Rozumiemy chyba, że Czarnek to dla wyborców koalicji raczej dyskusyjny wybór. Morawiecki wśród sympatyków opozycji dostał 35 proc. wskazań, a wśród sympatyków koalicji rządzącej — 18 proc. Natomiast Czarnek, choć zaskarbił sobie co czwarty głos w elektoracie opozycji, to niestety ani jeden zwolennik koalicji się na niego nie zdecydował. A proponowano Pollster, analogiczny sondaż, tylko z lipca, tuż przed rozpadem. 46 proc. Polaków chce Morawieckiego na prezesa PiS. Wśród wyborców PiS — 34 procent. Czarnek, odwrotnie, lepiej wypada w PiS niż poza PiS (21 proc. do 18 proc.). Zatem sukcesję u Kaczyńskiego najgoręcej popierają ci, którzy na PiS i tak nie zagłosują. Elektorat Tuska jest proszony, żeby wybrać Kaczyńskiemu następcę. I wybiera, tego zresztą, który rozwalił mu partię.

Druga strona też może się dużo dowiedzieć. Pollster pyta ogół Polaków o najlepszego kandydata KO na premiera. Sikorski 35, Tusk 29. Z kim Tusk przegrał? Z wyborcami PiS, Korony i Konfederacji, bo to oni mieli większość głosów. Znowu o sympatię pytano głównie przeciwników. To może teraz jakiś inny idiotyzm. UCE Research (14-16 sierpnia 2026) — tym razem zapytano Polaków o to, czy i ewentualnie którego z ministrów Tusk powinien zdymisjonować. Najpierw się można wyżyć. Bo pytanie jest, czy dymisjonować. Jeszcze nie wiemy kogo, nigdy się nie dowiemy za co, ale dowiadujemy się, że jest taka opcja.

Jeśli można, to 48,2 proc. ankietowanych kogoś by chciała wyrzucić. Z tej grupy 26,7 proc. wyrzucać chce zdecydowanie, a 21,5 wyrzucać chce raczej. Skłania się, nie jest pewna. Może dlatego, że na razie chodzi o uogólnionego ministra. Któryś jednak na tytuł artykułu musi trafić i trafia. Polacy najbardziej wyrzucić chcą Barbarę Nowacką. Pomyślcie sobie, co czuje pani ministra, gdy wstaje rano, włącza komórkę i czyta, że Nowacka jest do wymiany. I nie dlatego, bo się komuś coś wydaje, tylko jest na to sondaż! „Liderka rankingu, minister Nowacka, dostała 11,9 procent wskazań”. No cóż, nie ma co teraz być zaskoczonym. Trzeba się było spodziewać, skoro nawet sondaż to potwierdza. Dalej lecą po kolei następni ministrowie: Marcin Kierwiński — 10,7 proc., Jolanta Sobierańska-Grenda — 9,2 proc., Władysław Kosiniak-Kamysz — 8,6 proc., Waldemar Żurek — 8,2 proc. Każdy następny po Nowackiej ma więc mniej więcej o jeden procent mniej od poprzedniego, czyli o tym, który ma dostać zawału, zdecyduje błąd statystyczny.

Jeśli na chwilę zatrzymamy się w tym szale wyrzucania ministrów i ruszymy głową, to zorientujemy się, że Nowacka zamiast się martwić, powinna się cieszyć, bo sondaż mówi głównie to, że 88 proc. Polaków jej nie wskazało. Nie ma z nią problemu. Niech sobie dalej będzie tą ministrą, jak chce. Prawie nikomu to nie przeszkadza. Morał jest taki: Nie sztuka zostać liderem sondażu, ale zostać nim głosami swoich zwolenników.