Już po dwudziestu minutach było 2:0 dla Lecha. Po trzydziestu – 4:0. A do przerwy 5:0. Tak zaprezentował się w Poznaniu FC Thun 1898, mistrz Szwajcarii, który pewnie najchętniej na drugą połowę spotkania już by nie wyszedł. Ale grać dalej musiał, więc dostał kolejne dwa ciosy. Wynik 7:0 to spektakularne zwycięstwo mistrza Polski i jednocześnie wstyd na cały świat dla najlepszej szwajcarskiej drużyny.
– Po sięgnięciu po tytuł nie wszystkim piłkarzom wytrzymały głowy. Oni wiedzą, że jak jesteś mistrzem, musisz odpowiednio reprezentować klub i cały kraj, a nie się kompromitować. Bo dla mnie to była właśnie kompromitacja FC Thun – mówi WP SportoweFakty Ryszard Komornicki, były reprezentant Polski na stałe mieszkający w Szwajcarii.
ZOBACZ WIDEO: Polak żyje w Hiszpanii jak w raju. „Nie muszę się martwić o jutro”
Przypomnijmy, że FC Thun w poprzednim sezonie dokonało rzeczy wielkiej – sięgnęło po mistrzostwo Szwajcarii będąc beniaminkiem. Według Komornickiego ten nieoczekiwany sukces przygniótł drużynę mentalnie.
Ryszard Komornicki: To już nie jest małe FC Thun
– Odeszło kilku zawodników, jest nowy trener. Oni z tą sytuacją, czyli byciem mistrzem, nie mogą sobie poradzić mentalnie. Bo to już nie jest małe Thun, które jak wygra, to fajnie, a jak nie wygra, to trudno. Tutaj chodzi o prestiż, pokazanie się na arenie międzynarodowej – tłumaczy Komornicki.
FC Thun w tym sezonie już w lidze pokazuje, że sensacyjne mistrzostwo tylko mu przeszkodziło. Z trzech meczów przegrał dwa, z Young Boys Berno przyjął potężne lanie (0:6). Już na tym etapie Thun ma straconych 11 bramek, najwięcej ze wszystkich drużyn.
Szwajcarskie media są oszczędne w krytyce FC Thun
– Thun nie jest przygotowane do sezonu pod każdym względem. Nieładnie krytykować innych trenerów, ale ten z Thun jest dla mnie trenerem juniorów. Myśli cały czas kategoriami juniorskimi. FC Thun atakuje agresywnie, wysokim pressingiem. Ale drużyna zupełnie tego nie potrafi, nie jest gotowa na to pod kątem mentalnym. Wystarczy popatrzeć na bramki, jakie traciła z Lechem. Grając tak naiwnie, nie ma najmniejszych szans na wygraną – zapewnia 20-krotny polski kadrowicz.
Co ciekawe, po blamażu Thun szwajcarskie media są dość oszczędne w swojej krytyce. Nawet bardzo oszczędne.
– Nawet brukowy „Blick” pisze, jak na siebie, bardzo delikatnie o postawie piłkarzy. Szwajcarzy tacy są: w podobnych chwilach nie lubią na siebie nadawać, tylko próbują wytłumaczyć porażkę i liczą, że następnym razem będzie lepiej. To jest taka narodowa lojalność w tym kraju. Zresztą po wielkich sukcesach również nie popadają w euforię. Dzień, dwa pisania i koniec – mówi Komornicki.
Jarosław Koliński, WP SportoweFakty