Amerykanka dobrze rozpoczęła spotkanie i po zwycięstwie 6:3 w pierwszym secie prowadziła już 3:1 w drugim. Sara Bejlek nie zamierzała jednak odpuszczać. Czeszka odwróciła losy tej partii, doprowadziła do remisu w meczu, a w decydującej odsłonie szybko odskoczyła na 3:0.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Keys zdołała się podnieść i wróciła do gry, a o wszystkim rozstrzygnął tie-break. W nim więcej zimnej krwi zachowała sklasyfikowana na 35. miejscu w rankingu WTA 20-latka, która po sensacyjnym zwycięstwie nad Aryną Sabalenką sprawiła kolejną wielką niespodziankę i wyeliminowała także triumfatorkę Australian Open 2025.

— To niesamowite. Jestem przeszczęśliwa — powiedziała tuż po zwycięstwie, a następnie przyznała, że kompletnie zapomniała o wszystkich radach otrzymanych od swojego trenera.

Sara Bejlek pisze historię w Cincinnati! „Zapomniałam o wszystkim”

— Po prostu grałam tak, jak czułam. Nie zastanawiałam się specjalnie nad tym, co powinnam zrobić. Kiedy wyszłam na kort, kompletnie zapomniałam o wszystkim, co trener przekazał mi przed meczem. Grałam zgodnie z tym, co podpowiadało mi wyczucie i to było dziś kluczowe — wypaliła, wywołując na trybunach salwy śmiechu.

Następnie młoda tenisistka została zapytana, czego dowiedziała się o sobie w ciągu ostatnich kilku dni i czego nauczyły ją zwycięstwa nad tak uznanymi i utytułowanymi rywalkami.

— Chyba przede wszystkim wiary. Wierzę w siebie znacznie mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Po prostu nie przestaję wierzyć podczas meczu, niezależnie od tego, co się dzieje. I chyba właśnie to cały czas mam teraz w głowie — odparła.

O finał turnieju w Cincinnati sensacyjna półfinalistka zagra z kolejną wyżej notowaną przeciwniczką — Martą Kostiuk lub Coco Gauff. Bejlek przyznała, że nie zamierza śledzić ukraińsko-amerykańskiego pojedynku, a jej jedynym planem na wieczór jest… dobra kolacja.

— Resztę zostawię mojemu zespołowi i zobaczymy, co mi jutro przekażą. Ja postaram się odpocząć i być gotowa na kolejny mecz — podsumowała.