W lipcu na rynku wydawniczym pojawiła się książka „Skąd się wziął Karol Nawrocki?”, czyli wywiad rzeka z prezydentem, który przeprowadził prof. Andrzej Nowak. Na jej łamach głowa państwa ujawnia kulisy życia prywatnego, a także opowiada o swojej ścieżce zawodowej.


Jednym z tematów był wyjazd do Moskwy, w którym Karol Nawrocki uczestniczył jeszcze jako dyrektor Muzeum II Wojny Światowej. Prezydent opowiedział m.in. o wątku, który nie był związany z geopolityką.

Nawrocki ujawnił kulisy lotu do Moskwy. „Istnieje ryzyko wybuchu”


„Otóż w drodze do Moskwy – lecieliśmy z Gdańska przez Warszawę – wydarzyła się sytuacja, którą trudno zapomnieć. W samolocie byłem z moim zastępcą Tomaszem Szturo i kilkoma innymi współpracownikami z Muzeum. Podczas lotu doszło do awaryjnej sytuacji nad Warszawą, kiedy przez około pół godziny krążyliśmy nad miastem, później okazało się, że był problem z podwoziem” – opowiada Nawrocki.

„W pewnym momencie stewardessa, nie wytrzymując napięcia, ogłosiła przez głośniki, że mamy przygotować się do awaryjnego lądowania i przyjąć pozycję bezpieczeństwa, że na dole czekają już straż pożarna i karetki, że po zatrzymaniu samolotu trzeba będzie natychmiast go opuścić, bo istnieje ryzyko wybuchu” – czytamy dalej.Panika na pokładzie samolotu. Karol Nawrocki: Często modlę się na różańcu


Karol Nawrocki stwierdził, że na pokładzie wybuchła „czysta panika”. Ludzie mdleli, krzyczeli, płakali i próbowali dodzwonić się do swoich bliskich.


„Zwyczajny rejsowy samolot zamienił się w scenę zbiorowej histerii. Jednocześnie pojawił się w tym wszystkim bardzo mocny wymiar duchowy. Podczas lotów często modlę się na różańcu – nie z lęku, ale dlatego, że jest to czas skupienia, wyciszenia, takiego szczególnego bycia bliżej Boga. Podobnie mój kolega, dr Tomasz Szturo, który w ten sposób szuka spokoju. Siedzieliśmy obok siebie i modliliśmy się, zachowując pełne opanowanie, gdy wokół narastał chaos” – relacjonuje Karol Nawrocki.


Jak wspomina, po tym, gdy udało się bezpiecznie wylądować w Warszawie, część pasażerów nie chciała już lecieć dalej do Moskwy. „W naszej ekipie też były wątpliwości – niektórzy sugerowali powrót. Ale dla mnie decyzja była jasna: mamy zadanie do wykonania, lecimy dalej. Polecieliśmy, zrobiliśmy to, co było do zrobienia, i wróciliśmy. To było ogromne przeżycie i nic więcej. Nie było w tym, jak czasem próbuje się to przedstawiać, żadnej »agenturalnej historii«. Po prostu doświadczenie graniczne, które zostaje w człowieku na długo” – podsumował dzisiejszy prezydent.


Czytaj też:
Ten sondaż zaboli Karola Nawrockiego. Polacy zgodni jak nigdy Czytaj też:
Prof. Dudek grzmi o „ignorancji politycznej Tuska”. Przewiduje też ruch Nawrockiego