MON podsumowało dwa lata realizacji programu „Tarcza Wschód” i przedstawiło założenia „Wschodniego Miecza”. Zabezpieczono 150 km newralgicznych odcinków granicy, a do połowy października ma zostać przemieszczonych niemal 300 tys. betonowych jeży. Resort wskazał również na zdolność systemów Baobab-K do zaminowania wschodniej i północnej granicy w ciągu 48 godzin.

21 sierpnia w Giżycku przedstawiciele Ministerstwa Obrony Narodowej oraz wojska podsumowali dwa lata realizacji programu „Tarcza Wschód”. Podczas spotkania przedstawiono również założenia programu „Wschodni Miecz”, który ma rozwijać polskie zdolności do dalekiego i precyzyjnego rażenia.

„Tarcza Wschód” obejmuje granice Polski z Federacją Rosyjską, Białorusią i Ukrainą. Program zakłada budowę umocnień i fortyfikacji, zakup systemów dronowych i antydronowych, rozwój rozpoznania oraz przygotowanie rozwiązań służących ochronie wojsk i ludności cywilnej.

— Jedną z pierwszych decyzji po przejęciu rządu była decyzja podjęta przez nas o ustanowieniu narodowego programu odstraszania i obrony „Tarcza Wschód” – budowy umocnień, fortyfikacji, zakupu systemów dronowych i antydronowych w celu ochrony wojsk własnych, ochrony ludności cywilnej, utrudniania funkcjonowania i przemieszczania się wojskom obcym. Ale wielką misją jest jej potencjał do odstraszania — powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Po dwóch latach realizacji programu zabezpieczono 150 km najbardziej newralgicznych odcinków granicy. Do końca roku długość zabezpieczonych odcinków ma wzrosnąć do 200 km. Zablokowano także pięć przejść granicznych, a kolejnych 12 przygotowano do takiego działania.

Do połowy października w ramach rozbudowy „Tarczy Wschód” ma zostać przemieszczonych niemal 300 tys. betonowych jeży. Konstrukcje te mogą pełnić funkcję zapór przeciwpancernych.

Czytaj także:

Pierwsze BAOBAB-y-K trafiły do saperów. Mogą postawić pole minowe w kilka minut [+FOTO]

Kleszcze, Jelcze, Traszki, terminale satelitarne i miny. Kolejne kontrakty dla Wojska Polskiego

Minowanie granicy w ciągu 48 godzin

Jednym z elementów systemu są rozwiązania związane z minowaniem. Polska kupuje w ramach programu SAFE kilkaset tys. min, które mają być przygotowane do ewentualnego rozmieszczenia podczas operacji obronnej.

Cezary Tomczyk wskazał również na możliwości systemów minowania narzutowego Baobab-K. — Dzięki systemom Baobab, które są za nami, polskie wojsko jest w stanie zaminować całą granicę wschodnią i północną Rzeczypospolitej w ciągu 48 godzin — powiedział Cezary Tomczyk.

Według przedstawionych założeń system ma mieć charakter wielowarstwowy. Oprócz infrastruktury i umocnień przewidziano przygotowanie specjalnych barier oraz rozwiązań umożliwiających wykorzystanie min w razie potrzeby.

Przedstawiciele MON podkreślali, że „Tarcza Wschód” obejmuje nie tylko fizyczne bariery i fortyfikacje, lecz także systemy rozpoznania oraz rozwiązania dronowe i antydronowe. Wśród nich wskazano m.in. system antydronowy SAN oraz systemy minowania narzutowego Baobab-K.

„Wschodni Miecz” ma zwiększyć zasięg rażenia

Drugim elementem przedstawionym podczas spotkania w Giżycku jest „Wschodni Miecz”. Program ma koncentrować się na rozwoju zdolności Polski do dalekiego i precyzyjnego rażenia.

— Przy tej okazji warto powiedzieć o jednym z priorytetów, który uznajemy za najbardziej kluczowy w strategii bezpieczeństwa państwa polskiego. To jest dalekie, precyzyjne rażenie — powiedział Władysław Kosiniak-Kamysz.

Polska dysponuje już m.in. pociskami manewrującymi JASSM oraz uzbrojeniem przenoszonym przez samoloty F-16 i F-35. Wśród posiadanych środków wymieniono również wyrzutnie systemu HOMAR-A, pociski JASSM o zasięgu 370 km oraz JASSM-ER o zasięgu ponad 900 km.

MON planuje dalsze pozyskiwanie środków rażenia, w tym systemów pozwalających na zwalczanie celów oddalonych o ponad 1 tys. km. W ramach „Wschodniego Miecza” mają być rozwijane zdolności obejmujące m.in. drony, pociski oraz inne środki umożliwiające prowadzenie działań na dużych odległościach.

— Będziemy w ramach „Tarczy Wschód” rozwijać „Wschodni Miecz”, który ma za zadanie odstraszanie. Bo dalekie precyzyjne rażenie i zdolności strategicznego rażenia są kluczowe dla bezpieczeństwa państwa polskiego — mówił Kosiniak-Kamysz.

Założenia programu obejmują także pozyskanie środków umożliwiających dalekie rażenie niskokosztowe. Celem ma być rozwijanie zdolności strategicznego rażenia, które MON wiąże z funkcją odstraszania.

— To ma być odstraszanie o charakterze strategicznym — podkreślił minister obrony narodowej.

Program realizowany z udziałem sojuszników

W realizację „Tarczy Wschód” zaangażowani są również sojusznicy Polski. Przy fizycznej realizacji programu polscy żołnierze współpracują z wojskowymi z Niemiec, Wielkiej Brytanii i Stanów Zjednoczonych.

Sztab Generalny Wojska Polskiego wskazuje, że „Tarcza Wschód” ma zwiększać koszty, ryzyko i ograniczenia, które potencjalny agresor musiałby uwzględnić już na etapie planowania działań. System ma jednocześnie wzmacniać zdolność Polski do przyjęcia i wsparcia sił sojuszniczych.

— Wielką misją Tarczy Wschód jest jej potencjał do odstraszania — mówił Kosiniak-Kamysz.

Program nie ogranicza się więc do budowy zapór, fortyfikacji i przygotowania miejsc składowania. Obejmuje także rozwój rozpoznania, systemów dronowych i antydronowych, zdolności minowania oraz środków dalekiego i precyzyjnego rażenia.

— Tak naprawdę to jest cała filozofia odstraszania i obrony, którą implementuje, czyli przyjmuje za własną, cały Sojusz — podsumował Kosiniak-Kamysz.

Jesteśmy najbardziej rzetelnymi mediami w Polsce

Jesteśmy najbardziej rzetelnymi mediami w Polsce

Kresy.pl/Interia