Radosław Piesiewicz na platformie X odpowiedział na pytania, które dostał od dziennikarza WP, Szymona Jadczaka, w sprawie intensywnych kontraktów z szefem Zondacrypto, Przemysławem Kralem. Wśród zaproszeń na mecze i spotkań w Monako, wybija się sprawa pozyskania przez szefa PKOl – przy zagadkowym udziale Krala – luksusowego zegarka o wartości 40 tys. euro, czyli ok. 170 tys. zł.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideoJak ustalił dziennikarz Onetu, Jacek Harłukowicz, Przemysław Kral, szef upadłej giełdy Zondacrypto, od pół roku negocjuje z prokuraturą warunki przyjęcia statusu świadka koronnego w śledztwie dotyczącym wyprowadzenia z niej pieniędzy. I w ramach tego śledztwa pojawiły się nowe informacje, dotyczące właśnie Piesiewicza.

„Otrzymałem pytania od red. Szymona Jadczaka, którego osobiście bardzo cenię, w sprawie zondacrypto, które bez wątpienia oparte są na znajomości przez pana redaktora akt sprawy. Może się nie znam, ale z założenia pan redaktor nie powinien mieć do nich dostępu. Jako, że nie mam w tej sprawie nic do ukrycia, publikuję wszystkie pytania (numeracja pytań i pisownia oryginalna) wraz z odpowiedziami” — zaczął Piesiewicz. I jest naprawdę ciekawie.

Przemysław Kral miał coś wręczyć Radosławowi Piesiewiczowi w hotelu. „Jestem w szoku, dziękuję”

Jak sugeruje w swoim pytaniu Szymon Jadczak, 19 listopada zeszłego roku Przemysław Kral, czyli szef upadłej giełdy Zondacrypto, miał kupić zegarek Patek Philippe Calatrava 6007G-001 za 40 tys. euro, a następnie napisać do Radosława Piesiewicza, że potrzebuje mu coś przekazać, najlepiej w hotelu.

„Odpisał Pan: „Jestem w szoku, dziękuję”. Co zostało Panu wtedy przekazane?” — pyta Jadczak, a Piesiewicz tłumaczy, że… nie pamięta tej korespondencji, a nie mógł jej sprawdzić, bo została usunięta w używanym przez niego komunikatorze. Nie przez niego. To jednak nie koniec.

„Jeśli był to zegarek, czy zgłosił Pan otrzymanie tego świadczenia do urzędu skarbowego i odprowadził podatek od darowizny? Jeśli nie był to zegarek, jak wyjaśnia Pan zbieżność daty odbioru zegarka z salonu, 28 listopada 2025 r., z datą tego spotkania?” — dopytuje Jadczak, a Piesiewicz przekonuje, że kupił luksusowy zegarek z własnych środków, a Kral mu w tym jedynie pomagał.

„Umówiliśmy się, na jego wyraźną prośbę, abym zapłacił mu za niego gotówką”

„Tak, potwierdzam, że kupiłem zegarek wspomnianej marki z własnych osobistych środków, a w zakupie pomógł mi pan Przemysław Kral. Zakup akurat takiego zegarka jest skomplikowany i mimo podejmowanych przeze mnie prób wcześniej nie udało mi się nabyć zegarka tej konkretnej marki. Podczas jednej z rozmów, Przemysław Kral powiedział, że ma taką możliwość, by ten zegarek pomóc mi kupić. Umówiliśmy się, na jego wyraźną prośbę, abym zapłacił mu za niego gotówką (uczyniłem to w kliku ratach, podczas naszych spotkań, co potwierdzą świadkowie). Zegarek jest z certyfikatem wystawionym na moje imię i nazwisko. Oczywiście nie płaciłem żadnego podatku, gdyż nie jest to darowizna, a zakup” — podsumował Radosław Piesiewicz.

Kontakty szefa PKOl z Kralem są pod lupą organów ścigania z racji śledztwa w sprawie afery Zondcrypto. Przypomnijmy, że to Piesiewicz osobiście – nie informując kluczowych współpracowników – podjął decyzję o nawiązaniu współpracy pomiędzy giełdą kryptowalut a komitetem olimpijskim. W ramach świadczeń siedziba PKOl została nawet przemianowana na Zondacrypto Centrum Olimpijskie im. Jana Pawła II, co spotkało się z oburzeniem i krytyką zarządu komitetu.