Na biurku głowy państwa znalazła się głośna ustawa – tzw. lex szarlatan. Środowiska naukowe czy medyczne od samego początku były „za” projektem – i mocno kibicowały, by został uchwalony. Pojawiają się głosy, że nowe przepisy uchronią dzieci i dorosłych, którzy rezygnują z leczenia konwencjonalnego na rzecz niepotwierdzonych naukowo metod. Słynny przykład to promowanie witaminy C, która miałaby uzupełnić lub całkowicie zastąpić chemioterapię – na co nabiera się wiele osób.


Przeciwni projektowi są biznesmeni, którzy oferują drogie i nieskuteczne leczenie – ale nie tylko oni. Obawami dzielą się też m.in. właściciele sklepów z suplementami, zielarze czy masażyści. Twierdzą, iż przez nowe przepisy urzędnicy zaczęliby nakładać na nich surowe kary, choć wcale nie są „szarlatanami”.

Lex Szarlatan. Prezydent zdecydował


20 sierpnia Karol Nawrocki zdecydował o skierowaniu projektu do Trybunału Konstytucyjnego. – Cel tej ustawy jest słuszny, ale problemem mogą okazać się proponowane w niej środki, na co uwagę zwracało wiele organizacji pacjentów, pracodawców i stowarzyszeń, które skierowały swoje listy do Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej – przekazali w czwartek przedstawiciele KPRP.


Zdaniem głowy państwa rząd Donalda Tuska „zakwalifikował realnie zagrażających, szkodzących zdrowiu szaleńców oraz tysiące polskich firm i osób zajmujących się zielarstwem, zdrowym odżywianiem czy medycyną komplementarną”. „Przepisy tak skonstruowano, że wielotysięcznymi karami może zostać obłożony zarówno ktoś, kto sprzedaje zioła czy suplementy, jak i realny szarlatan, zniechęcający do leczenia medycyną opartą na nauce. (…)


Poważne sprawy wymagają poważnej debaty i ostrych przepisów a nie szufladkowania w jednej grupie uczciwych polskich przedsiębiorców z zagrażającymi zdrowiu szarlatanami. (…) Rząd, zamiast realnie rozwiązać problem, poszedł jak zwykle drogą na skróty, oddając pełnię władzy urzędnikowi” – uznał Nawrocki.

Ustawa trafi do TK


W Pałacu Prezydenckim w Warszawie odbyło się niedawno spotkanie, w którym – oprócz Nawrockiego – uczestniczyli: przedstawiciele zawodów medycznych, Rzecznik Praw Pacjenta (Bartłomiej Chmielowiec), organizacje pacjentów i biznesu. – Szczególnie niepokojące są opinie reprezentantów Business Centre Club, wskazujące na poważne wątpliwości wobec przepisów zgłaszane przez polski biznes. Ważny był także głos przedstawicielek jednej z fundacji onkologicznych – zaznaczyła głowa RP.


Dlatego też prezydent napisał własną ustawę. – Ogłaszam dzisiaj moją własną inicjatywę legislacyjną przeciw szarlatanom. Przygotowałem projekt nowelizacji Kodeksu karnego, który jest realnym, skutecznym i przede wszystkim bezpiecznym dla demokracji rozwiązaniem problemu szarlatanów – wskazał Nawrocki.


Jeśli zaś chodzi o ustawę lex szarlatan – jej zapisy analizie poddane zostaną przez sędziów TK. – Kieruję projekt przed podpisaniem do Trybunału Konstytucyjnego, który powinien jednoznacznie stwierdzić czy nowe przepisy nie naruszają polskiej ustawy zasadniczej – poinformował.

Karol Nawrocki zaproponował własny projekt. Oto szczegóły


Co konkretnie znalazło się w propozycji Nawrockiego? Chce on „wprowadzenia do KK nowego typu przestępstwa: «Nakłanianie do niebezpiecznych decyzji zdrowotnych»” – ujawnił podczas konferencji prasowej Rafał Leśkiewicz. Rzecznik prasowy KPRP zapewnił, że nowelizacja, którą zaproponowała głowa państwa, „precyzyjnie uderzałaby w oszustów”, a przy tym „zapewniała pełną ochronę przedsiębiorcom”. Dzięki niej „szarlatani zostaliby wyeliminowani z rynku”, a to czy dany biznesmen nim jest, czy nie, oceniałby nie wyłącznie urzędnik, ale m.in. eksperci. Prezydencki projekt ma „zagwarantować wolności debaty naukowej i swobód obywatelskich, wykluczając penalizację poglądów i opinii”.


A co z KK? Jeśli ktoś nakłoni pacjenta do rezygnacji z leczenia medycznego lub skorzystania z niepotwierdzonych naukowo, szkodliwych metod, może trafić do więzienia na trzy lata. Pozbawienie wolności od trzech miesięcy do pięciu lat to zaś kara, która groziłaby szarlatanowi, jeśli ten dopuścił się manipulacji wobec dziecka, kobiety w ciąży lub ciężko chorego (np. pacjenta onkologicznego).


Jeśli tzw. szarlatan przyczyni się do czyjegoś zgonu (bo pod wpływem sprawcy ktoś podjął szkodliwą dla swojego zdrowia decyzję – co już samo w sobie może skutkować karą minimum trzech miesięcy więzienia), może trafić za kraty nawet na 15 lat. W przypadku ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oskarżonemu grozić będzie zaś od sześciu miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności.


Czytaj też:
Fala komentarzy po decyzji Nawrockiego. „Zamiast po stronie chorych, stanął po stronie szarlatanów” Czytaj też:
Prezydent zdecydował ws. ustawy „lex szarlatan”. Zwróci się do TK