„Szanowni Państwo, składam dymisję z funkcji Pełnomocniczki Rządu do spraw promocji marki Polski. Przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli. Mam nadzieję, że ważny dla Polski projekt będzie kontynuowany bez względu na trudności” — napisała w piątek w serwisie X Barbara Mróz-Gorgoń.

Dzień wcześniej media społecznościowe zalały cytaty z 26-stronicowego raportu „Polaków portret własny” z 2025 r., który podsumowywał badania, prowadzone w ramach projektu „Marka Polska — podstrategia turystyczna”.

Publikacja ewidentnie stworzona przy użyciu sztucznej inteligencji roiła się od błędów, zarówno językowych, jak i merytorycznych, absurdalnych sformułowań i błędnych przypisów. Odpowiedzialna za projekt Barbara Mróz-Gorgoń w czwartek próbowała bronić raportu, chociaż jednocześnie, na antenie Polsat News, przyznała, że został on stworzony przez AI.

Polecamy: Kto stoi za raportem, z którego śmieje się cała Polska? „Wrażenia miałem doskonałe”

Donald Tusk mianował prof. Barbara Mróz-Gorgoń na rządową pełnomocniczkę 29 lipcaFala komentarzy po dymisji Barbary Mróz-GorgońDo dymisji odniósł się w rozmowie z Polsat News wiceminister obrony narodowej Cezary Tomczyk. — Wiele rzeczy chyba nie złożyło się tutaj w całość — mówił. — Marka Polska jest czymś, co dla nas wszystkich powinno mieć i ma ogromne znaczenie, i to była osoba, która miała stanąć na czele. Tak ta sprawa się zakończyła, myślę, że w oczywisty sposób niefortunnie — stwierdził wiceminister.

Ostrzej sprawę ocenia Anna Maria Żukowska z Lewicy. „Oczywiście nie znalazło się miejsce dla »przepraszam«” — zauważyła.

„Pani Mróz-Gorgoń pomyliła zasłużoną merytoryczną krytykę z hejtem. Nikt jej nie hejtował. Ludzie mieli trochę beki z jej anglicyzmów i opowiadania kompletnych banałów okrągłymi słowami. Ale to nie był hejt, ta pani chyba w życiu prawdziwego hejtu nie widziała, bo na LinkedInie wszyscy się tylko nawzajem poklepują po pleckach. Pamiętacie tego typka z zeszłego roku, co zajumał dzieciakowi sprzed nosa czapeczkę na meczu tenisa? On też twierdził, że był niewyobrażalnie zhejtowany” — napisała polityczka.

Europoseł PiS Jacek Ozdoba zastanawia się, czy odchodząca pełnomocniczka rządu „nie powinna oddać pieniędzy”, nawiązując do 200 tys. zł, jakie Ministerstwo Sportu miało zapłacić za prowadzone przez nią badania. W innym wpisie komentuje: „Specjalistka KO od PR-u i marketingu w kilka dni zrujnowała swój wizerunek i swoją markę. Kryzysem zarządziła tak, że wszystko zwaliła na hejt. Nie wiem, co to za zarządzanie kryzysowe, co to za PR, co to za marketing. Wykładowca… fachowiec… ekspert…”.

„Pierwszy logiczny ruch. Teraz należy oddać markę w stanie takim, w jakim została przejęta — bo szkoda się już dokonała” — zauważa poseł Marcin Józefaciuk.

„Hejt i dla Polski. Mamy komplet” — kwituje dziennikarz Kanału Zero Paweł Figurski.

„Pośmialiśmy się, było też trochę sufferingu. Rząd będzie musiał najpewniej jeszcze raz wodować propozycje podatkowe. Ale czy „marka Polska” rzeczywiście potrzebuje masywnej (…) centralnie zarządzanej koordynacji? Nie jestem co do tego przekonany. I nie chodzi nawet o osobę Barbary Mróz-Gorgoń tylko o cała koncepcję za tym stojącą” — ocenia dziennikarz „Rzeczpospolitej” Michał Kolanko.

„Niestety dla Pani, bańka pękła. Fasada tik-toka, nowomowy na linkdinie, po prostu pękła. Jest Pani po prostu niekompetentną osobą” — ocenia historyk Artur Wójcik.