnić przede wszystkim funkcję odstraszającą. Za udowodnione naruszanie zbiorowych praw pacjentów przewidziano administracyjne kary pieniężne sięgające aż 1 mln zł.
Zobacz także:
![]()
„W tej sprawie nie powinno być sporu o cel” – rozczarowanie i gorzkie słowa po decyzji prezydenta w sprawie Lex szarlatan
Ustawodawca zabezpieczył procedury przed celowym unikaniem odpowiedzialności. Za brak współpracy z rzecznikiem na etapie wyjaśniania sprawy grozić będzie sankcja do 100 tys. zł. Co kluczowe dla skuteczności nowych przepisów, kary te będą nakładane i egzekwowane również w sytuacji, gdy dany podmiot podejmie próbę likwidacji lub formalnego zamknięcia swojej działalności tuż przed wydaniem oficjalnej decyzji przez RPP.
Lex szarlatan- zwolennicy i przeciwnicy
O przyjęcie tych przepisów apelowało wielu polityków, naukowców i lekarzy. Głosów przeciwnych także było wiele, a w sferze politycznej najgłośniej mówili o tym działacze Konfederacji. Mówili np., że nie można pozwolić urzędnikowi – jakim jest Rzecznik Praw Pacjenta – na wymierzanie kar z pominięciem sądu.
I taką samą narrację przyjął prezydent. Karol Nawrocki uznał, że za „szarlatanerię” może zostać uznane sprzedawanie ziół czy suplementów.
– Procedura nie gwarantuje też udziału niezależnych ekspertów medycznych, a decyzję o rzekomej dezinformacji podejmuje jednoosobowo urzędnik. Może to godzić w wolność działalności gospodarczej zapisaną w Konstytucji, łamiąc przy tym zasadę proporcjonalności – ocenił, wskazując, że ustawa może okazać się z jednej strony groźna dla uczciwych działalności, a z drugiej nieskuteczna w walce z prawdziwymi szarlatanami – tłumaczył Karol Nawrocki.
Tu trzeba jednak wyjaśnić, że decyzje w konkretnej sprawie RPP ma podejmować po zasięgnięciu opinii ekspertów.
– Cel tej ustawy jest słuszny, ale problemem mogą okazać się proponowane w niej środki, na co uwagę zwracało wiele organizacji pacjentów, pracodawców i stowarzyszeń, które skierowały swoje listy do Kancelarii Prezydenta – zaznaczył prezydent.
Lex szarlatan – Ministerstwo Zdrowia
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda jednak tłumaczy, że nad projektem pracowali lekarze, eksperci, organizacje pacjenckie i Rzecznik Praw Pacjenta.
– Przekaz tej ustawy był jasny: nie zgadzamy się na zarabianie na ludzkiej desperacji, oferowanie niesprawdzonych terapii i odciąganie chorych od prawdziwego leczenia. Pacjent, który szuka pomocy w trudnym momencie, ma prawo do rzetelnej informacji i bezpiecznego leczenia. Nie może być bezbronny wobec tych, którzy dzięki manipulacji i kłamstwu zarabiają na jego chorobie. To jest ustawa w obronie pacjenta. I tej ochrony będziemy się domagać – podkreśla minister Jolanta Sobierańska-Grenda.
O to domaganie może być jednak trudno. Co się teraz może wydarzyć? Dróg jest przynajmniej kilka. Po pierwsze Trybunał Konstytucyjny może uznać, że ustawa jest sprzeczna z konstytucją. I to właściwie już zamyka temat.
Może jednak orzec, że projekt został przygotowany dobrze, rzetelnie i nie łamie żadnych praw. Wówczas Karol Nawrocki otrzyma zielone światło do złożenia podpisu.
Problem w tym, że nie wiadomo, kiedy może się to stać.
– Trybunał nie ma terminu, w którym musi taką sprawę rozpatrzyć. Rok temu, w sierpniu 2025 roku, poprzedni prezydent wysłał tam w ten sam sposób inną ustawę o prawach pacjenta. Do dziś nie ma w tej sprawie ani wyroku, ani nawet daty rozprawy – punktuje prof. Agnieszka Szuster-Cieselska, wirusolog, orędowniczka Lex szarlatan i członkini zespołu specjalistów zajmującego się problemem dezinformacji medycznej w przestrzeni publicznej, który powołał Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta.
– Po drugie, jeśli Trybunał uzna ustawę za zgodną z Konstytucją, potrzebny będzie jeszcze podpis prezydenta. Potem mijają trzy miesiące, zanim przepisy zaczną działać. Czyli w najlepszym razie mówimy o wielu miesiącach zwłoki – dodaje pani profesor.
Z tym że jest jeszcze jedno rozwiązanie. Załóżmy, że za kilka miesięcy TK przyzna rację stronie rządowej. Czy wówczas prezydent podpisze ustawę? Niekoniecznie.
Może wówczas tłumaczyć się tym, że przygotował własne rozwiązanie, w zamyśle lepsze od rządowego, i czeka na jego ocenę przez parlament. Takie posunięcie, przedstawienie swojego rozwiązania, przecież zapowiedział.
– Przygotowałem projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który jest realnym, skutecznym i przede wszystkim bezpiecznym dla demokracji rozwiązaniem problemu szarlatanów – poinformował Karol Nawrocki.
]]>