— Mamy trochę czasu. Jest jeszcze jedno spotkanie, pamiętajmy, że kluczowe jeśli chodzi o obsadę tego czwartego miejsca w fazie play-off. Będziemy je z teamem oglądali i myślę, że w trakcie, albo zaraz po, podejmiemy decyzję gdzie pojedziemy na półfinał — powiedział Piotr Protasiewicz, menedżer Sparty, tuż po zakończeniu meczu z Włókniarzem.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Tym jednym spotkaniem, o którym mówił opiekun Wrocławian, był wieczorny pojedynek między Bayersystem GKM-em Grudziądz i Orlen Oil Motorem Lublin, który wyłonił ostatniego uczestnika gry o medale. Wygrali 46:44 Lublinianie i to oni razem z Betard Spartą Wrocław, Pres Grupą Deweloperską Toruń oraz Fogo Unią Leszno powalczą w play-offach o tytuł drużynowych mistrzów Polski.

Sparta zatem już najpewniej wie, z kim pojedzie, ale decyzję poznamy w Kolegium Żużlowym na antenie Canal+ 360 w poniedziałek (24 sierpnia o godz. 11:00).

Zwrócenie przez Protasiewicza uwagi na ten mecz w Grudziądzu mogłoby sugerować, iż Betard Sparta na półfinałowego rywala wybrała właśnie zwycięzcę tego meczu.

To może być mylny trop. Wrocławska ekipa przy wyborze raczej sugerowała się tym, na torze jakiego rywala poszło jej w rundzie zasadniczej najlepiej. Tu wybór jest oczywisty.

Sparta postawi na Unię Leszno?

W Lublinie Sparta przegrała 35:55, w Toruniu również poległa 42:48 (przy czym gospodarze wystąpili bez kontuzjowanego Patryka Dudka), a w Lesznie wygrała 46:44. Warto podkreślić, że miejscowi też wystąpili bez swojego lidera — Janusza Kołodzieja — oraz podstawowego juniora Kacpra Manii.

Wybór beniaminka wydaje się najbardziej logiczny. Tor stadionu im. Alfreda Smoczyka jest podobny do domowego owalu Betard Sparty.

Wrocławianie zwycięstwo w rundzie zasadniczej zapewnili sobie w piątek. Byli zdecydowanymi faworytami spotkania z Krono-Plast Włókniarzem Częstochowa, ale deszcz sprawił, że niespodziewanie mieli spore problemy.

Gdy po 8. biegach sędzia Piotr Lis, w związku z pogarszającymi warunkami torowymi, zdecydował się przerwać spotkanie przy stanie 27:21, to zdecydowanie bardziej ucieszyło to Spartan, niż skazywanych przed spotkaniem na klęskę przyjezdnych.

— Często jest tak w sporcie, szczególnie żużlowym, że trochę, przy teoretycznej słabszej drużynie, wkrada się rozprężenie i później są ciężary. Ta pogoda… nie chcę się tłumaczyć, ale to na pewno nie był nasz tor. Zawodnicy z Częstochowy pokazali, że czujność i koncentrację trzeba zachować do końca. Startowali bardzo dobrze, na torze na którym później na dystansie trudno się wyprzedzało. Cieszę się, że udało się zwyciężyć — stwierdził Protasiewicz.